Bossowie gangu sutenerów muszą oddać 10 milionów złotych zarobionych na prostytucji

Koronnym klejnotem w kombinacie małżeństwa Ch. była agencja towarzyska w Krakowie (fot. CBŚP)

Po 5 mln zł muszą oddać Robert i Grażyna Ch., którzy przez osiem lat kierowali kilkunastoma agencjami towarzyskimi w Krakowie i Zakopanem. Dodatkowo mężczyzna spędzi w więzieniu 3,5 roku, a jego żona – 2,5 roku. Takie były warunki krakowskich „pezetów” Prokuratury Krajowej, w zamian za możliwość dobrowolnego podania się karze przez małżonków Ch. Tym samym stracą oni cały zysk, jakiego według szacunków śledczych dorobili się na sutenerstwie.

Rodzinny gang sutenerów rozbity. Zarobił grube miliony

Robert Ch., jego żona Grażyna oraz dwóch krewniaków przez ostatnich siedem lat zarobili aż 10 mln zł kontrolując kilkanaście agencji towarzyskich w...

zobacz więcej

Robert i Grażyna Ch. oraz brat kobiety i kuzyn mężczyzny stworzyli na terenie Małopolski swoisty kombinat sutenerski. Z ustaleń śledczych Małopolskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej wynika, że po ośmiu latach obecności na rynku „usług” kontrolowali kilkanaście agencji towarzyskich w Krakowie i Zakopanem, w których zatrudnienie znalazło kilkadziesiąt kobiet, głównie Polek i Ukrainek. Koronnym klejnotem w kombinacie małżeństwa Ch. była agencja towarzyska w Krakowie, w której, siedem dni w tygodniu i 24 godziny na dobę, pracowało kilkanaście pań.

Interes szedł tak dobrze, że państwo Ch. przymierzali się o wejście na nowe rynki: województwo podkarpackie i świętokrzyskie. W planach mieli uruchomienie lupanarów w Mielcu, Stalowej Woli, Sandomierzu i Tarnobrzegu. Przed ekspansją sprawdzili kto w tych miastach kontroluje prostytucję i jakie jest zapotrzebowanie na oferowanych przez nich „usługi”.

Plany te zrujnowali policjanci z CBŚP, którzy w grudniu 2018 r. wkroczyli do czterech „agentur” i zatrzymali całą czwórkę. Prokuratorzy z małopolskich „pezetów” ustalili, że rodzinny gang sutenerów zarobił w ciągu ośmiu lat aż 10 mln zł. Tyle oficjalne szacunki. Zdaniem śledczych kwota ta mogła być wyższa o kilka milionów.

Jak już wspomniano, dla małżeństwa sutenerów pracowało kilkadziesiąt kobiet. Prostytutki nie były zmuszane do pracy siłą, ale musiały oddawać „opiekunom” do 50 proc. swoich zarobków. Ich klienci musieli płacić od stu do kilkuset złotych w zależności np. od popularności pań czy długości trwania „usługi”.

„Kama” kierowała grupą sutenerów. 13 osób zatrzymanych

Centralne Biuro Śledcze Policji zlikwidowało w Poznaniu pięć agencji towarzyskich. Zatrzymano także 13 osób, które miały czerpać korzyści z cudzego...

zobacz więcej

Agencje działały non-stop. Ich personel co jakiś czas był wymieniany i trafiał do innych przybytków kontrolowanych przez małżeństwo Ch. Każda z agencji oferowała także dowóz prostytutek do klientów.

Ze swojej części właściciele interesu opłacali w internecie anonse towarzyskie – nawet 200 ogłoszeń w ciągu miesiąca. Szacuje się, że w latach 2010–18 większość tego rodzaju ogłoszeń na terenie Krakowa publikowana była przez Roberta i Grażynę Ch. Aby przyciągnąć klientów, anonse były często opatrzone zdjęciami z internetu, niepokazującymi rzeczywistej urody prostytutek.

Aby zapewnić sobie dominację na rynku, sutenerzy starali się eliminować konkurencję, głównie mniejsze „agentury” i prostytutki działające na własny rachunek, tzw. prywatki. Wyszukiwali takie przybytki w internecie i dokonywali doń „wjazdów”. Podczas takich ataków demolowano pomieszczenia oraz straszono prostytutki i ich klientów. Czasem na drzwiach konkurencyjnych lokali malowano obelżywe napisy.

Muszą oddać cały zysk

Robert i Grażyna Ch. oraz ich krewni w czasie śledztwa w sprawie ich działalności złożyli wnioski o dobrowolne poddanie się karze. Prokuratura zgodziła się na układ z sutenerami pod warunkiem, że zgodzą się na kary bezwzględnego więzienia oraz na przepadek korzyści uzyskanych z nielegalnej działalności. I tak Robert Ch. spędzi w więzieniu 3,5 roku. Jego żona odbędzie karę o rok krótszą. Oboje muszą także zapłacić po 5 mln zł. W czasie śledztwa zabezpieczono majątek małżeństwa o wartości około miliona złotych. To samochody i nowo wybudowany dom w podkrakowskiej miejscowości.

To nie pierwszy konflikt z prawem Roberta i Grażyny. W 2011 r. krakowska Prokuratura Okręgowa oskarżyła oboje (nie byli jeszcze wtedy małżeństwem) o czerpanie korzyści z nierządu kilkunastu prostytutek. Jak donosił wtedy „Dziennik Polski”, stworzyli w Krakowie sieć potajemnych agencji, tzw. mieszkaniówek. Według gazety Robert i Grażyna byli oficjalnie właścicielami firm sprzątających. Lokale, w których urządzali lupanary, wynajmowali przekonując właścicieli, że będą w nich mieszkać ze swoim kilkuletnim dzieckiem. Z wyliczeń prokuratury miało wynikać, że w ciągu dwóch lat oboje zarobili 92 tys. zł.

źródło:
Zobacz więcej