Trzaskowski kąsa PiS Powstaniem Warszawskim

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski podczas odsłonięcia pamiątkowego kamienia poświęconego pamięci powstańca warszawskiego, obywatela Nigerii Augusta Agboli O'Browna ps. „Ali” (PAP/Wojciech Olkuśnik)

75. rocznica Powstania Warszawskiego przebiła swym rozmachem ze strony państwa wszystkie dotychczasowe rocznice obchodzone po roku 1989. Ale także przerosła je masowym udziałem Polaków we wszystkich uroczystościach obchodzonych w ciągu tych wspaniałych kilku dni. Co ogromnie cieszy, po raz pierwszy widoczny był niesamowicie liczny udział nastolatków i młodych, ale już dorosłych ludzi.

Młodzi są zafascynowani historią Powstania Warszawskiego

Emocjonalne wystąpienie Prezesa Zarządu Głównego Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Leszka Żukowskiego na temat Powstania Warszawskiego. –...

zobacz więcej

Obecni byli wszędzie, skłaniając głowy w podzięce, z podziwem i szacunkiem przy każdym pomniku, obelisku, tablicy pamiątkowej, w dziesiątkach miejsc, w których upamiętniano, oddawano hołd i cześć zmarłym Powstańcom, jak i żyjącym do dziś. To niewątpliwie plon prowadzonej w ciągu ostatnich kilku lat przez obecny obóz władzy, prezydenta i rządu polityki historycznej, zapoczątkowanej z taką intensywnością przez śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Po chwilowym kilkuletnim zastoju podczas prezydentury Bronisława Komorowskiego, powrócono do niej ze zdwojoną siłą cztery lata temu.

Tak duże zmiany jakościowe i ilościowe – gdy chodzi o zwiększenie liczby Polaków, biorących udział podczas uroczystości poświęconych tej niezwykłej rocznicy – cieszą ogromnie. Nie muszę przypominać jaki świat wartości stoi za bohaterami Powstania Warszawskiego. Godnymi nie tylko szacunku i uznania, ale traktowanych jako trudno dościgłe wzory do naśladowania. Stosunek młodzieży do tych uroczystości jest nie tylko zapowiedzią, ale potwierdzeniem wzrostu poczucia dumy narodowej oraz więzi wspólnotowych, budowanych na najpiękniejszych cechach człowieczeństwa – prawości, odwadze, niesieniu pomocy bez względu na zagrożenia, poświęceniu, uczciwości, poczuciu odpowiedzialności za innych.

Prawdę mówiąc, wolałbym mówić wyłącznie o posiewie pozytywnych rzeczy, jakie wzięły górę w tych dniach. Nie sposób jednak pominąć milczeniem skandalicznej postawy obecnego prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, który nawet w taką rocznicę, w takim świętym dla każdego Powstańca dniu – świętym także dla wielu milionów Polaków – nie waha się sięgnąć do broni, by toczyć wojnę polityczną.

Muzeum Powstania. „Prezydent Kaczyński uważał, że to jest dług jego pokolenia”

– Prezydent Lech Kaczyński postawił na swoim nie tylko otwierając Muzeum Powstania Warszawskiego, ale organizując po raz pierwszy obchody Powstania...

zobacz więcej

Nie ma żadnych hamulców, żeby krwią Powstańców przelaną na barykadach Warszawy w walce z niemieckim, zbrodniczym okupantem, nasycać dzisiejsze spory polityczne. Wciągać bohaterów Powstania do bieżącej walki politycznej. Traktować Powstańców w sposób nieuprawniony, jako poręczne narzędzie do załatwiania interesów politycznych własnej partii. Niech sobie Trzaskowski robi to każdego innego dnia. No, może nie każdego innego. Kilka dni w roku mógłby zostawić w spokoju. Jakie to dni, każdy Polak dobrze wie. Nie wolno mu jednak wprzęgać na swój użytek Powstania Warszawskiego. Ta manipulacja jest rzeczą karygodną.

Jeśli to można przyjąć jako rodzaj usprawiedliwienia dla Trzaskowskiego, to przypomnę, że jest on naśladowcą, czy też raczej kontynuatorem swojej poprzedniczki. Dwa lata temu, w 73. rocznicę, Hanna Gronkiewicz-Waltz również cyniczną manipulacją wykorzystała legendę Powstania Warszawskiego do świadomej dezinformacji. Do załatwiania własnych potrzeb politycznych. Wzywała wtedy młodzież, aby wzorem Powstańców stanęła do walki o wolność, demokrację i prawa człowieka, tak jakby te wartości nie były w obecnej Polsce w pełni honorowane i przestrzegane.

A oto, jak dziś Trzaskowski jako prezydent Warszawy, fałszując historię własnego miasta, preparuje współczesną wizję wroga: „Powstańcy walczyli z nazizmem – ideologią, która zrodziła się z nienawiści wobec innych nacji i ras. Naziści i faszyści wykluczali odmienne poglądy, bo sami sobie chcieli przyznać prawo do decydowania, kto ma prawo żyć – i jak ma żyć. Dziś nienawiść znów podnosi głowę. Wielu Powstańców poświęciło życie, żeby z nią walczyć”.

Uczestniczka powstania: Cztery razy byłam cudownie ocalona

– Gdy padły pierwsze strzały, mój mąż – wówczas jeszcze kolega – się cieszył: „Mamy broń, teraz damy” – wspomina 1 sierpnia 1944 roku Zofia...

zobacz więcej

Nie muszę nikomu wyjaśniać, kogo Trzaskowski wskazuje, jako obiekt, który chce decydować, jak inni mają żyć. A ci „inni”, chcą małżeństw, z których nie mogą narodzić się dzieci. I żądają, aby takie małżeństwa nazywać rodziną i przyznać im prawo adopcji dzieci. Zaś tych, którzy próbują przekonać, że związek dwóch gejów nie jest rodziną, Trzaskowski nazywa siejących nienawiść. Tym samym Trzaskowski chce powiedzieć, że Powstańcy walczyli z Niemcami, aby dziś lesbijki mogły między sobą zawierać małżeństwa i być uznawane za rodzinę.

Zdumiewające jest to, w jak wielkim stopniu prezydent Warszawy opanował bolszewickie sposoby uprawiania polityki. W następnym zdaniu potępił to, czego przed chwilą był autorem. – Jednocześnie apeluję do wszystkich uczestników życia publicznego – z prawa, centrum i lewa – by nie nadużywali symboli powstańczych, nie wykorzystywali ich w politycznym sporze”.

Czy naprawdę wierzy, że ludzie nie zorientują się, jak się ośmiesza? Co gorsze – jak kłamie w żywe oczy.

To przecież nikt inny, lecz właśnie Trzaskowski chce narzucić Warszawiakom, aby dzieci, często wbrew woli swoich rodziców, byli edukowani według karty LGTB. Kto więc komu narzuca, jak Warszawiacy mają wychowywać swoje dzieci? A jednocześnie własne grzechy przerzuca na barki PiS. I jak tylko się da kąsa obecną władzę.

źródło:
Zobacz więcej