Wybory 2020

PKW: Andrzej Duda: 43,50, Rafał Trzaskowski: 30,46

Efekt Zełenskiego, intryga oligarchów, kontra Rosji [ANALIZA]

Prezydent Wołodymyr Zełenski liczy na pełnię władzy (fot. PAP/EPA/STEPAN FRANKO)

Tak zdecydowanego faworyta w historii wyborów na niepodległej Ukrainie jeszcze nie było. Założona przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego partia Sługa Narodu miażdży rywali w sondażach. Ale ordynacja powoduje, że samodzielne rządy wcale nie są pewne. Na dodatek zwycięska partia będzie miała groźną opozycję. Zełenski obiecywał odnowę w ukraińskiej polityce, ale układ sił w nowej Radzie Najwyższej znów będzie przede wszystkim zależał od intryg potężnych oligarchów.

Przedterminowe wybory na Ukrainie. Faworytem Sługa Narodu

Na Ukrainie odbywają się w niedzielę wcześniejsze wybory do Rady Najwyższej, w których faworytem jest partia Sługa Narodu nowego prezydenta...

zobacz więcej

W wyborach startuje ponad 60 ugrupowań, ale na przekroczenie progu wyborczego 5 proc. szanse ma tylko pięć z nich. Co wcale nie oznacza, że tylko tyle będzie frakcji w parlamencie. Wszak połowa deputowanych wybieranych jest w okręgach jednomandatowych. Zresztą to właśnie obecna mieszana ordynacja powoduje, że mimo rekordowego poparcia dla Sługi Narodu (sondaże dawały aż 45-50 proc.!), partia prezydencka może nie uzbierać samodzielnej większości.

W Radzie Najwyższej zasiada 450 deputowanych. Połowę parlamentu Ukraińcy wyłaniają spośród kandydatów z list partyjnych (ordynacja proporcjonalna), a połowę – w okręgach jednomandatowych (ordynacja większościowa). To oznacza, że formalnie większość wynosi 226 deputowanych. Jednak w rzeczywistości do uzyskania większości wystarcza obecnie 213 miejsc w Radzie. Wynika to z tego, że 26 miejsc w parlamencie nie jest obsadzonych. Chodzi o kwotę przypadającą na okupowane Krym i część Donbasu – z tego powodu głosowanie odbywa się nie w 225, ale 199 okręgach jednomandatowych.

Samodzielna większość?

Ostatnie sondaże przed wyborami regularnie wskazywały, że Sługa Narodu otrzyma znacznie ponad 40 proc. A były i takie mówiące o przekroczeniu 50 proc. Powiedzieć, że reszta rywali zostaje daleko w tyle, to nic nie powiedzieć. Druga w sondażach partia, prorosyjska Opozycyjna Platforma – Za Życie dostawała poparcie nawet czterokrotnie mniejsze od partii prezydenckiej. Prawdopodobnie tylko dwa ugrupowania uzyskają dwucyfrowe poparcie.

Dwa kolejne, które powinny wejść do parlamentu z listy krajowej, Batkiwszczyna Julii Tymoszenko oraz Europejska Solidarność Petra Poroszenki, w sondażach dostawały 6-8 proc. Na krawędzi progu wyborczego balansowała partia Głos, założona przez popularnego muzyka rockowego (lidera doskonale znanego także w Polsce zespołu Okean Elzy) Swiatosława Wakarczuka. Na wejście Głosu do parlamentu liczy Zełenski – to ma być naturalny koalicjant Sługi Narodu, gdyby nie udało się uzyskać samodzielnej większości.

Należy pamiętać, że pierwsze wyniki exit poll mogą jeszcze nie dawać pełnego obrazu sytuacji w nowym parlamencie. Właśnie z tego powodu, że policzyć jeszcze trzeba deputowanych z okręgów jednomandatowych. Na podanie oficjalnych wyników wyborów Centralna Komisja Wyborcza ma czas aż do 5 sierpnia.

Tajny układ Rosji, Niemiec Francji i Ukrainy. Putin próbował wrobić Zełenskiego

Powrót rosyjskiej delegacji do Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy miał być częścią tajnego układu między Rosją, Niemcami, Francją i Ukrainą....

zobacz więcej

Należy pamiętać, że zgodnie z kalendarzem wyborczym wybór deputowanych Rady Najwyższej powinien się odbyć dopiero w październiku. Jednak Zełenski po wygraniu wyborów prezydenckich zdołał doprowadzić do skrócenia kadencji. Było bowiem jasne, że im szybciej odbędą się wybory parlamentarne, tym lepszy będzie wynik Sługi Narodu. Działa efekt nowości i sukcesu Zełenskiego. Ukraińcy są wciąż oczarowani jego nowym stylem i obietnicami. Dwie trzecie aprobuje to, w jaki sposób rządzi nowy prezydent. Nic dziwnego, że w obozie Zełenskiego wybory parlamentarne nazywa się nawet „trzecią turą” wyborów prezydenckich.

Problem w tym, że Sługa Narodu przypomina kota w worku. Jaki jest dokładny program Sługi Narodu? Nie wiadomo. Wiadomo, że trudno będzie o utrzymanie jedności i dyscypliny w największej frakcji parlamentarnej. Lista ugrupowania to mniej więcej w jednej trzeciej reformatorzy, w jednej trzeciej ludzie związani z Zełenskim w przeszłości (biznesmeni i przyjaciele), w jednej trzeciej ludzie oligarchy Ihora Kołomojskiego. Z kim Sługa Narodu zbuduje koalicję, jeśli nie uzyska samodzielnej większości? Tego też nie wiadomo. Dwa ugrupowania, wskazywane już teraz jako ewentualni koalicjanci (jednym z warunków ma być „nowość” partii scenie politycznej), czyli Głos Wakarczuka oraz Siła i Honor byłego szefa SBU Ihora Smieszki, balansują na krawędzi 5 proc.

Partia Głos jest także programowo najbliższa Słudze Narodu. Prozachodnie i wolnorynkowe ugrupowanie zbiera też ten elektorat (głównie na zachodzie kraju), który jest patriotycznie nastawiony, ale ma dość poprzedniej ekipy, a jednocześnie nie chce głosować na partię Zełenskiego, uznając ją za zbyt mało antyrosyjską.

Europejska Solidarność poprzedniego prezydenta Petra Poroszenki, która głosi hasła o konieczności utrzymania kursu Ukrainy na członkostwo w Unii Europejskiej i NATO, skupia elektorat radykalnie antyrosyjski i patriotyczny. O współpracy Europejskiej Solidarności ze Sługą Narodu nie może być oczywiście mowy – choćby z racji tego, że po zmianie władzy zaczynają się rozliczenia z obozem Poroszenki (m.in. wszczynanie śledztw dotyczących korupcji i nadużycia stanowiska).

Oligarchowie wciąż w grze

Jeśli Sługa Narodu w wyborach proporcjonalnych nie uzyska większości, a Głos nie przejdzie progu, Zełenski będzie musiał dogadywać się z oligarchami, by przejąć deputowanych z okręgów jednomandatowych. Dla oligarchów to dobra wiadomość. Kołomojski, Rinat Achmetow i inni będą zainteresowani w tym, żeby ograniczać wpływy nie tylko obozu prorosyjskiego (Wiktor Medwedczuk), ale też Sługi Narodu. Będzie to możliwe dzięki deputowanym wybranym w okręgach jednomandatowych. Nowa partia nie ma takich zasobów kadrowych i organizacyjnych, żeby wystawić wszędzie swoich pewnych kandydatów. Wielu z nich to lokalni biznesmeni, niekiedy skompromitowani i obciążeni aferami.

„Nie pozwolimy, by Ukraina weszła do UE ze sztandarem z Banderą”

– Z Ukrainą należy prowadzić dialog, a relacje sąsiedzkie budować na prawdzie historycznej – mówił w Polskim Radiu marszałek Senatu Stanisław...

zobacz więcej

Tradycyjnie już też, najpotężniejsi oligarchowie (m.in. Kołomojski, Medwedczuk, Wiktor Pinczuk, Achmetow) sponsorują szereg partii, w zamian za wstawianie na listy wyborcze swoich ludzi. Po powrocie z wygnania Kołomojski ujawnił, że finansowo pomoże kilku partiom, ale przede wszystkim Słudze Narodu. Na liście tej partii znajduje się spora grupa ludzi oligarchy, szczególnie współpracowników Andrija Bohdana (szefa kancelarii prezydenta), jak też osoby związane z szefem MSW Arsenem Awakowem i miliarderem Wiktorem Pinczukiem. Dla Kołomojskiego, po wprowadzeniu ludzi do władzy wykonawczej, to okazja do umocnienia wpływów we władzy legislacyjnej. A do tego trzeba pamiętać, że Bohdan ma bardzo dobre kontakty w sądownictwie, w tym w tych najważniejszych.

Pod rządami Zełenskiego odżył oligarcha Pinczuk, zięć były prezydenta Leonida Kuczmy i dobry znajomy Aleksandra Kwaśniewskiego. Za czasów Poroszenki jego imperium mocno osłabło. Wielu bliskich współpracowników Pinczuka znalazło się teraz na listach Sługi Narodu, Siły i Honoru, Batkiwszczyny. Pieniądze Pinczuka poszły też podobno na Głos. Fakt, że Kuczma wrócił do ukraińskiego zespołu prowadzącego proces negocjacji ws. Donbasu w Mińsku, jak też sugestia Zełenskiego, że Głos może być koalicjantem Sługi Narodu, wskazują na rosnące wpływy Pinczuka i jego coraz lepszą współpracę z Kołomojskim.

Achmetow już tradycyjnie (zgodnie ze wschodnim powiedzeniem o „wkładaniu jaj do wielu koszyczków”) obstawił kilka sił politycznych, unikając deklaracji o swych sympatiach. Wiadomo, że wspiera Siłę i Honor, jak też Blok Opozycyjny (obecnie zjednoczony z „partią merów” stworzoną przez mera Charkowa Hiennadija Kernesa i mera Odessy Hiennadija Truchanowa – wspieraną też przez Kołomojskiego). Achmetow buduje też wpływy w prorosyjskim elektoracie wykorzystując argument religii.

W czerwcu jego biznesowy partner Wadym Nowinskyj spotkał się z głową rosyjskiego prawosławia, patriarchą Moskwy Cyrylem. Achmetow, który zbudował niemal monopol na ukraińskim rynku energii elektrycznej, współpracuje też z innymi oligarchami. Projekt Achmetowa wspiera Kołomojski, który chce zmniejszyć rozmiar wygranej Medwedczuka na południowo-wschodniej Ukrainie.

Frakcja Achmetowa jest bardziej umiarkowana od otwarcie prorosyjskiej frakcji Medwedczuka (obie wywodzą się z dawnego zaplecza politycznego Janukowycza). W sondażach Blok Opozycyjny wypada dużo gorzej niż Platforma Opozycyjna – Za Życie i nie ma szans na przekroczenie progu 5 proc. w skali kraju. Ale może to sobie odbić w okręgach jednomandatowych – i taki jest plan. Kandydaci tej partii, wspierani przez merów największych miast, prowadzą w sondażach w większości okręgów jednomandatowych w obwodach charkowskim, zaporoskim i donieckim. Blok Opozycyjny sformował sojusz z merami dużych miast południowego wschodu Ukrainy (Charków, Odessa, Mariupol), a to oznacza duże administracyjne środki mobilizacji elektoratu. Zareagował zresztą na to obóz Medwedczuka: rosyjski kanał NTV pokazał program o kryminalnej przeszłości merów Charkowa i Odessy.

Na Ukrainie obowiązuje ordynacja mieszana (fot. PAP/EPA/SERGEY VAGANOV)

„Ukraina chce doprowadzić do godnego upamiętnienia ofiar rzezi”

Dziś Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej. Ambasador Ukrainy w...

zobacz więcej

Wojna na gruzach PRU

Brutalna walka o prorosyjski elektorat między dwoma oligarchami i dwiema partami o wspólnych korzeniach (dawna Partia Regionów) to nowość w ukraińskiej polityce. Oba ugrupowania walczą ze sobą o miano głównego spadkobiercy PRU. Dla mieszkańców południowo-wschodniej Ukrainy najważniejszym kryterium przy głosowaniu jest zdolność danej partii do osiągnięcia porozumienia z Rosją przynoszącego pokój.

Pogrobowcy Wiktora Janukowycza dostali się do parlamentu w 2014 roku i sformowali Blok Opozycyjny. Wpływem na frakcję dzielili się Achmetow, klan gazowy (Dmytro Firtasz, Jurij Bojko) i Medwedczuk. Jednak niechęć Achmetowa do Moskwy po odebraniu mu aktywów biznesowych w okupowanym Donbasie doprowadziła w końcu do rozłamu przed wyborami prezydenckimi. Grupa Achmetowa i Wayma Nowynskiego nie dogadała się z grupą Medwedczuka i Bojki (wsparcie Firtasza) ws. jednego kandydata. Secesjoniści z Bloku Opozycyjnego stworzyli z partią Wadima Rabinowycza partię Opozycyjna Platforma – Za Życie, która na prezydenta wystawiła Jurija Bojkę. Blok Opozycyjny sponsorowany przez Achmetowa popierał natomiast Ołeksandra Wilkuła, byłego gubernatora obwodu dniepropietrowskiego.

Zdecydowanie lepiej wypadł Bojko. Dostał 11,67 proc. głosów w I turze, co dało mu 4. miejsce, czyli pierwsze zaraz za trójką od początku walczącą o II turę (Zełenski, Poroszenko, Tymoszenko). Ale w części Donbasu będącej pod kontrolą Kijowa Bojko wygrał. Wilkuł zajął dopiero 8. miejsce. Partii Bojki i Medwedczuka na pewno pomogło otwarte poparcie ze strony Rosji.

Kilka dni przed wyborami prezydenckimi Bojko i Medwedczuk polecieli do Moskwy, gdzie odbyli oficjalne spotkania z wysokimi urzędnikami i biznesmenami rosyjskimi, z premierem Dmitrijem Miedwiediewem i szefem Gazpromu Aleksiejem Millerem na czele. Omawiano m.in. zniżkę na dostawy gazu rosyjskiego na Ukrainę. Również teraz strategia wyborcza Bojki i jego partii polegała na przekonywaniu wyborców, że są jedynymi na Ukrainie politykami zdolnymi osiągnąć „pozytywne” wyniki w rozmowach z Rosją, zawrzeć pokój i zaprowadzić pokój w Donbasie.

Ten sam trik powtórzono przed wyborami do parlamentu. Na spotkaniu z Bojką i Medwedczukiem w Moskwie 10 lipca Miedwiediew proponował, by po wyborach na Ukrainie powrócić do kwestii gazowych pomiędzy oboma krajami. Wymienił możliwość utworzenia rosyjsko-ukraińskiego konsorcjum, które zarządzałoby rurociągami na terytorium Ukrainy, i zauważył, że odbiorcy gazu na Ukrainie „płacą o 25 proc. więcej, niż mogliby płacić”.

Tydzień później Medwedczuka przyjął sam Putin, i to w obecności prezydenta Białorusi (co miało pokazać Ukraińcom, że Medwedczuk to już ważna persona także w wymiarze międzynarodowym). Na spotkaniu, którego fragmenty pokazała telewizja Rossija 24, Putin powiedział, że kwestia „pełnowartościowego odbudowania” stosunków rosyjsko-ukraińskich jest dla Moskwy nadzwyczaj ważna. Wyraźnie przy tym wskazał, że z punktu widzenia Kremla najbardziej pożądanym partnerem byłby Medwedczuk i jego partia.

Zełenski krytycznie o stanie dróg. Sławomir Nowak w opałach

Prezydent Ukrainy Wołodymir Zełenski skrytykował stan dróg w kraju. Jak wskazał, odpowiedzialny jest za to Ukrawtodor – państwowa agencja dróg –...

zobacz więcej

Moskwa kontratakuje

Opozycyjna Platforma – Za Życie konsekwentnie nazywa konflikt w Donbasie „wojną domową”, a rewolucję 2014 roku „zamachem stanu”. Medwedczuk przedstawia się jako „peacemaker”. Samodzielnie zorganizował uwolnienie czterech jeńców ukraińskich, bez wiedzy władz w Kijowie, wywołując ostrą krytykę Zełenskiego. Medwedczuk ma mocne powiązania z Siergiejem Biesedą, szefem V Zarządu FSB, jednym z kuratorów okupowanego Donbasu, Dmitrijem Kozakiem, wicepremierem Rosji i patronem wygnanego oligarchy Serhija Kurczenki oraz Michaiłem Babiczem, do niedawna ambasadorem Rosji na Białorusi, obecnie nowym głównym kuratorem tzw. republik ludowych.

Media związane z Medwedczukiem dążą do pokazania, że Zełenski to wersja soft Poroszenki. W ostatnich latach Medwedczuk zakupił (za pośrednictwem lokalnych biznesowych partnerów) kilka popularnych kanałów telewizyjnych, w tym 112 Ukraina, NewsOne i ZIK. Po zmianie właściciela w tej ostatniej stacji z pracy zrezygnowało kilkudziesięciu pracowników w proteście przeciwko nowej, prorosyjskiej polityce informacyjnej nowego zarządu.

14 czerwca bliski współpracownik Medwedczuka, Taras Kozak, przejął kanał ZIK TV i umocnił kontrolę nad 112 Ukraina i NewsOne poprzez powołanie medialnego holdingu Novyny. Medwedczuk kupił też od Firtasza 80 proc. udziałów w telewizji Inter. Podobno planuje też przejęcie kontrolowanych przez Poroszenkę kanałów telewizyjnych Priamyj i Kanał 5. Ocenia się, że nawet 14,5 proc. widowni telewizyjnej na Ukrainie może znajdować się pod bezpośrednim wpływem mediów prorosyjskich oligarchów.

8 lipca lokalni aktywiści zorganizowali protest przeciwko NewsOne za próby zorganizowania telemostu „Trzeba rozmawiać” z rosyjskim kanałem Rossija-1. Demonstranci żądali od władz pozbawienia telewizji licencji i ścigania zarządu. Krótko potem NewsOne oficjalnie wycofała się z planów telemostu. Jeszcze większą prowokacją była zapowiedź 112-Ukraina pokazania „Untold Story of Ukraine”, mocno prorosyjskiego filmu dokumentalnego wyprodukowanego przez Olivera Stone’a.

Film, w którym są wywiady z Putinem i Medwedczukiem, przedstawia rosyjską interpretację wydarzeń na Ukrainie, od Euromajdanu, aneksji Krymu i wojny w Donbasie. Aktywiści zapowiedzieli protest przed siedzibą NewsOne. Ale w noc poprzedzającą pikietę ktoś rzucił granatem w budynek. Wydaje się, że to była prowokacja mająca uniemożliwić pokojowy protest. Telewizja przełożyła emisję filmu z powodów bezpieczeństwa.

Zełenski chce pełni władzy. Ukraińcy wciąż oczarowani Sługą Narodu

Ukraiński prezydent Wołodimir Zełenski liczy na przekonujące zwycięstwo swojego ugrupowania w niedzielnych przedterminowych wyborach. W dobrym...

zobacz więcej

Lista Medwedczuka może liczyć tylko na około 35 mandatów (plus jakaś liczba z okręgów jednomandatowych). Ale to da co najwyżej stanowisko wiceprzewodniczącego parlamentu. A sama partia będzie raczej izolowana. Chodzi nie tylko o prorosyjską retorykę – niestrawną nawet dla umiarkowanej części społeczeństwa, zmęczonej wojenną antyrosyjską retoryką Poroszenki. Problem bowiem w tym, że na liście jest wielu skompromitowanych i niepopularnych polityków z dawnego obozu Janukowycza.

Wnioski do prokuratury

Partia Bojki, Medwedczuka i Rabinowycza nie jest jedynym otwarcie prorosyjskim ugrupowaniem działającym obecnie na Ukrainie. Niedawno do kraju wrócił Andrij Portnow, prawnik i były wiceszef administracji prezydenckiej Janukowycza, który na emigracji żył od czasów rewolucji z 2014 roku. Natychmiast po swoim powrocie na Ukrainę w połowie maja, Portnow złożył do Państwowego Biura Śledczego kilka wniosków o ściganie Poroszenki, m.in. za nielegalne wzbogacenie się i korupcję.

Z drugiej strony nie można nie zauważyć, że próby powrotu kolejnych członków starej władzy do życia politycznego są częściowo blokowane. 3 lipca Centralna Komisja Wyborcza odmówiła rejestracji Andrija Klujewa jako kandydata w wyborach do Rady Najwyższej. Ten były szef administracji prezydenckiej Janukowycza jest podejrzany o korupcję i malwersacje ze szkodą dla własności państwa. SBU uważa, że przez ostatnie lata Klujew mieszkał pod Moskwą. 2 lipca odmówiono rejestracji kandydatury znanego prorosyjskiego wideo-blogera Anatolija Szaryja – powód był formalny: Szaryj żył poza Ukrainą przez ostatnie pięć lat.

Ostatnie sondaże dawały Słudze Narodu 100-110 mandatów z listy ogólnokrajowej, prawdopodobnie dojdzie do tego 80-90 mandatów z okręgów jednomandatowych. W sumie około 180-200 miejsc w parlamencie. To by oznaczało, że konieczna będzie koalicja – bo zabraknie do większości od 20-50 mandatów. Być może wystarczą deputowani partii Głos (jeśli wejdzie). Ale jest groźba, że po pierwsze, Głos nie wejdzie.

Po drugie zaś, że nawet z Głosem mandatów będzie za mało. Wtedy pozostaje jeszcze dobranie do koalicji Batkiwszczyny, która nie atakuje Zełenskiego i Sługi Narodu. Julia Tymoszenko ma ambicje premierowskie, ale zadowolić się też może ważnymi tekami ministerialnymi dla jej partii. Koalicja z Batkiwszczyną oznacza jednak poważne problemy, bo partia Tymoszenko radykalnie różni się od Sługi Narodu i Hołosu w polityce socjalnej i ekonomicznej. Jest przeciwna dalszej współpracy z Międzynarodowym Funduszem Walutowym i liberalizacji handlu ziemią.

W nowym parlamencie obóz Zełenskiego będzie miał do czynienia z silną, doświadczoną opozycją. I to z obu skrzydeł. Z pozycji proeuropejskich, prozachodnich, antyrosyjskich, nacjonalistycznych i wojennych będzie atakowała Europejska Solidarność Poroszenki. Z pozycji prorosyjskich, antyzachodnich, „pokojowych” należy się spodziewać ofensywy Platformy Opozycyjnej – Za Życie Medwedczuka. W Moskwie liczą na szybkie rozczarowanie Ukraińców rządami Zełenskiego, kryzys polityczno-gospodarczy, izolację nowych władz w Kijowie na arenie międzynarodowej – a w efekcie przedterminowe wybory parlamentarne, a być może i prezydenckie.

źródło:
Zobacz więcej