Polskie marki podbijają chiński, hermetyczny rynek. „W internecie to prostsze”

Coraz więcej polskich firm korzysta z globalnych platform (fot. Shutterstock/NARONGRIT LOKOOLPRAKIT)

Polskie marki kosmetyczne z sukcesem weszły na hermetyczny rynek chiński, wykorzystując globalne platformy internetowe. Wszystko to dzieje się bez konieczności skomplikowanej rejestracji produktów – donosi „Rzeczpospolita”.

Znaczny zysk PKO BP. Ponad 1,2 mld zł

Zysk netto grupy PKO BP w drugim kwartale 2019 r. wzrósł do 1.217 mln zł z 933 mln zł rok wcześniej – podał bank w raporcie półrocznym. Zysk banku...

zobacz więcej

Gazeta zauważa, że wejście na chiński rynek – przede wszystkim przez bariery kulturowe i kwestie przebicia wśród lokalnych produktów – jest dużym wyzwaniem. „W internecie to prostsze, zwłaszcza gdy firma wystawia produkty w serwisie docierającym do setek milionów odbiorców, co na wejściu daje kredyt zaufania. Polskie firmy zaczynają z tej opcji korzystać” – czytamy.

W artykule zacytowano Blanka Chmurzyńską-Brown, dyrektor generalną Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego, która wskazała, że „na rynku chińskim za pośrednictwem platformy Tmall.hk z dużymi sukcesami swoje produkty sprzedają m.in. Bell, Bielenda, Biogened (Dermedic), Paese Cosmetics, Verona Products Professional (Ingrid) i Ziaja” – Narzędzie to pozwala na osiągnięcie ogromnego wzrostu sprzedaży w bardzo krótkim czasie – zaznacza.

Z kolei szef biura handlowego PAIH w Szanghaju Andrzej Juchniewicz mówi, że „chiński rynek kosmetyczny jest hermetyczny”. – Zaistnienie w tradycyjnych sklepach wymaga rejestracji produktu, co trwa od ośmiu miesięcy do dwóch lat, a ponadto przeprowadzenia zakazanych w UE testów na zwierzętach – stwierdza. Dodaje, że alternatywą jest wejście na rynek online. – Dzięki temu można importować produkty legalnie, płacąc cło, ale nie rejestrując firmy ani produktów w Chinach. Nie ma też konieczności testów na zwierzętach, co jest istotne dla europejskich marek – mówi.

Gazeta informuje, że polskie firmy swoje produkty sprzedająca pomocą takich platform internetowych jak Amazon i eBay, „dzięki którym docierają do USA i państw Unii”. – Współpracuje z nami ponad 7,2 tys. firm z Polski, które rozwijają biznes dzięki naszym usługom – stwierdziła Marta Rzetelska, rzecznik Amazon Poland, w rozmowie z „Rz”.

Jak podaje eBay „dziesięciu największych polskich sprzedawców, którzy weszli na platformę w 2018 r., miało ponad 2 mln euro obrotów, dwa razy więcej niż w 2017 r.” „Polskie marki, takie jak bieliźniane Le Petit Trou i Undress Code, ubraniowe Big Star, obuwnicze Gino Rossi czy Krosno (szkło), sprzedawane są też przez Zalando” – wylicza gazeta.

W artykule przytoczono także dane Gemiusa z których wynika, że już „26 proc. polskich internautów dokonało zakupu w zagranicznym sklepie internetowym”. „Było tylko kwestią czasu, by w ślad za konsumentami coraz chętniej kupującymi w zagranicznych e-sklepach ruszyli przedsiębiorcy, szukający nowych rynków zbytu” – czytamy.

„Coraz więcej polskich firm korzysta z globalnych platform, takich jak Alibaba, Amazon czy eBay. Ten rodzaj sprzedaży na całym świecie jest coraz popularniejszy, platformy gwarantują bowiem ogromny ruch internautów, a nowy samodzielny sklep internetowy sam musi o niego zadbać. Pośrednik oczywiście kosztuje – platformy pobierają prowizje od sprzedaży, liczą sobie też za dodatkowe usługi, ale wiele firm uznaje, że warto” – wskazuje „Rz”.

– Wspieramy polskie firmy w kontaktach z partnerami sektora crossborder e-commerce, platformami oraz firmami brand management działającymi na chińskim rynku – mówi Andrzej Juchniewicz, szef biura handlowego Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu w Szanghaju.

źródło:
Zobacz więcej