„W Polsce nie ma już na opozycji antysystemowych ugrupowań”

W Polsce wciąż istnieje „rynek” na partie antysystemowe – uważa politolog Artur Wróblewski (fot. PAP/Artur Reszko/Jan Karwowski/Paweł Supernak)

Widzimy pewnego rodzaju kapitulację ugrupowań, które pozycjonowały się jako ugrupowania antysystemowe; ten eksperyment okazał się w Polsce kompletną porażką – ocenił Artur Wróblewski w rozmowie z portalem tvp.info. Politolog odniósł się do koalicji Lewicy, w której SLD, Wiosna i Razem wystartują w nadchodzących wyborach parlamentarnych, a także możliwej koalicji PSL z Kukiz’15 czy przyszłości Nowoczesnej i PO.

Zandberg: Startujemy jako KW Lewica, bazą organizacyjną startu – SLD

W zbliżających się wyborach do parlamentu wystartujemy jako Komitet Wyborczy Lewica; bazą organizacyjno-prawną tego startu będzie SLD –...

zobacz więcej

– Jeśli ktoś chce, żeby było tak jak było, to po prostu trzeba głosować na Nowoczesną, bo Nowoczesna to Grzegorz Schetyna – powiedział Wróblewski. W jego opinii dni partii Katarzyny Lubnauer są policzone, a projekt wraz z upadkiem – jak podkreśla politolog – Ryszarda Petru stracił swój impet i energię. Według Wróblewskiego „trzeba jednak pamiętać, że Nowoczesna była inna niż Platforma, niosła inne hasła i inne propozycje programowe”.

– Łącząc się z PO wyzbyła się swoich ideałów i pokazała swoją koniunkturalną twarz, tylko i wyłącznie z powodu własnych interesów, by wygodnie żyć przez następne cztery lata, a nie po to, by realizować program zaprezentowany w 2015 r. – powiedział.

Jak wskazał Wróblewski, w Polsce istniał „rynek” na ugrupowania antysystemowe, antyestablishmentowe, jednak okazały się porażką. – Nadal mamy chyba zapotrzebowanie i oczekiwania wyborców, ale ci antysystemowcy okazali się koniunkturalistami, porzucili swoje ideały i dali się pożreć – stwierdził.

Kukiz spadł z piedestału

Jego zdaniem w przypadku Pawła Kukiza ten upadek jest jeszcze większy i ocenia go jako „spadek z piedestału” – tak skomentował możliwą koalicję Kukiz’15 z Polskim Stronnictwem Ludowym.

– Okazało się, że antysystemowiec przystępuje do partii nie tylko mainstreamu, ale partii pewnych interesów, która reprezentuje stary porządek w polskiej polityce – powiedział.

Kukiz o ewentualnej koalicji: Po tych „negocjacjach” jestem już jedną nogą w Tworkach

Pójdziemy z każdym, kto w tej partyjnej ordynacji najbardziej uprawdopodabnia przekroczenie progu wyborczego i wpisze do programu swojej partii...

zobacz więcej

Jak ocenił, „elastyczne podejście Pawła Kukiza” kompromituje jego ugrupowanie, bo jest to „kompletna bezideowość”. Podkreślił, że Kukiz’15 było leniwe i nie stworzyło żadnych struktur. – Chciało cały czas być takim amatorskim ugrupowaniem, które posługuje się amatorskimi instrumentami. Wiadomo natomiast, że w polityce nie ma już miejsca na amatorszczyznę z początku lat 90. – powiedział Wróblewski.

– To, co zostało z Pawła Kukiza, to jego skórzana kurtka, wymięty podkoszulek i krzykactwo, tyle że jest już cztery lata starszy. Można powiedzieć, że jest już podstarzałym rewolucjonistą – ocenił.

– Wyborcy Kukiza mogą czuć się oszukani, tak jak wyborcy Roberta Biedronia czują się oszukani, że on nie zrezygnował z mandatu i wykorzystał energię ludzi na zasadzie efektu nowości, a podłączył się do Sojuszu Lewicy Demokratycznej, czyli ugrupowania anachronicznego i szkodliwego, które stworzyło razem z PSL i PO swoisty układ biznesowo-polityczny – zauważył politolog.

Koalicja Lewicy w opinii Wróblewskiego pokazuje w pewnym sensie porażkę i Zandberga, i Biedronia, który także nie stworzył żadnych struktur. Dodatkowo z jego partii „zaczęli się rozchodzić” członkowie.

Rewolucjoniści razem ze zinstytucjonalizowaną lewicą

– Lewica nic się nie zmieniła. Zbankrutowała ideowo i odeszła do lamusa na wiele lat, po aferach i byciu lewicą kanapową i kawiorową. Teraz przywrócił ją Grzegorz Schetyna, by osłabić ludzi ze swojego otoczenia. Chodzi mu o przetrwanie, a nie wzmocnienie opozycji – podkreślił Wróblewski.

Dołączenie Zandberga i Partii Razem do koalicji z SLD ocenił jako „dogadanie się rewolucjonistów z przedstawicielami starego porządku”. – Jakby trockiści, radykałowie, dogadali się z ucywilizowaną, zinstytucjonalizowaną lewicą – porównał politolog.

Porozumienie na lewicy określił jako „kapitulację Zandberga i Biedronia” i ich „rezygnację z ideałów i promowania własnej agendy”. – To taki akt lenny wasala w stosunku do swojego seniora, akt wiernopoddańczy – podkreślił.

źródło:
Zobacz więcej