„Czasy dominacji Rosji się skończyły na zawsze”. 11. rocznica przemówienia Lecha Kaczyńskiego w Tbilisi

Wszyscy przyjechaliśmy, bo środkowa Europa ma odważnych przywódców – mówił w Tbilisi Lech Kaczyński (fot. PAP/Radek Pietruszka)

– Rosja uważa, że czasy imperium wracają. Że znów dominacja będzie cechą tego regionu. Otóż nie będzie. Te czasy się skończyły raz na zawsze. Nie na dwadzieścia, trzydzieści, czy pięćdziesiąt lat – mówił Lech Kaczyński na Placu Wolności w Tbilisi w 2008 roku. Przybył tam, podczas wojny rosyjsko-gruzińskiej, po kolejnym bombardowaniu przez Rosjan miasta Gori, by wesprzeć zaatakowany przez Moskwę naród. 12 sierpnia mija 11 lat od tego wydarzenia.

„Realistyczna możliwość nowej agresji Rosji wobec Ukrainy”

Należy rozpatrywać „realistyczną możliwość” nowej agresji Rosji wobec Ukrainy – oświadczył specjalny wysłannik Stanów Zjednoczonych do spraw...

zobacz więcej

Konflikt wybuchł, gdy Gruzja próbowała przywrócić kontrolę nad zbuntowanymi prorosyjskimi republikami - Abchazją i Osetią Południową. Separatystów zbrojnie wsparła Moskwa, argumentując to obroną rosyjskiej ludności. Rosja zaatakowała Gruzję wypierając jej wojska oraz ludność cywilną z terenów zajętych republik, i dopuszczając się zbrodni wojennych. Rosjanie zbombardowali między innymi, czarnomorski port Poti i bazę wojskową w Senaki.

12 sierpnia Lech Kaczyński wziął udział w Tbilisi w wiecu poparcia Gruzinów wraz prezydentami Litwy, Estonii, Ukrainy i premierem Łotwy. Z inicjatywy polskiego przywódcy, przyjechali oni na spotkanie z gruzińskim prezydentem Micheilem Saakaszwilim.

Przemawiając do tysięcy Gruzinów, zgromadzonych przed budynkiem parlamentu, Lech Kaczyński podkreślił, że obowiązkiem społeczności międzynarodowej jest solidarne przeciwstawienie się rosyjskim dążeniom imperialnym. Zapewnił też gruzińskich obywateli, że nie zostali sami w walce z Rosją.

– Gdy zainicjowałem ten przyjazd niektórzy sądzili, że prezydenci będą się obawiać. Nikt się nie obawiał. Wszyscy przyjechali, bo Środkowa Europa ma odważnych przywódców. I chciałbym to powiedzieć nie tylko Wam, chciałbym to powiedzieć również tym z naszej wspólnej Unii Europejskiej, że Europa Środkowa, Gruzja, że cały nasz region będzie się liczył, że jesteśmy podmiotem – mówił.

– I my też wiemy świetnie, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze Państwa Bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę – przestrzegał prezydent Rzeczypospolitej.

– Wierzymy, że Europa zrozumie Wasze prawo do wolności i zrozumie też swoje interesy. Zrozumie, że bez Gruzji Rosja przywróci swoje imperium, a to nie jest w niczyim interesie. Dlatego jesteśmy tutaj – dodał Lech Kaczyński.



Polski przywódca podkreślił, że agresja na Gruzję oznacza powrót do dobrze znanej sąsiadom Rosji imperialnej polityki poprzednich wieków. – Po raz pierwszy od dłuższego czasu nasi sąsiedzi z północy, dla nas także z północy, ze wschodu, pokazali twarz, którą znamy od setek lat. Ci sąsiedzi uważają, że narody wokół nich powinny im podlegać – powiedział.

– My mówimy nie! Ten kraj to Rosja. Ten kraj uważa, że dawne czasy upadłego, niecałe 20 lat temu, imperium wracają. Że znów dominacja będzie cechą tego regionu. Otóż nie będzie. Te czasy się skończyły raz na zawsze. Nie na dwadzieścia, trzydzieści, czy pięćdziesiąt lat! – zapewnił prezydent.

Ponad 100 tys. osób zabito za „kilka słów po polsku, pacierz, nazwisko” – 82. rocznica zbrodni NKWD

W Warszawie, przy pomniku Poległym i Pomordowanym na Wschodzie, oddano hołd Polakom zamordowanym przez funkcjonariuszy NKWD. 82 lata temu, 11...

zobacz więcej

Lech Kaczyński wskazał, że cała Europa powinna udzielić Gruzji wsparcia, ponieważ odbudowa moskiewskiego imperium „nie jest w niczyim interesie”

– Byliśmy głęboko przekonani, że przynależność do NATO i Unii zakończy okres rosyjskich apetytów. Okazało się, że nie, że to błąd. Ale potrafimy się temu przeciwstawić, jeżeli te wartości, o które miałaby się Europa opierać mają jakiekolwiek znacznie w praktyce – oświadczył.

Wskutek 9-dniowej wojny gruzińsko-rosyjskiej swoje domy musiało opuścić ponad 150 tys. osób, głównie Gruzinów i Osetyjczyków z przygranicznych wiosek. Nie ma dokładnych informacji o liczbie ofiar. Szacuje się, że podczas walk zginęło 175 żołnierzy i cywilów gruzińskich oraz trudna do ustalenia liczba cywilów z terenów Osetii Południowej.

Po zakończeniu wojny po obu stronach granicy gruzińsko-osetyjskiej dochodziło do incydentów, między innymi w listopadzie 2008 roku została ostrzelana kolumna samochodów, którą jechali Micheil Saakaszwili i Lech Kaczyński.

W lipcu 2018 roku przywódcy krajów NATO w wydanej deklaracji potępili agresję Rosji w Gruzji w 2008 roku.

źródło:
Zobacz więcej