RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Gazowa bitwa na Bałtyku trwa w najlepsze. Rosja chwyta się brzytwy

W całej Europie rośnie popyt na LNG (fot. PAP/Marcin Bielecki)
W całej Europie rośnie popyt na LNG (fot. PAP/Marcin Bielecki)

Polska będzie maksymalnie wykorzystywać kontrakty importowe na LNG, by dokonywać jak najmniejszych zakupów gazowych u Rosjan. Realizacja nowej umowy z amerykańskim koncernem Cheniere to kolejne wzmocnienie naszego bezpieczeństwa energetycznego. Gazprom tymczasem wystąpił do TSUE o unieważnienie nowelizacji unijnej dyrektywy gazowej, która ogranicza samowolę Nord Stream 2.

„Ważne, aby pistolet energetyczny Rosji wobec Europy Środkowej nie zadziałał”

– To, że ten pistolet energetyczny stosowany przez Rosję wobec państw Europy Środkowej nie zadziała, jest dla nas bardzo istotne i ważne....

zobacz więcej

Odebranie w piątek w gazoporcie w Świnoujściu pierwszego transportu amerykańskiego LNG z długoterminowego kontraktu w ramach 24-letniej umowy z koncernem Cheniere, to kolejny ważny punkt w procesie dywersyfikacji źródeł energii przeprowadzanym przez polskiej władze. O tym, jak ogromnym jest to sukcesem świadczy szybkie uniezależnianie się od dostaw z Rosji, które zawsze obarczone były ryzykiem politycznych nacisków.

W odczytywanych podczas uroczystości w Świnoujściu listach prezydenta, premiera i prezesa PiS przewijały się motywy bezpieczeństwa energetycznego, wpływającego na rozwój całego kraju, a także zacieśniania współpracy z USA i odcinania się od dostaw ze Wschodu.

Współpraca energetyczna i militarna z USA w najbardziej dobitny sposób pokazują, jak bliskie są dziś relacje Waszyngtonu w Warszawą. I jak bardzo opłacalne są również pod względem finansowym – gdyż, jak wynika ze słów Jarosława Kaczyńskiego – dostawy LNG z USA są o prawie o 1/3 tańsze, niż dostawy gazu z Rosji na mocy kontraktu jamalskiego.

Prezes spółki Piotr Woźniak zapowiada, że od 2020 roku będzie ona maksymalnie wykorzystać kontrakty importowe na gaz skroplony, by nie kupować dodatkowych wolumenów gazu rosyjskiego. Oznacza to, że PGNiG potrzebuje w przyszłym roku 39 transportów LNG do Świnoujścia. Sytuacja spółki jest pod tym względem o tyle dobra, że ma ona podpisane długoterminowe kontrakty z licznymi dostawcami i może też kupować pojedyncze ładunki na rynku spot.

– Nie opuszczamy gardy, do końca 2022 roku musimy utrzymywać podwyższoną czujność. Dostawy LNG do Polski powinny być rutyną. Tworzymy most LNG między Polską a Stanami Zjednoczonymi. Nie odstajemy od tego, co się dzieje na rynku europejskim. W zeszłym roku popyt na LNG w Europie wyniósł 32 mld m sześc. (po regazyfikacji), w tym roku będzie on dwa razy większy – podkreślał prezes PGNiG.

Plany spółki chwali ekspert BiznesAlert.pl Bartłomiej Sawicki, który podkreśla, że oprócz kwestii politycznych, również ekonomiczne wskazują na potrzebę jak najszybszego wycofywania się z kierunku wschodniego, gdyż Rosja dostarcza gaz „(…) na warunkach nieprzystających do europejskich, zarówno pod względem ceny, elastyczności (według zapewnień ze strony spółki), jak i pewności dostaw”.

„W ciągu ostatnich kilku lat dochodziło do co najmniej kilku przerw w dostawach gazu. Najsłynniejszy przykład to dostawy tzw. zawodnionego gazu w 2017 roku, którego nie dało się odebrać bez specjalnych osuszarek, których w Polsce nie ma” – podkreślał Bartłomiej Sawicki. Porównywał on przy tym tę sytuację do braku dostaw dobrej jakości ropy przez ropociąg Przyjaźń, co miało miejsce od końca kwietnia do początku czerwca.

„Niemcy czerpią korzyści ze wstrzymania tranzytu rosyjskiego gazu na Ukrainę”

– Niemcom zależy przede wszystkim na tym, żeby importować więcej gazu. Nie tylko na swoje potrzeby, gdyż te już mają zaspokojone i już teraz są...

zobacz więcej

Podczas niedawnej konferencji „Bezpieczeństwo surowcowe Polski: ropa i gaz” pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej, Piotr Naimski, podkreślił, że zanim ruszy budowa wymiany handlowej, która być może umożliwi budowę hubu gazowego w naszym kraju, należy zapewnić infrastrukturę dającą zróżnicowanie dostaw gazu.

– Jeżeli spełnimy warunki zróżnicowania dostaw gazu do Polski, to polski rynek stanie się węzłem, do którego można sprowadzać LNG, gaz z szelfu. Będą połączenia gazowe, także rewersowe. To spowoduje, że w polskim systemie przesyłowym będzie można myśleć o rosnącej wymianie handlowej. Warunkiem stworzenia takiej możliwości, poprzez Towarową Giełdę Energii, jest oczywiście ukończenie projektów infrastrukturalnych i taka będzie kolejność – tłumaczył Piotr Naimski.

W tym kontekście wymaniał m.in. rozbudowę terminalu LNG w Świnoujściu, a także postawienie pływającej jednostki regazyfikacyjnej FSRU w Gdańsku, której uruchomienie przewidywane jest na 2025 rok.

Wybijanie się Polski na energetyczną niepodległość nie jest mile widziana w Moskwie. Jest ono bowiem zagrożeniem dla dotychczasowego monopolu energetycznego Rosji, gdyż projekty Warszawy aktywizują cały region Europy Środkowo-Wschodniej: tworzone są – w ramach projektu Trójmorza – połączenia północ – południe i następuje zbliżanie tej części Europy do USA.

Mocny sprzeciw naszego kraju i innych państw członkowskich wobec budowy niemiecko-rosyjskiego gazociągu Nord Stream 2, został na Kremlu potraktowany jako uderzenie w jego kluczowe interesy. Obecnie budowa gazociągu jest w dużym stopniu opóźniana przez Danię, która realizuje w tym samym czasie z Polską przebiegający na dnie Bałtyku projekt Baltic Pipe.

Rosjanie są wściekli. Gonią ich terminy. Niemiecka gospodarka czeka na nowe dostawy. Berlin chciałby zarabiać na eksportowaniu rosyjskiego gazu do innych krajów unijnych. Opóźnienia w realizacji NS2 powodują, że Moskwa będzie musiała w dalszym ciągu transportować surowiec przez terytorium Ukrainy. A to pozwala temu krajowi zdobyć dodatkowe punkty w walce o utrzymanie swojej suwerenności względem agresywnego sąsiada.

Jak informuje Agencja Reutera, Gazprom chce przedłużyć, wygasający z końcem tego roku, kontrakt na tranzyt rosyjskiego gazu przez Ukrainę. Jednak nowa umowa miałaby mieć charakter krótkoterminowy i dotyczyć przesyłu małych wolumenów. Rosjanie są zmuszeni do tej transakcji, gdyż nie uda im się na czas wybudować gazociągi omijające ten kraj.

Amerykańskie LNG rozbija rosyjski monopol. Polska hubem dla całego Trójmorza [OPINIA]

Efektem wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w USA jest nie tylko wzmocnienie amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce, ale także zacieśnienie...

zobacz więcej

Na to jednak nie zgadza się Kijów. Ukraiński państwowy koncern paliwowy Naftohaz chce bowiem zawarcia 10-letniego kontraktu na tranzyt gazu ukraińskimi rurociągami na Zachód. Do końca roku możemy się spodziewać ostrych negocjacji w tej sprawie.

Tego samego dnia, gdy w gazoporcie w Świnoujściu trwały uroczystości związane z odebranie pierwszego transportu amerykańskiego LNG z koncernu Cheniere, kontrolowana przez rosyjski Gazprom spółka Nord Stream 2 wystąpiła do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej o unieważnienie nowelizacji unijnej dyrektywy gazowej.

Zdaniem spółki jest ona sprzeczna z unijnymi zasadami równego traktowania i stosowności. Kreml nie zgadza się tym samym na rozciągnięcie obowiązywania reguł unijnego rynku gazowego na gazociągi łączące UE z innymi państwami – pod co podchodzi m.in. NS2. Nowelizacja doprowadza bowiem do sytuacji, w której dostawca gazu nie może być jednocześnie wyłącznym operatorem rurociągu, przez który gaz ten płynie. Zdaniem Rosjan – nowe prawo zostało przyjęte w celu „szykanowania” tego projektu i uniemożliwienia jego wybudowania.

Kreml może mieć niedługo o wiele większe problemy, gdyż w przyszłym tygodniu Komisja Senatu USA do Spraw Zagranicznych ma przeprowadzić głosowanie w sprawie sankcji wobec firm i osób fizycznych zaangażowanych w budowę NS2. Projekt ustawy Protecting Europe’s Energy Security Act promowany jest m.in. przez senatora Teda Cruza, a do wejścia jej w życie potrzeba zgody Senatu i Izby Reprezentantów i następnie podpisu prezydenta Donalda Trumpa. Wcześniej USA wielokrotnie ostrzegały, że mogą nałożyć restrykcje na europejskie firmy realizujące ten projekt. Teraz ostrzeżenia mogą przyjąć o wiele groźniejszą formę.

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia.

źródło:
Zobacz więcej