Nadciąga fala upałów. Elektrownie będą miały kłopoty

W czasie upałów przekraczających 30 stopni, ludzie zaczynają uruchamiać kolejne urządzenia chłodzące, a to skokowo zwiększa zużycie prądu (fot. Shutterstock/ SnvvSnvvSnvv)

Nadciągająca fala upałów oznacza, że elektrownie będą miały kłopoty. Złoży się na nie zarówno wysokie zapotrzebowanie na prąd jak i brak wody – czytamy w piątkowym wydaniu „Rzeczpospolitej”.

Fala upałów we Francji, Belgii i Niemczech. Temperatury przekroczą 40 st. C

Synoptycy we Francji zapowiadają kolejny dzień upałów, które nawiedzą departamenty na północy, w tym – region paryski. Temperatury przekroczą 40...

zobacz więcej

Jak wyjaśnia dziennik, w czasie upałów przekraczających 30 st. C, ludzie zaczynają uruchamiać kolejne urządzenia chłodzące, a to skokowo zwiększa zużycie prądu. „Z kolei chłodzenie w polskich elektrowniach opiera się w dużej mierze na poborze wody z rzek. Kłopoty spotęguje też ich temperatura, zwłaszcza jeśli sięgnie poziomu 25-27 stopni” – czytamy.

Według gazety „nie jesteśmy daleko od zniszczenia się tego scenariusza”. „Temperatura powietrza w najbliższych dniach będzie regularnie przebijać wyznaczony próg, według danych Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej stan Wisły w Warszawie jest drastycznie niski (44 cm), a temperatura wód w jeziorach oscyluje w granicach 21-23 stopni” – podaje.

„Mamy dwie elektrownie, które opierają się w olbrzymim stopniu na rzece, i dla nich sytuacja może rzeczywiście oznaczać problemy” - mówi „Rz” ekspert Politechniki Łódzkiej prof. Władysław Mielczarski. To Kozienice i Połaniec, należące do koncernu Enea elektrownie, które pobierają i zrzucają wodę do Wisły.

„Problem w tym, że zrzucana woda powinna zostać schłodzona, przede wszystkim z uwagi na wymogi związane z ochroną środowiska” – wskazuje gazeta. „Do wyboru są dwie opcje: albo obniżyć moc, czyli produkować mniej energii (przy większym zapotrzebowaniu, w upały bowiem rekordowo wzrasta pobór - red.); albo uruchomić dodatkowe schładzacze, co oznacza, rzecz jasna, dodatkowe straty energii” – wyjaśnia dziennikowi prof. Mielczarski.

Według eksperta ten rok przetrwamy, ale z roku na rok będzie coraz gorzej.

źródło:

Zobacz więcej