My wam wszystko wyśpiewamy. Wygibasy opozycji jak przy fotościance na weselu

(fot. arch.PAP/Radek Pietruszka)

Coraz większą popularnością na weselach cieszą się fotościanki. Goście przebierają się i robią miny, pozując obok siebie w różnych konfiguracjach. Tak mniej więcej wyglądają układanki w gronie: PO, PSL, SLD, Razem, Kukiz’15, Wiosna itd. itp. Takie podejście do polityki i do wyborców z pewnością nie podniesie poziomu zaufania do opozycji i jej wiarygodności.

Lider SLD: Grzegorz Schetyna abdykował z pozycji lidera opozycji

Szef PO Grzegorz Schetyna zrobił wielki krok w kierunku zwycięstwa PiS – ocenił szef Sojuszu Lewicy Demokratycznej Włodzimierz Czarzasty....

zobacz więcej

W komedii Stanisława Barei, „Miś” jest scena z udziałem dwóch panów, którzy układają tekst piosenki gloryfikującej osiągnięcia PRL. W pewnej chwili podbiega do nich wokalista Cwynkar (w tej roli Paweł Wawrzecki). On, który ma piosenkę zaśpiewać, staje i z pełnym żaru entuzjazmem zapewnia: „Chłopaki, ja wam wszystko wyśpiewam!”. Brzmi znajomo? Roszady, zmiany aliansów, partyjnych barw, plebiscyty na lidera, ucieczki od długów i niejasnych finansów, wypożyczanie posłów, nowe koła poselskie, kluby parlamentarne. Jak wiele w opozycji się ciągle zmienia, żeby wszystko zostało po staremu, prawda? Ale spróbujmy obecny stan gry uporządkować.

Jest 19 lipca 2019 r., mamy w obozie opozycji trzy (no może 3,5) główne bloki. Ten główny to Koalicja Obywatelska, czyli Platforma Obywatelska, resztki Nowoczesnej, planktonowi Zieloni oraz praktycznie dwuosobowa partia Barbary Nowackiej i Dariusza Jońskiego. Obok KO stoi partia Władysława Kosiniaka-Kamysza, który ubrał się w nowe wdzianko „Koalicja Polska”, choć nadal pozostaje tym samym PSL-em.

Czy wymyślenie tej nazwy to wstęp do porozumienia z Pawłem Kukizem, który kiedyś o PSL mówił, że funkcjonuje jak mafia, a później deklarował, że nie przeprosi ludowców i udowodni im nepotyzm i kumoterstwo? Z pewnością taki polityczny mariaż „antypartyjnego” ruchu ze skrajnie partyjnym i skostniałym PSL-em nie wzbudzi zachwytu wśród wyborców Kukiz’15. Czy ktoś z polityków tego stowarzyszenia jeszcze w ogóle pamięta, że ZSL (z którego przedłużeniem teraz rozmawiają) powstało za życia Bieruta i Stalina, na samym początku PRL?

Pereira: Niektórzy aktorzy na pewno będą zachęcać do głosowania na PO

– Jest niezrozumiałe, dlaczego przed wyborami niektóre media chwalą fakt pojawienia się produkcji Patryka Vegi, która ma odpowiedzieć kto jest...

zobacz więcej

„Skład koalicji jest drugorzędny”

Mamy od dziś też nowy blok lewicy – BCZ (Biedroń, Czarzasty, Zandberg). Czym jest lewica w Polsce 2019? Któżby się nad tym zastanawiał, skoro lider SLD, Włodzimierz Czarzasty stojąc dziś obok swoich nowych sojuszników w przypływie szczerości ogłosił, że dogadali się po prostu „po to, żeby wygrać”. Co BCZ chcą zmienić w Polsce? Jaki mają program? Te kwestie niespecjalnie zaprzątają głowy trzem tenorom lewicy. Co w takim razie możemy wywnioskować po ich dzisiejszej konferencji?

Wiemy na pewno, że samo sugerowanie, że lewicy bliski jest program socjalny Prawa i Sprawiedliwości, który wprowadza obecny rząd, to „robienie sobie jaj” – co powiedzieli z rozbawieniem Włodzimierz Czarzasty i Robert Biedroń. Czy jeśli lider SLD mówi, że z towarzyszami, „po grze miłosnej postanowili, że chcą być ze sobą”, a on sam będzie wobec nich „tak samo lojalny jak wobec Platformy” to można mieć jakąkolwiek nadzieję na poważne traktowanie wyborców?

Miesiąc po ostatnich wyborach Barbara Nowacka (teraz akurat gra w obozie Grzegorza Schetyny, ale równie dobrze może grać wszędzie) przyznała, że dla Koalicji Europejskiej (wówczas jeszcze formalnie istniejącej) „skład koalicji, mówiąc szczerze, jest drugorzędny. Im będzie większa, tym będzie lepiej”. Myślę, że dziś pod jej słowami Zandberg, Czarzasty i Biedroń podpisaliby się bez problemu. Dla tych panów nieistotne jest to, co mówili o sobie jeszcze niedawno, nieistotne jest, czym się (rzekomo) w poglądach różnią, bo są rzeczy poważniejsze niż idee – sejmowe mandaty do zdobycia.



Kiedyś Biedroń mówił, że „SLD stało się partią obciachu bardziej niż PiS” i jest to „partia wielu postpezetpeerowców i karierowiczów w fatalnym wydaniu”. Zandberg z kolei głosił, że to „seksistowskie szambo”, a dzięki SLD „najbogatsi płacą takie same podatki jak ci, którzy ledwo wiążą koniec z końcem”. Czy to wszystko było na serio, a może jednak mieliśmy do czynienia z przedstawieniem? A może z przedstawieniem i grą na miny mamy do czynienia teraz? To już lewicowi wyborcy, oglądający show trzech śmiesznych (a może zagubionych?) panów, muszą już sami ocenić.

Zobacz więcej