Fakt „demaskował” Piotrowicza, a „Newsweek” zarzucił mu kłamstwo. Poseł przedstawił dowód

Domagam się sprostowania, w przeciwnym wypadku będę zmuszony podjąć kroki prawne – zapowiada poseł (fot. PAP/Paweł Supernak)

– Domagam się sprostowania i zaprzestania rozpowszechniania nieprawdziwych wiadomości na mój temat od redakcji, które takie wiadomości rozpowszechniają. W przeciwnym wypadku będę zmuszony podjąć kroki prawne – oświadczył w rozmowie z portalem tvp.info poseł Stanisław Piotrowicz. Chodzi o przewóz leków dla chorej żony posła. Sympatyzujące z opozycją media stawiają politykowi coraz to nowe zarzuty. Poseł odpiera je i prezentuje dokumenty. Sprawę opisał portal wPolityce.pl.

– Ja ważę słowa i jeżeli wypowiadam, to wiem, że muszę mieć dowody na ich potwierdzenie. Skoro mówiłem na temat lekarstw, to mówiłem w zgodzie z prawdą, co potwierdza stosowny dokument z Instytutu Hematologii i Transfuzjologii. Wynika z niego, że rzeczywiście mojej żonie wydano 533 ampułki z adnotacją, że należy przechowywać je w stanie zamrożenia. Po adnotacji dla podkreślenia jej znaczenia dodano trzy wykrzykniki – mówi poseł Piotrowicz w rozmowie z naszym portalem (zdjęcie dokumentu prezentujemy poniżej).

Dokument potwierdza wydanie 533 sztucznych łez żonie posła Stanisława Piotrowicza (fot. Stanisław Piotrowicz)

To reakcja na zarzuty, jakie naszemu rozmówcy postawiły sympatyzujące z opozycją media. Między innymi na portalach internetowych „Faktu” i „Newsweeka” sugerowano, że powód, dla którego zdarzyło mu się skorzystać z przelotu rządowym samolotem wspólnie z marszałkiem Markiem Kuchcińskim – konieczność przewiezienia głęboko zamrożonego medykamentu – poseł zmyślił.

„Ja bym z tego afery nie robił”. Prezes PiS o lotach premiera Tuska

zobacz więcej

Zdaniem opozycyjnych mediów pani Piotrowicz nie mogła otrzymać takiego lekarstwa. Jednak z dokumentu udostępnionego przez posła wynika co innego.

– Na innych portalach, za sprawą pani poseł Joanny Muchy, pojawiło się kolejne oskarżenie. Że oto dokonaliśmy wspólnie z żoną nadużycia, że na koszt podatnika wydano ogromną ilość lekarstw, że w związku z tym należy przeprowadzić kontrolę w Narodowym Funduszu Zdrowia itd. itd. A więc gdy obaliłem jedno kłamstwo, pojawiło się drugie kłamstwo, sugerujące, jakoby taka ilość leku została wydana ze szkodą dla NFZ – wskazuje Stanisław Piotrowicz.

– Zatem znowu prostuję, że porada lekarska była poradą prywatną, za którą żona zapłaciła. Lekarstwa, te 533 ampułki, zostały wyprodukowane z osocza krwi pobranej od mojej żony. I za to wszystko żona zapłaciła około 700 zł – wyjaśnia nasz rozmówca.

– W związku z tym spodziewam się, że zapewne pojawi się jakieś kolejne kłamstwo, bo gdy obalę jedno, to pojawia się kolejne i kolejne. Napisałem e-mail do redaktora z „Newsweeka”, który zamieścił nieprawdziwy artykuł. W mailu domagałem się sprostowania i zaprzestania rozpowszechniania nieprawdziwych wiadomości na mój temat. Jeśli do tego nie dojdzie, stwierdzam, że będę zmuszony podjąć kroki prawne – zapowiada parlamentarzysta.

– Odnoszę takie wrażenie, jakby niektórzy chcieli w ten sposób spowodować, ażebym zajął się sobą i walką o prawdę, a nie realizował tego, co jako poseł realizować powinienem – dodaje.

Lekarstwo, jakie otrzymała żona posła, to tzw. sztuczne łzy. Należy przechowywać je w stanie zamrożenia i dopiero przed zakropleniem rozmrozić. Maria Piotrowicz cierpi na suchość oczu. Otwieranie oczu przy tej dolegliwości sprawia ból.

Poseł Piotrowicz zażądał, by portal Newsweek Polska zamieścił sprostowanie do swojego tekstu o następującej treści:

„Przepraszamy Pana Posła Stanisława Piotrowicza i Jego Małżonkę za opublikowanie nieprawdziwych i zniesławiających informacji zawartych w artykule Marcina Marczaka. Nie jest prawdą, że Poseł Stanisław Piotrowicz kłamał i mataczył w lotu z Marszałkiem Markiem Kuchcińskim. Prawdą natomiast jest to, że lek – tak jak mówił Poseł –został wyprodukowany w Instytucie Hematologii i Transfuzjologii w Warszawie oraz został zakupiony w ilości 533 sztuk. Prawdą jest również to, że ten lek należy przechowywać w stanie zamrożenia”.

źródło:
Zobacz więcej