Zabójstwo Grażyny Kuliszewskiej. Postępowanie ws. ekstradycji męża odroczone

Brytyjska policja zatrzymała męża Grażyny Kuliszewskiej w poniedziałek (fot. Wiki/Megasam4256)

Do 30 lipca brytyjski sąd odroczył postępowanie ws. ekstradycji Czesława K., męża Grażyny Kuliszewskiej, której ciało w lutym wyłowiono z rzeki Uszwicy (woj. małopolskie). Do tego czasu zatrzymany na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania mężczyzna pozostanie w brytyjskim areszcie.

Brytyjska policja zatrzymała podejrzanego o zabójstwo Grażyny Kuliszewskiej

Brytyjska policja zatrzymała Czesława K., męża Grażyny Kuliszewskiej – potwierdził rzecznik małopolskiej policji Sebastan Gleń. Ciało mieszkanki...

zobacz więcej

– Podczas wstępnego posiedzenia brytyjskiego sądu we wtorek nie zapadło żadne rozstrzygnięcie. Kolejne posiedzenie, merytoryczne postępowanie w związku z ekstradycją, będzie 30 lipca – przekazał prok. Marcin Michałowski, prowadzący śledztwo ws. śmierci Grażyny Kuliszewskiej, 34-letniej mieszkanki Borzęcina koło Brzeska (woj. małopolskie).

Do czasu kolejnego posiedzenia sądu Czesław K. pozostanie w brytyjskim areszcie. – W przypadku kiedy sąd brytyjski uwzględni wniosek strony polskiej o wydanie podejrzanego, w prokuraturze w Tarnowie będą prowadzone dalsze czynności według polskich procedur – wyjaśnił prokurator, zaznaczając, że postępowanie przed brytyjskim sądem dotyczy procedury ekstradycyjnej.

Jak podkreślił, z uwagi na dobro sprawy nie może ujawnić, jakie zarzuty były podstawą do przygotowania Europejskiego Nakazu Aresztowania. Nakaz taki wydał w poniedziałek Sąd Okręgowy w Tarnowie na wniosek Prokuratury Okręgowej w Tarnowie. Policja i prokuratura podkreślają błyskawiczne działanie brytyjskiej policji – Czesław K. został zatrzymany w Londynie jeszcze tego samego dnia, w którym sąd wydał Europejski Nakaz Aresztowania.

Według nieoficjalnych doniesień medialnych podstawą do wystosowania ENA był zarzut zabójstwa dla Czesława K. Prokurator Michałowski nie potwierdził tych informacji, nie ujawnił także wyników trwającej około cztery miesiące szczegółowej sekcji zwłok 34-latki z Borzęcina. W sprawie prokuratura przesłuchała już kilkudziesięciu świadków. – Postępowanie trwa dalej. Z uwagi na dobro sprawy nie informujemy o rodzaju i charakterze czynności, ani o szczegółowych wynikach sekcji – uciął Michałowski.

„Alarm!”: Zaginęła Polka. W tle muzułmański kochanek i wyłudzone pieniądze

Co się stało z Grażyną Kuliszewską? Od kilku tygodni na to pytanie stara się odpowiedzieć rodzina, przyjaciele i policja. 34-letnia kobieta...

zobacz więcej

Dobro dziecka

Pięcioletni syn pary – w związku z aresztowaniem ojca – trafił pod tymczasową opiekę rodziny Czesława K. w Wielkiej Brytanii. Brytyjski sąd ma zdecydować o dalszym losie dziecka. – Dobro dziecka jest na pierwszym miejscu, jest zabezpieczone – podkreślił prokurator i zaznaczył, że chłopiec ma zarówno obywatelstwo polskie jak i brytyjskie. Postępowanie w sprawie przyszłości dziecka prowadzi także, z inicjatywy prokuratury, sąd w Brzesku.

Grażyna Kuliszewska zaginęła w nocy z 3 na 4 stycznia. Jej ciało odnaleziono 28 lutego w rzece Uszwica, 6 km od rodzinnego domu. Pochodząca z Borzęcina koło Brzeska kobieta wraz ze swoim mężem pracowała w Wielkiej Brytanii. Para ma pięcioletniego syna. Z relacji mediów i świadków wynika, że ostatnich świąt Bożego Narodzenia Kuliszewska nie spędziła z rodziną – pozostała w Londynie, a mąż i syn wrócili do Polski.

3 stycznia również i ona przyleciała do kraju. Zdążyła z mężem odwiedzić notariusza - zamierzali podpisać umowę, zgodnie z którą dom 34-latki w Polsce przechodzi na Czesława K. Kuliszewska miała przepisać mężowi nieruchomość za 15 tys. funtów (ok. 70 tys. zł). Do podpisania umowy jednak nie doszło, ponieważ brakowało stosownych dokumentów. Pieniądze, które mąż miał przekazać żonie, zniknęły. 4 stycznia Kuliszewska planowała wrócić do Londynu, na lotnisko do Krakowa jednak nie dotarła. Jej ciało, po prawie dwumiesięcznych poszukiwaniach, wyłowiono 28 lutego z rzeki Uszwicy niedaleko Borzęcina.

Zgodnie z relacjami jej męża wieczorem 3 stycznia jego żona była podenerwowana. Poszli spać w trójkę: on, żona i syn. Kiedy obudził się rano, 34-latki nie było. Miała zostawić mu wiadomość, że zobaczą się w Londynie. Pojechał do Londynu, ale nie zastał tam kobiety. Zawiadomił o tym bliskich i policję.

Według siostry Grażyny małżonkowie planowali rozwód, choć mąż twierdził, że nie miał informacji o takich planach. Z ustaleń dziennikarzy wynika, że w Londynie Kuliszewska miała mieć romans z Kurdem o imieniu Sardar. Gdy ten dowiedział się o zaginięciu kobiety, zamieścił na Facebooku ogłoszenie o nagrodzie w wysokości 100 tys. zł za informacje o zaginionej. Sardar twierdził, że widział dokumenty rozwodowe przygotowane przez kobietę, która jednak nie chciała powiedzieć mężowi o swoich planach w obawie przed jego reakcją. Według mediów Polka bez zgody męża miała wziąć pożyczkę na dużą kwotę w jednym z brytyjskich banków.

źródło:

Zobacz więcej