Polacy palą najwięcej e-papierosów w Europie

„Typowy użytkownik e-papierosów to nastolatek lub młody dorosły płci męskiej” (fot. arch. PAP/EPA/SEBASTIEN NOGIER)

W Polsce jest najwięcej użytkowników e-papierosów w Europie; jedynie pod względem wartości sprzedaży nasz kraj ustępuje Wielkiej Brytanii i Włochom – mówili specjaliści na konferencji prasowej w Warszawie.

E-papieros eksplodował i zabił 24-letniego mężczyznę

Na skutek eksplozji baterii w e-papierosie zginął 24-letni Teksańczyk William Brown. To drugi tak tragiczny przypadek w USA, ale podobnych wypadków...

zobacz więcej

Spotkanie z dziennikarzami pod hasłem „Papierosy i nowe produkty tytoniowe: co trzeba wiedzieć” zorganizował w Polskiej Agencji Prasowej „Serwis Zdrowie”.

Dr Krzysztof Przewoźniak z European Network for Smoking and Tobacco Prevention i wicedyrektor Ośrodka Współpracy ze Światową Organizacją Zdrowia (WHO) przedstawił dane e-Smoking Institute, z których wynika, że w Polsce w 2016 r. było 1,7 mln użytkowników e-papierosów, najwięcej w Europie. Polacy wyprzedzali pod tym względem Brytyjczyków – 1,4 mln użytkowników, Francuzów (1,2 mln) i Niemców (0,7 mln).

Nasz kraj ustępuje jedynie pod względem wartości sprzedaży tych produktów. W tej statystyce w 2016 r. pierwsze miejsce zajmowała Wielka Brytania (569 mln euro), a za nią uplasowały się Włochy (347 mln) i Polska (330 mln). Czwarte miejsce zajmowała Francja (315 mln euro), a kolejne – Niemcy (163 mln).

– To nieprawda, że po e-papierosy sięgają przede wszystkim osoby dorosłe, uzależnione od papierosów tradycyjnych, które chcą pozbyć się nałogu. Ta grupa jest w zdecydowanej mniejszości. Połowa użytkowników e-papierosów to tzw. palacze hybrydowi, czyli ci, którzy jednocześnie palą tradycyjne papierosy, a ich liczba szybko rośnie – podkreślił dr Przewoźniak. Palacze hybrydowi palą głównie w miejscach wolnych od dymu tytoniowego.

Zdaniem specjalisty wśród dorosłych jest niski i nierosnący odsetek tych, którzy sięgają po e-papierosy. Znacznie częściej używają ich nastolatki i ta grupa niepokojąco rośnie. Wskazuje na to sondaż Kantar Public przeprowadzony w 2017 r. Wynika z niego, że po te wyroby elektroniczne sięga zaledwie 5-6 proc. dorosłych Polaków (kobiet i mężczyzn). Szybko natomiast wzrasta zainteresowanie nimi wśród nastolatków.

Palący pracownik spędza „na papierosie” nawet 22 dni w roku

– Przerwy na papierosa podczas pracy mogą skumulować się do 22 dni w roku, co generuje – oprócz skutków zdrowotnych – także starty dla firm –...

zobacz więcej

Z przytoczonych podczas konferencji prasowej danych „Journal of Adolescent Health” wynika, że w 2014 r. po e-papierosy sięgało u nas 30 proc. nastolatków wieku 15-19 lat. To aż pięciokrotnie więcej niż w 2011 r., kiedy w tym wieku było 6 proc. ich użytkowników.

– Typowy użytkownik e-papierosów to nastolatek lub młody dorosły płci męskiej, a wśród ludzi dorosłych to osoba wysoko wykształcona i dobrze sytuowana ekonomicznie – podkreślił dr Przewoźniak.

Dość powszechne jest przekonanie – zwracali uwagę eksperci – że e-papierosy są mniej szkodliwe w porównaniu do papierosów tradycyjnych, jednak brakuje niezależnych badań na temat. Dr Wiktor Wesołowski z Instytutu Medycyny Pracy w Łodzi podkreślił, że stężenia zawartych w nich substancji alergizujących są wielokrotnie wyższe, niż te same ograniczenia, jakie stosowane są w odniesieniu do kosmetyków.

– Potwierdzają się również wcześniejsze wnioski o niebezpieczeństwie stosowania glikolu propylenowego, jako nośnika nikotyny i innych substancji smakowo-zapachowych w płynach do e-papierosów – dodał.

Na pytanie, czy e-papierosy zawierają ogółem mniej szkodliwych substancji aniżeli tradycyjne wyroby tytoniowe, dr Przewoźniak argumentował, że niektóre substancje, takie jak rakotwórcze benzopireny, nawet w małych dawkach mogą uszkadzać DNA, sprzyjając rozwojowi nowotworów. – Okazuje się, że w tym przypadku nie ma bezpiecznej dawki – dodał.

Eksperci przyznali, że e-papierosy mogą być przydatne w pozbyciu się nałogu palenia tradycyjnych papierosów, ale w mocno ograniczonym zakresie. – Nie ma zbyt wielu badań pokazujących skuteczność rzucenia palenia za pomocą nowych urządzeń tytoniowych – podkreśliła dr Magdalena Cedzyńska z Poradni Pomocy Palącym Centrum Onkologii w Warszawie.


Prof. Zbigniew Gaciong, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych, Nadciśnienia Tętniczego i Angiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, przypomniał, że Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) i amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) nie zalecają stosowania e-papierosów jako metody walki z epidemią palenia tytoniu.

– Grozi nam, że jedną epidemię - palaczy tradycyjnych wyrobów tytoniowych, zastąpi nowa epidemia ludzi palących e-papierosy – powiedział dr Przewoźniak. Wszyscy eksperci podkreślali, że tylko dłuższe obserwacje i wiarygodne badania mogą wyjaśnić, czy e-papierosy są faktycznie mniej szkodliwe dla zdrowia.

źródło:

Zobacz więcej