Siatkarze jedną nogą w Tokio. Pokaz mocy Polaków!

Polacy muszą jeszcze tylko wygrać ze Słowenią... (fot. PAP)

Tego nie spodziewali się nawet najwięksi optymiści. Polacy w trzech setach wygrali z Francją, jedną z największych siatkarskich potęg, i już tylko mały krok dzieli ich od wyjazdu na przyszłoroczne igrzyska olimpijskie.

Igrzyska coraz bliżej. Udana inauguracja polskich siatkarzy

Pierwszy krok w stronę Tokio zrobiony. To miało być przetarcie, rozgrzewka, tak też zresztą wyglądało: przy pełnych trybunach w Gdańsku, Polacy...

zobacz więcej

Pogrom, nokaut, deklasacja - tylko w ten sposób można opisać to, co zrobili Polacy w sobotnie popołudnie. Straszono nas Francuzami, wyliczano nazwiska gwiazd, debatowano nad wyższością Earvina N’Gapetha względem Wilfredo Leona, ale tak dysponowanej reprezentacji Polski nie pokonałby nikt, nigdzie, w żadnych warunkach. A Kubańczyk nakrył swojego vis-a-vis czapką.

Naszym siatkarzom wychodziło właściwie wszystko. Niemal bezbłędni w ataku, seriami bloków skutecznie wysysali z Francuzów radość z uprawiania sportu. Postawili ścianę, w którą raz po raz wpadali najwięksi i najlepsi zawodnicy świata. Trójkolorowi nie mieli żadnego pomysłu, jak ją ominąć. I dobrze.

Trudno kogokolwiek wyróżnić, trudno odnosić się do personaliów; wszystko funkcjonowało wspaniale, wszystko wyglądało tak, jak wymarzył sobie selekcjoner Vital Heynen. Leon szalał w ataku, zagrywki Michała Kubiaka za każdym razem sprawiały rywalom ogromne problemy, a Fabian Drzyzga zdawał się podejmować wyłącznie dobre decyzje. Zgromadzeni w Gdańsku kibice mogli tylko stać i głośno klaskać. Mistrzowie świata zagrali po mistrzowsku.

Szalony czarodziej z Belgii. „Piekielny tydzień” i czekoladki Heynena

Różnie o nim mówią – że wariat, że porywczy, że nieobliczalny... Sam przyznaje, że ma wiele twarzy, ale nade wszystko kocha wygrywać. I robi to....

zobacz więcej

To, rzecz jasna, jeszcze nie koniec. W niedzielę zmierzymy się ze Słowenią, która - choć przegrała z Francuzami w trzech setach - rywalizowała z Trójkolorowymi jak równy z równym. Nam słoweńscy siatkarze napsuli krwi w przeszłości, m.in. eliminując z walki o mistrzostwo Europy, dlatego nie ma możliwości, by ktokolwiek tego przeciwnika zlekceważył. Mamy rachunki do wyrównania, spora część polskich siatkarzy na pewno tamtą porażkę pamięta.

Biletów do Tokio nikt więc jeszcze nie kupuje, ale władze Polskiego Związku Piłki Siatkowej mogą powoli rozglądać się za japońską bazą dla naszych siatkarzy. Turniejem w Gdańsku wysyłamy do reszty świata jasny komunikat: na igrzyska jedziemy po medal. Bardzo możliwe, że złoty.

Mecz Polski ze Słowenią w niedzielę o godz. 15:00. Transmisja w TVP1 i TVP Sport.

źródło:
Zobacz więcej