„Cygan” siedział z grypsującymi złodziejami

Kompanami Kosteckiego w celi było dwóch złodziei recydywistów (fot. Shutterstock/Dan Henson)

W połowie lipca Dawid Kostecki miał wizytę u psychiatry. Trafił do niego, ponieważ miał kłopoty ze snem – dowiedział się portal tvp.info. Wiadomo jednak, że lekarz nie dał służbie więziennej żadnych zaleceń co do byłego boksera. Pewne jest, że Kostecki nie skarżył się na gorszy nastrój i nie zgłaszał myśli samobójczych. Przez cały czas miał też regularne widzenia z rodziną.

Ślady na szyi Dawida Kosteckiego. „Dwa małe strupy”

Obok bruzdy wisielczej na szyi Dawida Kosteckiego znajdowały się dwa małe strupy, które nie wzbudziły podejrzeń przeprowadzających sekcję zwłok....

zobacz więcej

Zdaniem rozmówcy portalu tvp.info, w ostatnich tygodniach nic nie wskazywało na to, że Dawid Kostecki ps. „Cygan” może chcieć popełnić samobójstwo. Były bokser nie skarżył się na gorszy nastrój, nie wspominał także, by miał myśli samobójcze.

– Administracja wiedziała, że w 2015 r. na wolności Kostecki miał próbę samobójczą. Dlatego byliśmy wyczuleni na wszelkie sygnały z jego strony. W połowie lipca zgłosił, że ma kłopoty ze snem. Trafił najpierw do psychologa, który skierował go do psychiatry. Ten zaś wysłuchał Kosteckiego i nie dał żadnych zaleceń co do osadzonego. To znaczy, że nie było żadnego zagrożenia – mówi rozmówca tvp.info.

Kostecki miał też cały czas kontakt z bliskimi. Regularnie odwiedzali go żona i dzieci. Po tym, jak w czerwcu został przeniesiony do aresztu na warszawskiej Białołęce, trafił do czteroosobowej celi. Z ustaleń portalu tvp.info wynika, że spał na górze piętrowego łóżka.

Jego kompanami w celi było dwóch złodziei recydywistów. Kostecki został do nich przydzielony, ponieważ cała trójka miała na koncie po kilka odsiadek i wszyscy byli grypsujący, co oznacza, że należeli do więziennej podkultury. Między mężczyznami nie było żadnych scysji.

To właśnie jeden z osadzonych odkrył w piątek 9 sierpnia ok. godz. 6, że Kostecki leży bez życia na swojej pryczy z pętlą z prześcieradła na szyi. Więźniowie zawiadomili służbę więzienną. Pomieszczenie, w którym przebywał, nie było dozorowane przez kamery. Zabezpieczono jednak monitoring z korytarza, w którym mieściła się cela Kosteckiego.

„Ustalenia nie budzą wątpliwości”. Nie będzie kolejnej sekcji zwłok Dawida Kosteckiego

„Nieprawdą jest, że będzie kolejna sekcja zwłok Dawida Kosteckiego” – poinformowała Prokuratura Krajowa, dementując doniesienia „Gazety Wyborczej”...

zobacz więcej

Kostecki odsiadywał pięcioletni wyrok za kierowanie gangiem w zakładzie karnym w Załężu. „Rzeczpospolita” ujawniła, że 1 lipca miał zeznawać jako świadek w sprawie o pobicie sprzed 11 lat, ale rozprawa się nie odbyła. „Cygan” nie wrócił do Załęża, bo sąd uznał, że będzie czekał na kolejny termin w areszcie na Białołęce.

2 sierpnia został znaleziony martwy w celi. Więzień powiesił się na pętli z prześcieradła, leżąc w łóżku pod kocem. Sekcja zwłok wykluczyła wstępnie udział osób trzecich w związku ze śmiercią „Cygana”.

Poniedziałkowa „Gazeta Wyborcza” napisała, że „prokurator, który pierwszy oglądał ciało, odkrył dwa maleńkie – jak po igle – nakłucia na szyi byłego boksera”. „Dr Sadowski po przekręceniu ciała na brzuch odkrył z tyłu na szyi dwa maleńkie ślady w odległości 0,5 cm” – czytamy w „GW”. „Podejrzewał, że mógł zostać najpierw odurzony, a potem uduszony, tak by wyglądało to na samobójstwo. Podczas sekcji zwłok tych śladów nie zbadano” – napisano.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej dla Warszawy Pragi Marcin Saduś stwierdził, że w czasie sekcji zwłok zbadano wspomniane ślady i wykluczono, by były to ślady „po ukłuciu czy wkłuciu”.

– Prowadzący sekcję biegli przeprowadzili zewnętrze oględziny wskazanych zmian naskórka, a następnie dokonali otwarcia powłok skórnych szyi, nie ujawniając, aby opisane powyżej mikrourazy miały charakter inny niż wyłącznie powierzchowny – nie doszło do przebicia wewnętrznych powłok ciała. Ustalenia te znalazły odzwierciedlenie w sporządzonej przez nich opinii, a także w zapisie protokołu przeprowadzonej sekcji – podkreślił Saduś.

W samobójstwo „Cygana” nie wierzy jego rodzina.

źródło:
Zobacz więcej