Krokodyle ocalały dzięki elektrowni atomowej. Mają idealne warunki

Dla krokodyli otoczenie elektrowni atomowej Turkey Point stało się idealnym terenem lęgowym (fot. Joe Raedle/Getty Images)

Kanały z wodą, która służy do chłodzenia reaktorów elektrowni atomowej Turkey Point na Florydzie, stały się doskonałym schronieniem dla krokodyli amerykańskich, odmiany zagrożonej do niedawna wyginięciem – pisze z Miami hiszpańska agencja EFE.

Krokodyle zjadły dwulatkę. Matka na chwilę straciła ją z oczu

Krokodyle zabiły dwuletnią dziewczynkę na terenie rodzinnego gospodarstwa w Siem Reap w Kambodży. W chwili nieuwagi matki oddaliła się ona od...

zobacz więcej

W Turkey Point nie ma myśliwych ani żadnych mieszkańców, z wyjątkiem obsługi elektrowni jądrowej i gazowni, będących własnością firmy energetycznej FPL, oraz specjalistów nadzorujących program ochrony amerykańskich krokodyli.

Na obszarze 5 265 hektarów wokół centrali atomowej nie ma jachtów, łodzi motorowych, tłumów hałaśliwych turystów ani myśliwych. Elektrownię otacza jedynie przyroda i sieć kanałów wodnych o łącznej długości 270 kilometrów. Woda z elektrowni, przepływając kanałami, chłodzi się, zanim zostanie ponownie użyta przy produkcji energii elektrycznej; kanały oddzielone są między sobą sztucznymi wyspami o bujnej, subtropikalnej roślinności.

Krokodyle, dla których otoczenie elektrowni atomowej Turkey Point stało się idealnym terenem lęgowym, przybywają tu z całego Półwyspu Florydzkiego, m.in. z odległego o 300 mil wybrzeża Zatoki Meksykańskiej.

Krokodyle florydzkie, które w odróżnieniu od aligatorów wolą słoną wodę od słodkiej, są znacznie mniej agresywne od kubańskich. Były już przed kilkunastu laty bliskie wyginięcia z rąk myśliwych. M.in. dzięki ostoi oraz idealnemu miejscu lęgowemu, jakim stały się dla nich bezpośrednie okolice florydzkiej elektrowni atomowe, ich populacja osiągnęła ponownie na półwyspie około 2 000 sztuk.

źródło:

Zobacz więcej