Sąd: Kamil Durczok nie trafi do aresztu

Podczas kolizji Durczok miał w wydychanym powietrzu 2,6 promila alkoholu (fot.PAP/Roman Zawistowski)

Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim orzekł, że dziennikarz Kamil Durczok nie trafi do tymczasowego aresztu, by tam oczekiwać na proces. Zażalenie na niearesztowanie Durczoka przez sąd rejonowy złożyła piotrkowska prokuratura. Śledczy nie otrzymali jeszcze wyników badań toksykologicznych na ewentualną obecność narkotyków we krwi podejrzanego.

Badania toksykologiczne i pistolet w metalowej kasetce. Nowe informacje ws. Durczoka

Najprawdopodobniej na początku przyszłego tygodnia Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim zajmie się zażaleniem prokuratury, skierowanym po decyzji...

zobacz więcej

O decyzji sądu, która jest prawomocna, poinformowali obrońcy dziennikarza Michał Zacharski i Łukasz Isenko. Dodali, że sąd zmienił natomiast wysokość poręczenia – dotychczasową kwotę 15 tys. zł podwyższył do 100 tys.

Jak powiedział Zacharski, zdaniem sądu nie ma dużego prawdopodobieństwa popełnienia przestępstwa sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. Sąd podkreślił też, że areszt – jako środek zapobiegawczy – nie może być antycypacją kary. – Według sądu kara zostanie orzeczona w postępowaniu kończącym, jeśli to będzie wyrok skazujący – powiedział Zacharski.

Odnosząc się do zmiany kwoty poręczenia Isenko powiedział, iż sąd uznał, że ta kwota będzie bardziej adekwatna w związku z okolicznościami sprawy, w związku z osobą, która ma wpłacić to poręczenie, a także etapem postępowania.

Dziennikarz, pod koniec lipca, kierując autem pod wpływem alkoholu, spowodował kolizję na autostradzie A1. Usłyszał w prokuraturze dwa zarzuty: kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości i sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. Prokuratura wystąpiła o zastosowanie wobec podejrzanego środka zapobiegawczego w postaci aresztu tymczasowego.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Piotrkowie Trybunalskim Witold Błaszczyk argumentował, że w związku z drugim z zarzutów grozi do 12 lat więzienia. – Przy tego rodzaju zarzucie prokuratura miała prawo wystąpić do sądu o zastosowanie w stosunku do podejrzanego tymczasowego aresztowania celem zabezpieczenia prawidłowego toku dalszego postępowania przygotowawczego – powiedział Błaszczyk.

Sąd rejonowy nie przychylił się jednak do wniosku prokuratury. Według jednego z adwokatów dziennikarza, Michała Zacharskiego to właśnie drugi z zarzutów wzbudził wątpliwości sądu. – Według sądu, nie ma dużego prawdopodobieństwa popełnienia tego przestępstwa cięższego. Obrona wskazywała na to od samego początku – powiedział mecenas Zacharski.

Kamil Durczok spowodował kolizję na przebudowywanym odcinku autostrady A1 w rejonie Piotrkowa Trybunalskiego. Badanie na obecność alkoholu wykazało u niego 2,6 promila w wydychanym powietrzu.

Śledczy dotychczas nie ustalili, czy faktycznie dziennikarz w samochodzie przewoził innego pasażera – według mediów miała być to 20-letnia kobieta, którą już po wjechaniu w pachołki zabrać miał brat dziennikarza.

Wciąż nie są też znane wyniki badań toksykologicznych, które wykazać mają, czy dziennikarz był pod wpływem substancji odurzających. Początkowo prokuratura zapowiadała, że wyniki będą znane około 10 sierpnia. Jednak w rozmowie z portalem tvp.info prok. Błaszczyk poinformował, że wyniki znane będą około 20 sierpnia.

Jak nieoficjalnie ustaliliśmy, dziennikarz przewoził broń, na którą miał ważne pozwolenie. Znajdowała się ona w specjalnie do tego przeznaczonej metalowej kasetce.

źródło:
Zobacz więcej