Zachód nie przejmuje się pałowaniem opozycji w Moskwie. Paryż i Berlin licytują się w umizgach do Putina

Władimir Putin nie zrezygnował z prowadzenia agreswynej polityki (fot. REUTERS/Evgenia Novozhenina)

Fala prześladowań rosyjskiej opozycji nie wzburzyła zbytnio Zachodu. Unia Europejska ograniczyła się jedynie do wystosowania suchego apelu o nieużywanie przemocy. Nie widać, by siłowe rozwiązania, na które stawia Kreml, mogły popsuć resetu między Berlinem, Paryżem a Moskwą, który obserwujemy od kilku miesięcy. W czasie gdy Putin nakazuje radykalne rozprawienie się z demonstrantami, francuski prezydent zaprasza go do swojej rezydencji, a premierzy wschodnich niemieckich landów domagają się zniesienia sankcji.

Macron spotka się z Putinem przed szczytem G7

Prezydent Emmanuel Macron zapowiedział w sobotę, że 19 sierpnia, na kilka dni przed szczytem G7 w Biarritz we Francji, spotka się z przywódcą Rosji...

zobacz więcej

Zatrzymania prawie 1,4 tys. uczestników protestu, w tym kilkudziesięciu nieletnich, które miały miejsce w sobotę w rosyjskiej stolicy i skala zastosowanej przy tym przemocy, to jasny sygnał wystosowany z Kremla: „żadna forma sprzeciwu nie będzie akceptowana”. Manifestacja odbyła się z powodu niezarejestrowania większości kandydatów opozycji w zaplanowanych na wrzesień wyborach do władz Moskwy. Reżim obawia się bowiem powtórzenia sukcesów opozycji z poprzednich lat i jest gotowy na zastosowanie radykalnych metod, byleby nie dopuścić do kompromitacji. A mogłoby rzeczywiście do niej dojść, gdyż poziom poparcia w skali kraju dla prezydenta Władimira Putina i jego partii Jedna Rosja balansuje pomiędzy 31 a 33 proc. i ma tendencję spadkową. W stolicy kraju liczby te prezentują się jeszcze gorzej.

Widać też, że za wszelką cenę od możliwości „zrobienia” dobrego wyniku izolowany jest jeden z liderów opozycji Aleksiej Nawalny. Po tym, jak w środę został skazany na 30 dni aresztu za wzywanie do udziału w nielegalnej, jak określają ją władzę, demonstracji, trafił on w niedzielę do szpitala. Oficjalnie, przyczyną była ostra reakcja alergiczna. Jego lekarka, Anastazja Wasiliewa, wyklucza jednak tę wersję i podejrzewa, że mógł zostać zatruty toksyczną substancją. Poinformowała przy tym, że zabrała jego koszulkę, a także włosy, które będą poddane ekspertyzie. Sam Nawalny również przyznaje, że mógł paść ofiarą otrucia. W poniedziałek opozycjonista wyszedł ze szpitala i wrócił do aresztu.

Na 10 dni aresztu skazał w poniedziałek moskiewski sąd również innego lidera opozycji Ilję Jaszyna, dawnego współpracownika Borysa Niemcowa, którego wcześniej nie dopuszczono do udziału we wrześniowych wyborach, a który przed dwoma laty został wybrany na burmistrza rejonu (odpowiednik dzielnicy) krasnosielskiego w Moskwie. Jaszyn został skazany za naruszenie przepisu o organizacji masowych zgromadzeń bez uzgodnienia z władzami, gdyż opublikował tweet, zachęcający do udziału w demonstracji 27 lipca.

Znużenie rządzącym od lat Putinem i jego świtą, wszechobecna korupcja, gospodarczy zastój, a także problemy społeczne dają o sobie znać. Federalna Służba Statystki Państwowej – Rosstat podała ostatnio, że w kraju tym rośnie liczba osób żyjących poniżej granicy ubóstwa. Wcześniejsze sondaże wskazywały, że około 70 proc. jego mieszkańców nie wystarcza pieniędzy od wypłaty do wypłaty. Liczba Rosjan żyjących poniżej granicy ubóstwa zbliżyła się obecnie do 21 mln, co oznacza wzrost w pierwszym kwartale tego roku, w stosunku do analogicznego okresu w poprzednim, aż o pół miliona.

Gazowa bitwa na Bałtyku trwa w najlepsze. Rosja chwyta się brzytwy

Polska będzie maksymalnie wykorzystywać kontrakty importowe na LNG, by dokonywać jak najmniejszych zakupów gazowych u Rosjan. Realizacja nowej...

zobacz więcej

Perspektywy dla kraju są złe, przyznają to już oficjalnie władze, przygotowując społeczeństwo na nieuniknione. Minister rozwoju gospodarczego Maksim Oreszkin ostrzegł niedawno przed załamaniem gospodarczym, które w jego ocenie będzie mieć miejsce za trzy lata. W styczniu Centralny Bank Rosji poinformował, iż długi Rosjan sięgnęły połowy wartości rosyjskich rezerw walutowych.

Brutalność rosyjskich władz i ostentacyjne wyeliminowanie opozycji z procesu wyborczego sprawiają, że bardzo prawdopodobne jest – jak przekonuje ekspert OSW Maria Domańska – powtórzenie w stolicy scenariusza głosowania protestacyjnego z ubiegłorocznych wyborów regionalnych. –Wówczas, głównie w wyniku niezadowolenia z reformy emerytalnej, w czterech rosyjskich regionach wybory gubernatorskie przegrali kandydaci popierani przez Kreml. Z uwagi na znaczenie Moskwy w rosyjskiej polityce wewnętrznej podobny scenariusz oznaczać będzie dla Kremla o wiele większe ryzyko polityczne, również w kontekście ogólnorosyjskich wyborów parlamentarnych (2021). Należy się zatem spodziewać dalszej eskalacji przemocy ze strony organów siłowych, prewencyjnych aresztów i zastraszania niezadowolonych, zwłaszcza w okresie okołowyborczym we wrześniu br. – podkreśliła Maria Domańska w analizie OSW.

Jak na brutalne działanie rosyjskich służb reaguje Unia Europejska? Niemrawo. Ogranicza się do oklepanych apeli, sztywnych w formie, które przez nikogo już nie są poważnie traktowane. „Te zatrzymania i nieproporcjonalne użycie siły wobec pokojowych demonstrantów następują po niepokojącej serii aresztowań i nalotów policyjnych na polityków opozycji przeprowadzonych w ostatnich dniach i po raz kolejny poważnie podważają podstawowe wolności słowa, stowarzyszeń i zgromadzeń" - podkreślono w oświadczeniu rzeczniczki unijnej dyplomacji Mai Kocijancić. I cisza. Żadnych konkretów. Czegoś, czego Kreml mógłby się przestraszyć. Co mogłoby wymusić na nim zmianę kursu. Zachód nie oferuje żadnego wsparcia dla tych rosyjskich sił, z którymi w tym kraju rzeczywiście można prowadzić dialog i które należy wspierać.

Pałowanie w Moskwie, czyli FSB montuje CIAMajdan

Prezydent Rosji najbardziej ze wszystkiego boi się „kolorowej rewolucji”. Więc siłowicy zrobią wszystko, by Putina przekonać, iż takie zagrożenie...

zobacz więcej

O wiele mocniej i bardziej zdecydowanie brzmi komunikat polskiego MSZ w tej sprawie. Podkreślono w nim, że wydarzenia te „wpisują się w coraz częstsze przypadki łamania praw obywatelskich i zatrzymania prominentnych działaczy opozycji, czy społeczeństwa obywatelskiego” w Rosji. To zaś, przez jesiennymi wyborami samorządowymi w tym kraju „napawa społeczność międzynarodową coraz większym niepokojem o poszanowanie międzynarodowych standardów wyborczych”. Warszawa przedstawiając takie stanowisko dała jasno do zrozumienia, że nie ogranicza się do „płynięcia” głównym nurtem UE, w kontekście prowadzenia polityki przymilania się Moskwie i będzie bacznie przyglądać się respektowaniu przez nią międzynarodowych norm.

Szef polskiej dyplomacji Jacek Czaputowicz zapowiedział również, że priorytetami naszego przewodnictwa w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, które rozpoczniemy 1 sierpnia, będą m.in. działania na rzecz umocnienia prawa międzynarodowego jako podstawy relacji między państwami. To zaś oznacza, że nagminnie łamiąca je Rosja może znaleźć się w RB ONZ na świeczniku.

Kreml może jednak liczyć na wsparcie Berlina i Paryża, gdzie z miesiąca na miesiąc umacniają się tendencje, by doprowadzić do resetu z Rosją. Podczas gdy w Moskwie trwały protesty przeciwko antydemokratycznej postawie władz, prezydent Emmanuel Macron zapowiedział, że 19 sierpnia, czyli na kilka dni przed szczytem G7 w Biarritz we Francji, spotka się z Władimirem Putinem w swej letniej rezydencji w forcie Brégançon.

Rosja została wykluczona z tego gremium po aneksji Krymu w 2014 r. Do dziś nie zrobiła nic, by zmienić negatywną ocenę jej postawy wobec Ukrainy, gdzie wciąż jątrzy i wspiera separatystów w Doniecku. O tym, że Macron naśladuje niemieckich polityków w ich postawie wobec Moskwy, świadczą też jego tłumaczenia – przekonuje on bowiem, że należy wyjść z nową inicjatywą, która „pozwoliłaby na bardzo wnikliwy przegląd wszystkich form i obszarów współpracy”, dotyczących m.in. kwestii związanych z „destabilizacją w niektórych regionach globu”. Tłumaczył przy tym, że „powinny być omówione bez naiwności, ale jednocześnie w taki sposób, by nie zatrzaskiwać przed sobą drzwi”.

Brzmi jasno? Nie za bardzo. Francuski prezydent bowiem dwoi się i troi, by nie przyznać, że zaprzecza swoim wcześniejszym zapowiedziom, że Rosja zostanie znów przyjęta na salony, jeśli wypełni warunki porozumień mińskich. Okazuje się więc, że Putin nie zrobił nic w tym kierunku, a i tak osiągnął swoje.

Adwokat Nawalnego: Został otruty nieznaną substancją chemiczną

– Rosyjski opozycjonista Aleksiej Nawalny został poddany działaniu trującego, niezidentyfikowanego środka chemicznego – powiedziała w poniedziałek...

zobacz więcej

Jeszcze gorzej wygląda sytuacja w Niemczech, gdzie rośnie grono polityków domagających się zniesienia sankcji wobec Rosji. Szczególnie aktywni są w tej sprawie premierzy wschodnich landów, którzy lekceważą agresywną postawę tego kraju wobec Ukrainy i państw regionu i przekonują, że liczy się jedynie rozwój niemieckiej gospodarki. W najnowszym wydaniu tygodnika „Der Spiegel” Reiner Haseloff (CDU) z Saksonii-Anhaltu, Dietmar Woidke (SPD) z Brandenburgii, Manuela Schwesig (SPD) z Meklemburgii-Pomorza Przedniego i Michael Kretschmer (CDU) z Saksonii opowiedzieli się za stopniowym znoszeniem sankcji, które – ich zdaniem – nie przynoszą żadnych rezultatów, a jednie szkodzą gospodarczym relacjom.

We wrześniu w Saksonii i Brandenburgii odbędą się wybory do landtagów i w obu szansę na zwycięstwo ma narodowo-konserwatywna Alternatywa dla Niemiec (AfD), która również dąży do „poprawy” relacji z Rosją. To zaś oznacza, że cała kampania może się okazać licytacją na to, kto bardziej przypodoba się Putinowi.

Głosy te, u naszych zachodnich sąsiadów, zyskują poparcie i na lewicy i na prawicy, a realizowany projekt gazociągu Nord Stream 2 jest najlepszym przykładem tego, że Berlin nie liczy się z opinią i protestami innych krajów członkowskich, tylko realizuje swoje interesy. Niedawne odzyskanie przez Rosję pełni praw w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy pokazało, jak duże jest poparcie na Zachodzie do przymykania oczu na łamanie przez nią podstawowych zasad.

Zdecydowane stanowisko Polski wobec agresywnej postawy Rosji, wsparcie dla Ukrainy, wzmacnianie wschodniej flanki NATO i bliska współpraca z USA, dają szansę na aktywowanie Europy Środkowo-Wschodniej w proteście wobec zbliżania się Berlina i Paryża do Moskwy.

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia.

źródło:
Zobacz więcej