Ruszył proces onkologa oskarżonego o molestowanie pacjentek

Oskarżony o molestowanie pacjentek, chirurg onkolog Marek Ł. w drodze na salę rozpraw w Sądzie Rejonowym w Gdańsku (fot. PAP/Adam Warżawa)

Przed gdańskim sądem rozpoczął się proces 67-letniego Marka Ł., chirurga onkologa z Gdańska, którego prokuratura oskarżyła o molestowanie 88 pacjentek. Do przestępstw miało dochodzić podczas badań onkologicznych. Lekarzowi może grozić kara do 12 lat więzienia.

Molestował 12-latkę. Policja publikuje portret pamięciowy napastnika

Jest portret pamięciowy sprawcy seksualnej napaści na 12-latkę w Garczynie koło Kościerzyny. Napastnik zaatakował dziewczynkę na leśnej drodze,...

zobacz więcej

Proces toczy się przed Sądem Rejonowym Gdańsk-Północ. Ze względu na charakter czynów, których dotyczy postępowanie, sąd wyłączył jego jawność.

Oskarżonym jest 67-letni Marek Ł., chirurg onkolog, któremu prokuratura zarzuciła popełnienie 120 czynów przeciwko wolności seksualnej. Zdaniem śledczych w 10 przypadkach onkolog miał podstępem dopuścić się gwałtu na kobietach. Pozostałe postawione mu zarzuty dotyczyły doprowadzenia pacjentek podstępem do poddania się innej czynności seksualnej. W jednym przypadku poszkodowaną była dziewczynka mająca mniej niż 15 lat.

W śledztwie chirurg nie przyznał się do molestowania pacjentek. W chwili zatrzymania złożył obszerne wyjaśnienia. Informował, że jego postępowanie wobec pacjentek było elementem badań lekarskich.

W ramach postępowania śledczy pozyskali opinię biegłego, który oceniał sposób, w jaki lekarz badał pacjentki. Ekspert orzekł, że onkolog w swoim postępowaniu wykroczył poza obowiązującą metodologię i standardy.

Przed rozprawą oskarżony nie odpowiadał na pytania dziennikarzy. Jeden z jego obrońców mec. Andrzej Krysiewicz powiedział mediom, że jego klient konsekwentnie nie przyznaje się do winy. – Nie ma do czego się przyznawać – powiedział obrońca. Dodał, że to prokuratura twierdzi, że doszło do przestępstw i to ona „powinna to udowodnić”.

– Według nas, obrońców, nie udowodniła. Materiał dowodowy, z którym się zapoznaliśmy jako obrońcy (...) świadczy zupełnie o czymś innym – powiedział Krysiewicz, odmawiając bardziej precyzyjnych wyjaśnień ze względu na utajnienie sprawy.

– Dzisiaj rozpoczyna się merytoryczny proces i w toku tego postępowania udowodnimy rację naszego klienta – zapowiedział.

Dziennikarz ujawnił nazwisko muzyka, który miał molestować dzieci

„Nie ma już żadnych wątpliwości. Krzysztof Sadowski, wielka postać jazzu, wieloletni prezes Polskiego Towarzystwa Jazzowego, współtwórca »Tęczowego...

zobacz więcej

Obrońca został też poproszony o komentarz do opinii eksperta, który orzekł, że onkolog prowadząc badania wykroczył poza obowiązującą metodologię.

– Opinie zostały sporządzone na żądanie prokuratury na podstawie ograniczonego wskazanego materiału dowodowego przez prokuraturę – powiedział.

– Nie jestem lekarzem. Na temat badań, metodyki badań, nie będę się wypowiadał, od tego są specjaliści – powiedział odmawiając odpowiedzi na pytanie, czy obrona zleciła własną ekspertyzę dotyczącą metodologii badań onkologicznych.

– Badanie prowadzi się według określonych procedur – powiedział obrońca. – Gdyby dochodziło do nieprawidłowości, to była szansa na miejscu, od razu poinformować recepcjonistkę i siedzące panie w poczekalni (...). Do niczego takiego nie doszło – powiedział.

Pytany o to, czy jego zdaniem mogło dojść do efektu kuli śniegowej: po zgłoszeniu się pierwszej pacjentki kolejne zaczęły potwierdzać molestowanie, odpowiedział: „Dopuszczam niestety taki efekt kuli śniegowej”.

Do zarzuconych oskarżonemu czynów miało dojść między 2006 a 2017 r. podczas badań, głównie onkologicznych.

Postępowanie w tej sprawie wszczęto w 2014 r., kiedy do organów ścigania zgłosiła się jedna z pacjentek lekarza. Sprawą zajęli się gdańscy policjanci. Ustalili personalia i przesłuchali około 3,7 tys. pacjentek. Po tym, jak media poinformowały o zatrzymaniu onkologa (doszło do tego w lutym 2017 r.), niektóre kobiety zgłaszały się też do funkcjonariuszy z własnej woli.



Pokrzywdzone przesłuchiwane były przed sądem w obecności biegłego psychologa. Biegły potwierdził wiarygodność zeznań pokrzywdzonych.

Po zatrzymaniu lekarza Prokuratura Okręgowa w Gdańsku wystąpiła o jego tymczasowe aresztowanie, jednak sąd uznał, że wystarczającym środkiem zapobiegawczym będzie dozór policyjny, poręczenie majątkowe w wysokości 20 tys. zł i zawieszenie w wykonywaniu zawodu.

źródło:

Zobacz więcej