Dawid Wildstein: Nie bądźmy tacy jak oni. Prawica i Białystok

Marsz Równości w Białymstoku (fot. PAP/Artur Reszko)

Po drugiej stronie stoi nasz rodak. Współobywatel. Człowiek. Proszę, nie bądźmy tacy jak oni. Jak wykrzywione nienawiścią twarze z Białegostoku czy napuchnięte od nienawiści buzie Gretkowskich, Lisów i innych Hartmanów, bo to twarz dokładnie tego samego zjawiska.

KGP po marszu w Białymstoku: Nie zgłosił się nikt poszkodowany

Dotrzemy do wszystkich osób, które łamały prawo podczas Marszu Równości w Białymstoku i rozliczymy je – zapewnił komendant główny policji gen....

zobacz więcej

Ulicami Białegostoku przeszedł tzw. marsz równości. Zakończyło się bójkami i starciami. Rozgorzała dyskusja, okopały się barykady. Więc pomyślałem, że i ja dorzucę swoje trzy grosze.

Po pierwsze, ciężko nie dostrzec, że część prawicy w kontekście Białegostoku zaczęła stosować strategię dyskusyjną „ale”. Że było źle, ale… i tutaj możemy wrzucić jakie właściwie chcemy tezy. Od bardziej prymitywnych, w stylu „sami się prosili, a patrioci zareagowali” (skądinąd dziękuję za takich patriotów), po subtelniejsze, związane z niezgodą na ideologię, która na swoich sztandarach ma walkę o prawa mniejszości a tak naprawdę przemyca skrajnie lewackie postulaty.

Pisze się o tym, jak by to wyglądało na Zachodzie albo o tym, jak agresywne i niebezpieczne są lewicowe bojówki w Europie. Mocno zaznaczane jest, skądinąd prawdziwie, że można było się spodziewać takiej erupcji przemocy. W końcu - mnożą się filmiki analizujące, czy dane wydarzenie było prowokacją, czy nie.

Nikomu nie zabraniam zastanawiać się nad różnymi, pojedynczymi sytuacjami, ale to, co widzieliśmy en masse, jest jednoznaczne. Gromada bandziorów, pełnych agresji i nienawiści, groziła ludziom, którzy przyszli korzystać ze swojego prawa do wyrażania swoich poglądów w przestrzeni publicznej - legalnie, bo prezydent miasta wydał zgodę.

Co więcej - proszę mnie poprawić, jeśli się mylę - ludzie, którzy przeszli ulicami Białegostoku, nie nieśli, w przeciwieństwie do innych parad tego typu, żadnych transparentów z postulatami politycznymi. Nie byli też agresywni wobec innych. Chcieli tylko pokazać, że jako geje i lesbijki - mają prawo przejść się ulicami swojego miasta i zamanifestować swoje poglądy. I to z tego powodu, a nie z powodu kwestii ideologicznych, zostali zaatakowani.

Marszałek Podlaskiego: Złożę zawiadomienie do prokuratury na prezydenta Białegostoku

Złożenie zawiadomienia do prokuratury w sprawie niedopełnienia obowiązków przez prezydenta Białegostoku Tadeusza Truskolaskiego zapowiedział...

zobacz więcej

I nie ma tu żadnego „ale”. Ten atak był zaprzeczeniem fundamentu demokracji, był przemocą wobec naszych współobywateli, próbą ich sterroryzowania. Na to nie może być niczyjej zgody, niezależnie od tego, jakie wspomniani współobywatele wyznają poglądy, czy z kim sypiają. A jeśli ktoś tego nie rozumie… no to cóż, sam godzi się na to, by w jego kierunku podobna złość i agresja została skierowana. A pobite zostało m. in. dziecko (bo 14-latek to dziecko) i kobiety. To powinno kończyć dyskusję.

Oczywiście ciężko nie zauważyć też histerii (połączonej z politycznymi manipulacjami i prymitywnymi, emocjonalnymi szantażami), jaka została w kontekście tego marszu rozpętana. Porównania do III Rzeszy, nazizmu albo w ogóle totalitaryzmu są wyjątkowo paskudne, zważywszy na „drobny” fakt, że tu manifestacja była chroniona przez policję, a sprawcy przemocy zatrzymani, a Niemcy wymordowały kilka milionów ludzi. Podobnie z oświadczeniami o końcu demokracji, o upadku państwa.

O ile jeszcze te dantejskie odezwy są dla mnie zrozumiałe, gdy wyraża je uczestnik tych zajść (ciężko się nie przerazić, gdy banda osiłków wyje, że cię zaraz załatwi), o tyle, gdy podobne stwierdzenia zaczynają padać z ust tzw. „analityków” czy polityków - czuć tu od razu cyniczną grę, aby wykorzystać na ile się da ludzką krzywdę.

Tym bardziej staje się to żenujące, gdy o walce z nienawiścią zaczynają mówić partie czy osoby, które za czasów swoich rządów akceptowały zupełnie przerażające sytuacje (np. nagonka na ludzi pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu czy słynna akcja „Widelec” Grzegorza Schetyny, gdy po prostu torturowano ludzi).

Podobnie głupie i cyniczne są argumenty, że skoro ktoś został pobity, to od dziś mamy szanować, a wręcz podzielać jego poglądy. Rozumiem, że jak lewica widziała pobitego prawicowca, to od razu zaczynała wierzyć w wartość konserwatyzmu? Co więcej, niezależnie od tego, kto by rządził w Polsce, tego typu manifestacja w Białymstoku skończyłaby się podobnie.

Tylko co z tego? Co z tego, że tamta strona nakręca groteskową histerię, bawi się w emocjonalne szantaże o niesłychanym poziomie infantylizmu? Co z tego, że manipuluje, kłamie, wykorzystuje to politycznie? Ich zło nie zwalnia nas z naszych obowiązków. I warto się uderzyć w piersi - własne. Bo szczerze, czy naprawdę jesteśmy bez winy?

Jasne, daleko nam od tej hołoty, atakującej dzieci i kobiety. Ale czy nie zdarzyło nam się pomyśleć o kimś źle tylko z powodu jego orientacji seksualnej (orientacji, powtórzę, nie ideologii)? Zaakceptować jakiś durny, tak naprawdę przepojony nienawiścią żart? Nie zareagować, gdy padały obrzydliwe słowa? Machnąć ręką na agresywny gest, bo typ miał patriotyczną koszulkę? Wydaje mi się, że niewielu z nas byłoby bez winy. Zwłaszcza gdy przeglądam fora internetowe i czytam komentarze odnoszące się do zajść w Białymstoku. A przecież to właśnie na glebie tego typu akceptacji, bagatelizowania, wyrasta nienawiść

Śpiewak o uczestnikach marszu równości i kontrmanifestantach: Różnica niemal antropologiczna

– To są karki, inne budowy ciała. Po drugiej stronie są twarze, powiedziałbym no takie, młodych, ładnych ludzi, głównie młodych ładnych ludzi. Ta...

zobacz więcej

Oczywiście orientacja seksualna to jedno (tutaj nienawiść do kogoś ze względu na jego preferencje seksualne jest podobna do rasizmu), drugie to ideologia. Ale i wtedy powinniśmy zawsze uważać na słowa. Umieć wskazywać ideologiczne błędy i pułapki, a jednocześnie zawsze zachowywać w sobie to, do czego wzywa nas nasza oparta na chrześcijaństwie cywilizacja.

Szacunek do drugiego człowieka. Pamiętać o wezwaniu, by go miłować. W końcu - mieć świadomość, że żaden z nas nie jest bez grzechu. Musimy potrafić oddzielić człowieka od poglądów. Bo inaczej będziemy jak oni. I nie mówię tu o bandytach z Białegostoku. Nie założymy kominiarek i nie będziemy biegać po ulicach z butelkami. Ale możemy zamienić się w barbarzyńców w dobrych ubraniach.

Wystarczy poczytać, co mają do powiedzenia Hartman czy Gretkowska. Zajrzeć do wylanym morzu nienawiści, jakie różni usłużni celebryci i celebrytki, których nawet nie chcę wymieniać z imienia i nazwiska, wydalają z siebie regularnie w mediach społecznościowych, nawołując do przemocy. To oni, wraz z totalną opozycją, usiłują wprowadzić narrację, że wartość człowieka jest uzależniona tylko od jego poglądów politycznych. Że jeśli ośmielasz się mieć inne zdanie, od razu stajesz się podczłowiekiem. Godnym pogardy. Śmieciem, menelem, szczurem, bandytą, jesteś brzydki i biedny, należy wykluczyć cię z debaty.

Że taka narracja nie prowadzi do przemocy, zachłyśnie się jakiś zwolennik totalnej opozycji? Wystarczy przypomnieć zabójstwo polityczne w Łodzi, księdza niedawno dźgniętego nożem, który cudem uniknął śmierci, bo atakujący naoglądał się filmów o złym klerze albo faceta skazanego za zamordowanie człowieka, tylko dlatego, że zwrócił mu uwagę, gdy ten agresywnie wypowiadał się na temat barierek ustawionych w dniu miesięcznicy smoleńskiej.

Pamiętamy akceptacje elit, w tym ówczesnego premiera za czasów rządów PO, dla pobić i najgorszych szykan pod krzyżem, dla wielomiesięcznych aresztów i tortur dla kibiców, którzy uznali, że będą krytykować Donalda Tuska. Albo satyryków czy dziennikarzy, do których przychodziły służby lub antyterroryści. W końcu brak zainteresowania dla ofiar mafijnej reprywatyzacji.

Działacze LGBT przeciwko inicjatywie Biedronia, Czarzastego i Zandberga

Po sobotnim Marszu Równości w Białymstoku liderzy Lewicy Razem, SLD i Wiosny, chcą w tym mieście zorganizować kolejną manifestację, tym razem pod...

zobacz więcej

Największym grzechem totalnej opozycji jest propaganda, którą stworzyła by zdobyć i utrzymać władzę. Że decyzja tego, jakie wyznajesz poglądy, oznacza twoje być albo nie być we wspólnocie politycznej. Być albo nie być jako „człowieka na poziomie”, ba, właściwie nawet człowieka. A tymczasem sprawa jest prosta. To, że serce mam po prawej stronie i jestem pewny, że to prawica lepiej odpowiada na problemy dzisiejszego świata - nie zmienia faktu, że znam wielu lewaków czy gejów, którzy są ludźmi uczciwszymi, lepszymi i wartościowszymi od kogoś, kogo jedyną zaletą ma być wyznawany zestaw prawicowych postulatów ideologicznych. Oczywistość? Być może, ale niestety mam wrażenie, że jest to oczywistość coraz mniej oczywista w naszym państwie, dla obu stron sporu.

Dlatego proszę, nie bądźmy tacy jak oni. Jak te wykrzywione nienawiścią twarze z Białegostoku. Czy napuchnięte od nienawiści buzie Gretkowskich, Lisów i innych Hartmanów. Bo to twarz dokładnie tego samego zjawiska. Obrzydliwa, wykrzywiona w drgawkach wściekłości facjata. Twarz nienawiści, która nie pozwala dostrzec, niezależnie od tego co się dzieje, że po drugiej stronie stoi nasz rodak. Współobywatel i po prostu człowiek.

źródło:
Zobacz więcej