Byli na protestach, ale nie prowokowali. Policja potwierdza doniesienia

Hongkońscy policjanci brali udział w protestach antyrządowych, przebrani za „różne postacie”, ale nie prowokowali demonstrantów do radykalnych zachowań – oświadczył przedstawiciel policji Chris Tang pod naporem pytań związanych z niedzielnymi starciami. Wątpliwości komentatorów wzbudziły publikowane przez lokalne media nagrania, na których widać pomagających policji mężczyzn przebranych za uczestników protestu.

Znów starcia w Hongkongu. Policja pacyfikuje demonstrantów

Hongkońska policja użyła gazu łzawiącego i gumowych kul przeciwko demonstrantom, z których część rzucała w funkcjonariuszy cegłami. Media...

zobacz więcej

Rzeczniczka antyrządowych protestów Catrina Ko oskarżyła policję o prowokowanie demonstrantów i wrabianie ich w przestępstwa. Wyjaśnień w sprawie roli przebranych policjantów zażądał również założyciel organizacji praw człowieka Civil Rights Observer Icarus Wong.

– Mamy powody podejrzewać, że policja mogła używać działających pod przykryciem funkcjonariuszy w czasie wielu poprzednich protestów, by wszczynać brutalne konflikty i brać udział w nielegalnych działaniach, takich jak wytwarzanie i używanie koktajli Mołotowa, ataki na posterunki policji przy użyciu cegieł czy posiadanie bardzo ofensywnej broni, a następnie wrabiać protestujących w te przestępstwa – powiedziała Ko na spotkaniu z mediami.

Przedstawiciel policji potwierdził na konferencji prasowej, że podczas protestów obecni byli funkcjonariusze wcielający się w „różne postaci”. Było to częścią operacji przeciwko „bardzo brutalnym uczestnikom zamieszek” – dodał i zapewnił, że przebrani policjanci nie prowokowali demonstrantów do radykalnych zachowań.

Dziesiątki rannych w zamieszkach w Hongkongu

Ponad 40 osób odniosło obrażenia w czasie antyrządowych protestów, które trwają w Hongkongu, w 22. rocznicę przyłączenia go do Chin – poinformowały...

zobacz więcej

Inny wysokiej rangi przedstawiciel policji odniósł się do sprawy młodej kobiety, która według protestujących została postrzelona przez policję w twarz, prawdopodobnie rodzajem amunicji nieśmiercionośnej, w wyniku czego ma połamane kości twarzy i może stracić prawe oko. Tang oświadczył, że nie ma dowodów na to, jak doszło do tego urazu.

Przedstawiciel policji bronił funkcjonariuszy przed oskarżeniami o użycie nadmiernej siły na stacji metra Tai Koo, gdzie – jak widać na nagraniach publikowanych przez media – strzelali oni z bliskiej odległości w plecy uciekającym demonstrantom i bili ich pałkami. Wyjaśnił, że strzelano z amunicji pieprzowej, która powoduje tylko podrażnienia.

Policjanci potwierdzili również, że na stacji metra Kwai Fong na hongkońskich Nowych Terytoriach wystrzelono w niedzielę jeden granat z gazem łzawiącym. Zwrócili przy tym uwagę, że stacja ma „budowę półotwartą” i w przeciwieństwie do wielu innych nie znajduje się pod ziemią.

Była to już 10. z rzędu niedziela protestów przeciw administracji Hongkongu i zgłoszonemu przez nią projektowi nowelizacji prawa ekstradycyjnego, która umożliwiłaby m.in. przekazywanie podejrzanych do Chin kontynentalnych. Z tygodnia na tydzień demonstracje stają się bardziej gwałtowne i regularnie przeradzają się w starcia między ich uczestnikami a policją.

źródło:

Zobacz więcej