RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Mazguła urażony: Schetyna go odrzucił. Ale Frasyniuk bronił

Były wojskowy uważa, że w związku ze swoim wkładem w inicjatywy opozycji totalnej w ciągu ostatnich czterech lat, należało mu się miejsce na listach wyborczych (fot. arch.PAP/Tomasz Gzell/PAP/Maciej Kulczyński)
Były wojskowy uważa, że w związku ze swoim wkładem w inicjatywy opozycji totalnej w ciągu ostatnich czterech lat, należało mu się miejsce na listach wyborczych (fot. arch.PAP/Tomasz Gzell/PAP/Maciej Kulczyński)

Były wojskowy płk Adam Mazguła pożalił się na Facebooku, że Grzegorz Schetyna odmówił umieszczeniu go na listach wyborczych Koalicji Obywatelskiej. Przy okazji wypomniał liderowi PO dawniejsze wypowiedzi. „Doskonale pamiętam, jak ten człowiek w grudniu 2016 roku, ulegając narracji PiS-owskich mediów we wszystkich ogólnopolskich stacjach telewizyjnych i radiowych, poniżał mnie, niszczył moje dobre imię” – napisał na Facebooku. Wtedy to Mazgułę bronił Władysław Frasyniuk.

Falstart trójpodziału opozycji

Poprzedni wpis poświęcony sytuacji podzielonej przed wyborami do parlamentu opozycji zatytułowałem „Blokowisko chaosu”. Po kilku dniach bezpiecznie...

zobacz więcej

Swój wpis Mazguła rozpoczyna słowami, że nie zamierza się skarżyć – chce jedynie wyjaśnić sytuację tym znajomym, którzy zachęcali go do współpracy z Koalicją Obywatelską.

Były wojskowy uważa, że w związku ze swoim wkładem w inicjatywy opozycji totalnej w ciągu ostatnich czterech lat, należało mu się miejsce na listach wyborczych.

„Z uwagi na moje zaangażowanie przez całe ostatnie 4 lata we wszystkie ważniejsze akcje i protesty na terenie całego kraju w obronie Konstytucji, trójpodziału władzy, demokratycznych wartości, uczciwych wyborów, praw mniejszości, nauczycieli oraz blokowania faszyzmu, miałem nadzieję, na minimum szacunku liderów partii opozycyjnych, za tą moją aktywność. Wysłałem zapytania do tych, którzy mają prawo wystawiać listy wyborcze w naszym antyobywatelskim systemie prawnym” – pisze były wojskowy.

Jak dodaje Mazguła, Schetyna nie był zainteresowany wzięciem go na listy. Były wojskowy wypomina mu również, że ten nie bronił go przed oskarżeniami ze strony polityków PiS. „Doskonale pamiętam, jak ten człowiek w grudniu 2016 roku, ulegając narracji PiS-owskich mediów we wszystkich ogólnopolskich stacjach telewizyjnych i radiowych, poniżał mnie, niszczył moje dobre imię, jak chciał Antoni Macierewicz i Mariusz Błaszczak, mimo że na mój temat nie wiedział nic, powtarzam – nic. Bolało mnie to bardzo, ale co mogłem zrobić?” – pisze.



W grudniu 2016 r. Mazgułę bronił były opozycjonista PRL Władysław Frasyniuk.

– To tania sensacja. Kompletnie się tym nie przejmuję. Przecież pułkownik nie jest podejrzany o zbrodnie komunistyczne w stanie wojennym – takimi słowami w rozmowie z „Faktem” komentował Frasyniuk obecność byłego wojskowego wśród sygnatariuszy listu przeciwko PiS.

– Uznaję, że demokracja daje drugie życie. Także tym, którym wówczas zabrakło odwagi albo byli po drugiej stronie – mówił Frasyniuk. Podczas protestów antyrządowych w 2016 r. Adam Mazguła zasłynął stwierdzeniem, że w czasie stanu wojennego „dochowano kultury”.

– Szanowni państwo, a sam stan wojenny... Czy oprócz tego, że byli ludzie internowani, to przecież byli internowani w sposób... No nie powiem, oczywiście były tam jakieś bijatyki, były jakieś ścieżki zdrowia, ale generalnie rzecz biorąc, najczęściej jednak dochowano jakiejś kultury w tym całym zdarzeniu. Ja przeżyłem już stan wojenny, byłem już dorosłym oficerem i nie pamiętam, żeby po ulicach działy się jakieś dziwne rzeczy, jakiś szczególne prześladowania i tak dalej – mówił wówczas Mazguła.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej