Znów starcia w Hongkongu. Policja pacyfikuje demonstrantów

Tłumione protesty trwają od wielu tygodni (fot. PAP/EPA/JEROME FAVRE)

Hongkońska policja użyła gazu łzawiącego i gumowych kul przeciwko demonstrantom, z których część rzucała w funkcjonariuszy cegłami. Media informują, że bandy zamaskowanych zbirów atakowały bambusowymi kijami osoby, które podejrzewali o udział w proteście.

Hongkong: Łzy podczas mszy św. po zamieszkach. „My po prostu chcemy żyć jak ludzie wolni”

Biskup pomocniczy w Hongkongu Joseph Ha Chi-shing nie mógł powstrzymać łez głosząc kazanie podczas Mszy św. dla grupy młodych katolików. Przyznał,...

zobacz więcej

Na amatorskich nagraniach udostępnianych w mediach społecznościowych widać dziesiątki ubranych na biało mężczyzn, atakujących kijami na stacji metra Yuen Long na Nowych Terytoriach – w dzielnicy leżącej pomiędzy wyspą Hongkong a granicą z Chinami kontynentalnymi. Na jednym z filmów widoczny jest moment, w którym wdzierają się do pociągu i biją podróżnych.

Według świadków bandyci atakowali głównie osoby w czarnych ubraniach, które mogły wracać z protestu przeciwko nowelizacji prawa ekstradycyjnego i lokalnym władzom. W demonstracji na wyspie Hongkong uczestniczyło według organizatorów 430 tys. osób, z których większość ubrana była na czarno.

Po atakach na stacji Yuen Long do jednego ze szpitali trafiło siedem osób. Wśród rannych jest prodemokratyczny poseł lokalnego parlamentu Lam Cheuk-ting oraz co najmniej dwoje dziennikarzy. Ze względu na akty przemocy stację zamknięto wieczorem przed czasem. Policja otrzymała również zgłoszenia o napaściach, walkach i obecności podejrzanych osób na kilku innych stacjach metra – podała publiczna stacja RTHK.

Lokalne władze potępiły ataki na podróżnych na stacji Yuen Long. „To całkowicie niemożliwe do zaakceptowania w Hongkongu, który jest społeczeństwem praworządnym. Rząd specjalnego regionu administracyjnego stanowczo potępia wszelką przemoc i poważnie traktuje egzekwowanie prawa” – napisał rzecznik rządu w komunikacie.

Dziesiątki rannych w zamieszkach w Hongkongu

Ponad 40 osób odniosło obrażenia w czasie antyrządowych protestów, które trwają w Hongkongu, w 22. rocznicę przyłączenia go do Chin – poinformowały...

zobacz więcej

Ataki także na dziennikarzy

Ataki skrytykowały również stowarzyszenia dziennikarskie i organizator niedzielnej demonstracji, Obywatelski Front Praw Człowieka (CHRF). Grupa zarzuciła policji, że nie egzekwowała prawa i dopuściła do napaści na dziennikarzy i inne osoby.

Jednocześnie w dzielnicy Sheung Wan na wyspie Hongkong policja ścierała się z demonstrantami. Część z nich rzucała w funkcjonariuszy cegłami i innymi przedmiotami, na co ci odpowiedzieli gumowymi kulami i gazem łzawiącym. Do godziny 1 nad ranem czasu miejscowego (godz. 19 w Polsce) większość protestujących opuściła Sheung Wan.

Wcześniej grupa demonstrantów otoczyła przedstawicielstwo centralnego rządu ludowego Chin w Hongkongu, wypisywała na murach antyrządowe hasła i zabrudziła farbą godło Chińskiej Republiki Ludowej. Inna grupa otoczyła kwaterę główną policji w dzielnicy Wan Chai.

Przedstawicielstwo Pekinu oceniło działanie demonstrujących przed jego siedzibą jako atak na zasadę „jednego kraju, dwóch systemów” oraz na zwierzchnictwo rządu centralnego nad Hongkongiem. Protest potępiły również lokalne władze Hongkongu, określając go jako „szturm na biuro centralnego rządu ludowego”.

Niedzielne demonstracje to kolejne z szeregu protestów przeciwko rządowemu projektowi nowelizacji przepisów ekstradycyjnych, która umożliwiłaby m.in. transfer podejrzanych do Chin kontynentalnych. Protestujący domagają się również dymisji szefowej administracji Hongkongu Carrie Lam oraz powszechnych wyborów.

źródło:

Zobacz więcej