.
.

Zjazd na nartach z K2 to za mało. Andrzej Bargiel zmierzy się z Mount Everest

Zakopiańczyk Andrzej Bargiel myśli już o kolejnych wyzwaniach (fot. FB/Jędrek Bargiel)

Andrzej Bargiel, który w lipcu 2018 r., jako pierwszy na świecie zjechał na nartach ze szczytu K2 (8611 m) w Karakorum, planuje podobny wyczyn na najwyższej górze świata Mount Evereście (8848 m). Jako pierwszy pełnego zjazdu z tego szczytu do bazy dokonał w 2000 r. Słoweniec Davo Karničar, korzystał jednak z dodatkowego tlenu. – Zrezygnowanie z tej pomocy będzie największym wyzwaniem wyprawy – mówi Andrzej Bargiel.

Z Tatr zniesiono 600 kg śmieci

Około 600 kg śmieci znieśli z tatrzańskich szlaków i szczytów wolontariusze w trakcie przeprowadzonej po raz ósmy akcji Czyste Tatry, która...

zobacz więcej

Wyprawa rozpocznie się 25 sierpnia. Atak szczytowy, bez tlenu, a następnie zjazd na nartach do bazy powinien nastąpić pod koniec września po około pięciu tygodniach akcji.

31-letni ratownik TOPR od sześciu lat realizuje autorski projekt w górach najwyższych „Sunt Leones”. W 2013 r. zjechał na nartach z Sziszapangmy (8013 m), rok później z Manaslu (8156 m), a w 2015 r. z Broad Peak (8051 m), położonego tak jak K2 w Karakorum.

Bargiel bardziej niż dużej liczby osób szturmujących wierzchołek najwyższej góry świata – jak to ma miejsce wiosną przed porą monsunową – obawia się warunków pogodowych jesienią; widzi też plusy tej pory roku.

– Bardzo mało ludzi weszło na Everest jesienią. To bardziej skomplikowane, bo jest chłodniej, wieje i okien pogodowych jest dużo mniej – na pewno będzie to spore wyzwanie. Z drugiej strony jesienią panują tam lepsze warunki narciarskie. Teraz Everest kojarzymy z kolejkami, dużą liczbą osób, które usiłują na ten szczyt wejść. Myślę, że ta wyprawa pokaże to miejsce troszeczkę z innej strony, że można w nim znaleźć spokój i przestrzeń do realizacji swoich planów mimo tego, że eksploracja tej góry jest dosyć intensywna – powiedział Bargiel w wywiadzie na stronie redbull.pl.

W 2012 r. próbował zjazdu na nartach z Lhotse (8516 m), góry leżącej w najbliższej odległości od Everestu. Drogi klasyczne na obydwa szczyty to ta sama trasa do obozu IV. Najwyższą górę świata miał już w planach kilka lat temu, ale jak sam powiedział po wyczynie na K2, „nie chce denerwować mamy”.

– To taka moja taktyka. Wolę, żeby jak najpóźniej się dowiadywała, to zaoszczędzi jej zmartwień. Na razie chcę zabrać mamę na urlop nad morze, to niesamowita osoba – podkreślił narciarz, który ma dziesięcioro rodzeństwa – siedem sióstr i trzech braci.

Za zjazd z K2 jako pierwszy człowiek na świecie Bargiel został w marcu uhonorowany Kolosem podczas 21. Ogólnopolskich Spotkań Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów oraz „Adventurer Of The Year” przyznawaną przez amerykańską redakcję czasopisma „National Geographic”.

źródło:
.
. .