Sasin: Liczymy, że kampania przyniesie bardzo wyraźne starcie dwóch różnych wizji Polski

Jacek Sasin (fot. PAP/Grzegorz Momot)

– Liczymy przede wszystkim na to, że kampania przyniesie, tak jak w maju, bardzo wyraźne starcie dwóch różnych wizji Polski; starcie spokojnego rozwoju ze światem wojen ideologicznych, starcie troski o ludzi z obojętnością na krzywdę – powiedział wicepremier Jacek Sasin w wywiadzie dla „Sieci”.

Sondaż: Rekordowe poparcie dla Zjednoczonej Prawicy

Zjednoczona Prawica powiększa przewagę nad konkurencją. Gdyby wybory odbyły się w niedzielę, ugrupowanie zdobyłoby 46,4 proc. głosów – wynika z...

zobacz więcej

W rozmowie zauważono, że to co najbardziej demobilizuje zwolenników opozycji to przekonanie, że PiS i tak wygra. W odpowiedzi wicepremier podkreślił, że pozostaje pytanie, „kto się bardziej zmobilizuje, a kto mniej”. „To zdecyduje o wyniku” – dodał.

„Musimy wyraźnie podkreślić: nie wystarczy zwykłe zwycięstwo PiS, żeby rządzić, w tym celu musimy uzyskać samodzielną większość w parlamencie, bo tylko to zapewni realizację naszego programu. W przeciwnym wypadku będzie rządził anty-PiS, czyli totalna opozycja, bez różnicy, w jakich blokach idzie dzisiaj do wyborów. Ponadto im wyżej wygramy, tym będziemy mieli silniejszy demokratyczny mandat do rządzenia” – powiedział.

W wywiadzie padło też pytanie o ewentualną koalicję z Ruchem Kukiz’15. – Gdybyśmy mieli Kukiza za koalicjanta, to byłaby to bardzo trudna koalicja, mogąca się skończyć klęską wyborczą. Byłyby spory, kłótnie, niekończące się negocjacje w każdej sprawie. Wyborcy szybko by nas mocno ukarali. Jeśli teraz dostajemy premię, to nie tylko za naszą wiarygodność, ale też za skuteczność – ocenił wicepremier.

Pytany czy spór światopoglądowy, ostatnio koncentrujący się na aktywności tzw. środowisk LGBT, służy PiS, Sasin odpowiedział: „To nie jest tak, że my się w tej kwestii spieramy z naszymi konkurentami tylko dlatego, że uważamy, iż to daje nam głosy”.

„My się spieramy, bo uważamy, że to, co proponuje Polakom opozycja, jest złe, jest nie do przyjęcia” – oznajmił.


„Nie godzimy się na »plan Rabieja«, a więc najpierw związki partnerskie, później małżeństwa homoseksualne, a na końcu adopcja dzieci. My wiemy, że gdy raz wjedziemy na tę drogę, to już z niej nie zejdziemy. To dotyczy także polityki migracyjnej. Wiemy, do czego doprowadziło to na Zachodzie i możemy się przed tym ustrzec” – ocenił.

źródło:

Zobacz więcej