Sławomir Cenckiewicz pozywa Lecha Wałęsę. „Publiczne kłamstwa”

Sławomir Cenckiewicz, Lech Wałęsa (fot. arch.PAP/Jakub Kamiński/PAP/Piotr Nowak)

Historyk Sławomir Cenckiewicz pozwał o ochronę dóbr osobistych Lecha Wałęsę. W pozwie zarzucił byłemu prezydentowi publiczne kłamstwa o tym, że badacz sfałszował dokumenty dotyczące współpracy Wałęsy ze Służbą Bezpieczeństwa. Sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Warszawie.

Wałęsa o „Bogu z komputera” i „przygotowaniu do wieczności”: To nie zabobon, nie średniowiecze

– Ja jestem w prawicy, ale w rozsądnej. Mój Pan Bóg jest z komputera najnowszej generacji. Nie zabobon, nie średniowiecze. Ja mam 76 lat,...

zobacz więcej

W pozwie cywilnym Sławomir Cenckiewicz – dyrektor Wojskowego Biura Historycznego i członek Kolegium IPN, który od wielu lat bada przeszłość byłego przywódcy Solidarności – żąda, by Wałęsa zaprzestał nieprawdziwych wypowiedzi, że historyk sfałszował dokumenty dotyczące tajnego współpracownika Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie „Bolek”. Lech Wałęsa, który wciąż zaprzecza swojej współpracy z SB, zarzuty takie formułował wielokrotnie m.in. w mediach społecznościowych.

„Lech Wałęsa w latach siedemdziesiątych XX w. był tajnym współpracownikiem cywilnych organów bezpieczeństwa państwa komunistycznego (PRL) o pseudonimie »Bolek«” – czytamy w pozwie, z którym zapoznała się Polska Agencja Prasowa. Poza żądaniem zaprzestania rozpowszechniania nieprawdziwych informacji w tej sprawie Cenckiewicz zażądał również przeprosin ze strony Lecha Wałęsy „za nieprawdziwe zarzuty o sfałszowanie dokumentów TW »Bolek«” oraz wpłaty 30 tys. zł na rzecz Fundacji im. O. Damiana de Veuster.

Dokumenty, które Lech Wałęsa uważa za sfałszowane, w lutym 2016 r. przejęli prokuratorzy i archiwiści IPN z domu gen. Czesława Kiszczaka – szefa MSW w latach 80. Po badaniach historyków (również spoza Instytutu), archiwistów i biegłych grafologów, IPN uznał je za autentyczne. Jednoznaczną i liczącą ponad 230 stron opinię w tej sprawie przedstawił w styczniu 2017 r. Instytut Ekspertyz Sądowych im. Jana Sehna w Krakowie. Wynika z niej, że w latach 1970-1976 Wałęsa był agentem SB – własnoręcznie sporządzał doniesienia na kolegów ze Stoczni Gdańskiej i pobierał za to pieniądze.

„Zespół biegłych poddał analizie 158 dokumentów pochodzących z teczki personalnej i teczki pracy tajnego współpracownika SB o ps. »Bolek«, w tym sporządzone w dniu 21 grudnia 1970 roku zobowiązanie do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa, ponadto 117 stron doniesień spisanych odręcznie przez agenta o pseudonimie »Bolek« oraz 17 odręcznych pokwitowań odbioru pieniędzy przez agenta o ps. »Bolek« za przekazywane Służbie Bezpieczeństwa informacje, jak też figurujące pod tymi dokumentami podpisy: »Lech Wałęsa«, »Lech Wałęsa Bolek« i »Bolek«” – przypomina pozew, dodając, że biegli z Instytutu Sehna uznali, że Wałęsa wiele z tych dokumentów, w tym odręcznie napisane zobowiązanie do współpracy z SB, sporządził osobiście.

W pozwie znalazły się również liczne i udokumentowane wypowiedzi Lecha Wałęsy pod adresem Cenckiewicza, w których wprost zarzuca historykowi sfałszowanie dokumentów TW „Bolek”. To m.in. wpis Wałęsy na Facebooku z 6 listopada 2018 r. „Moim zdaniem to bracia Kaczyńscy wykorzystują panią Kiszczak i podrobione przez SB dokumenty, przy pomocy takich ludzi jak Gwiazda, Cenckiewicz i Wyszkowski próbują na siłę zrobić ze mnie agenta i wmówić Polakom kłamstwa na mój temat” – czytamy we wpisie Wałęsy.

Wałęsa: Dam 250 tys. temu, kto będzie mi świadkiem, że nie byłem agentem

Były prezydent Lech Wałęsa poinformował, że wyznacza 250 tys. zł nagrody dla świadka, który brał udział w prowokacji „wrabiającej go” w agenturalną...

zobacz więcej

Z kolei np. we wpisie byłego prezydenta z 30 marca 2019 r. na Twitterze czytamy: „Cenckiewicz odpowiesz za kłamstwa, pomówienia, ohydne zrobienie dokumentacji Bolka”. W kwietniu br. Wałęsa dodał, że „małpa z brzytwą to za mało”. „Cenckiewicz, aby uciec od oskarżeń, o sfałszowanie w IPN Teczek Kiszczaka, ogłosił następne bujdy kłamstwa i pomówienia. Tym razem związane z Oleksym i Rakowskim. To że jest perfidnym kłamcą udowodnię w sądzie mam nadzieję, że za chwile” – czytamy.

W związku z tym, że podobne zarzuty o sfałszowanych dokumentach Lech Wałęsa formułuje pod adresem IPN, w pozwie znalazł się wniosek do sądu o wezwanie Instytutu Pamięci Narodowej do wzięcia udziału w postępowaniu w charakterze interwenienta ubocznego, czyli podmiotu mającego interes prawny w rozstrzygnięciu sprawy.

W pozwie przypomniano też, że Sławomir Cenckiewicz – profesor Akademii Sztuki Wojennej, doktor habilitowany nauk humanistycznych i autor książek dotyczących działalności publicznej Wałęsy (m.in. współautor głośnej i obszernej publikacji „SB a Lech Wałęsa” z 2008 r.) – dokładnie zbadał i udokumentował nie tylko działalność Wałęsy w latach 70., gdy współpracował on z SB, ale również w latach 80. XX w. oraz w okresie jego prezydentury w latach 90.

Historyk – jak głosi pozew – wykazał przy tym „wiele niechlubnych aspektów działalności publicznej i politycznej pozwanego”. Wymieniona jest m.in. uległość Lecha Wałęsy wobec przedstawicieli aparatu komunistycznego, strach przed ujawnianiem niektórych faktów z życiorysu, łamanie zasad demokratycznych w NSZZ „Solidarność”, zwalczanie, również po 1989 r., niezłomnej działaczki Solidarności śp. Anny Walentynowicz, doprowadzenie do upadku rządu Jana Olszewskiego ze względu na twarde stanowisko wobec wpływów rosyjskich w Polsce i wobec zagrożenia ujawnienia agenturalnej przeszłości Wałęsy, wówczas prezydenta Polski.

Podkreślono przy tym, że ustalenia te - mimo ostrej i przekraczającej normy etyczne krytyki ze strony Wałęsy i jego zwolenników - nie zostały nigdy skutecznie zakwestionowane i podważone, zarówno w wyniku badań naukowych jak i na drodze sądowej.

Sprawa agenturalnej przeszłości byłego przywódcy „Solidarności” i prezydenta Polski jest przedmiotem debaty publicznej od kilku dekad. Lech Wałęsa zdecydowanie zaprzecza, żeby kiedykolwiek współpracował z tajnymi służbami PRL. Podejmuje w tej sprawie także kroki prawne. W ocenie Instytutu Pamięci Narodowej, także wielu historyków zajmujących się Solidarnością, kwestia współpracy Lecha Wałęsy ze Służbą Bezpieczeństwa w pierwszej połowie lat 70. jest bezsporna.

Wciąż otwarta jest sprawa ewentualnej autolustracji Wałęsy, która mogłaby oczyścić go z zarzutów dotyczących współpracy z SB, jednak były prezydent, mimo swoich wcześniejszych zapowiedzi, że to zrobi, nie podał informacji, że złożył wniosek do sądu w tej sprawie.

źródło:

Zobacz więcej