Starcia w stolicy Hondurasu. Mieszkańcy domagają się odejścia prezydenta

Protesty trwają od wielu tygodni (fot. PAP/EPA/Gustavo Amador)

Tysiące demonstrantów przeszło we wtorek ulicami stolicy Hondurasu – Tegucigalpy, domagając się ustąpienia prezydenta Juana Orlando Hernandeza. To kolejna taka demonstracja. Polityk jest podejrzewany przez Amerykanów o powiązania z gangami narkotykowymi.

Protesty antyrządowe w Hondurasie. Trzy osoby nie żyją

Trzy osoby zginęły a 20 zostało rannych w demonstracjach, które miały miejsce w stolicy Hondurasu Tegucigalpie – poinformowała w piątek AFP....

zobacz więcej

W centrum Tegucigalpy około 10 tys. demonstrantów skandowało m.in. „JOH (inicjały imion i nazwiska prezydenta – przyp. red.) precz!”. Podobnie jak dzień wcześniej w demonstracjach wzięli liczny udział studenci stołecznego uniwersytetu, którzy obrzucili interweniujących policjantów kamieniami i butelkami. Policja użyła gazu łzawiącego.

Wtorkowy protest został zorganizowany z inicjatywy pracowników służby zdrowia i oświaty, którzy oskarżają Hernandeza o dążenie do prywatyzacji tych sektorów, co wiązałoby się ze znacznymi redukcjami zatrudnienia.

– Domagamy się odejścia dyktatora, którego wybór nie był prawnie wiążący bowiem dopuszczono się fałszerstw – powiedział dziennikarzom jeden z protestujących studentów.

Hernandez został wybrany na drugą kadencję w listopadzie 2017 r. w rezultacie wyborów, które – zdaniem części ugrupowań opozycyjnych – zostały sfałszowane. Był wówczas popierany przez Stany Zjednoczone.

Prezydent jest obecnie podejrzewany przez amerykańskie służby wymiaru sprawiedliwości o uzyskanie wsparcia finansowego ze strony gangów narkotykowych, które miały finansować jego kampanie wyborcze.

W listopadzie ubiegłego roku w USA został aresztowany pod zarzutem przemytu narkotyków brat prezydenta Tony Hernandez co dodatkowo pogorszyło sytuację w 9-milionowym Hondurasie.

źródło:

Zobacz więcej