Bałtyk doda nam energii. Nadciąga rewolucja offshore

Morskie elektrownie wiatrowe na całym świecie produkują łącznie 23 GW mocy (fot. Shutterstock/Tony Moran)

Polska stawia na rozwój farm wiatrowych na Bałtyku. Uzyskiwany z nich prąd może popłynąć do polskich domów już w latach 2025-26. W ten sposób nasz kraj uzyska kolejne źródło pozyskiwania energii, co wpłynie na rozwój gospodarki i pozwoli wypełnić unijne zobowiązania dotyczące udziału odnawialnych źródeł energii (OZE) w miksie energetycznym.

Rząd nie zapomina o OZE. Polska potrzebuje więcej energii, także odnawialnej [OPINIA]

Odnawialne źródła energii (OZE) nie staną się głównym źródłem jej pozyskiwania, ale już teraz pomagają w procesie dywersyfikacji struktury...

zobacz więcej

Wiatraki, zarówno na lądzie, jak i na wodzie, odgrywają ważną rolę w planach rządu zapisanych w „Polityce energetycznej Polski do 2040 r.” (PEP 2040). W ciągu najbliższych 11 lat udział OZE w produkcji energii elektrycznej powinien wynieść 27 proc. Wiatraki stawiane na Bałtyku (tzw. offshore) mają dostarczać do 2035 r. moc 8-10 gigawatów (GW). Rząd zakłada, że rola OZE będzie w Polsce stopniowo rosnąć, ale stabilność systemu energetycznego będą wciąż zapewniać źródła konwencjonalne.

Podczas niedawnej konferencji w Brukseli poświęconej transformacji energetycznej państw członkowskich Monika Morawiecka, prezes PGE Baltica, podkreślała, że morskie farmy wiatrowe są prawdopodobnie najważniejszą inwestycją spółki w tym wieku.

– W tej chwili nasze dwa projekty – a mamy łącznie trzy koncesje na Morzu Bałtyckim – są na etapie końcowych uzgodnień, jeśli chodzi o decyzję środowiskową. Mamy pomiary wiatru, niedługo będziemy mieć badania geologiczne – wyjaśniała.

Podkreślała również dobrą współpracę z Komisją Europejską w sprawie pozyskania na ten cel środków z funduszy europejskich. Celem inwestycji PGE w budowę farm wiatrowych na Bałtyku jest osiągnięcie do 2030 r. łącznej mocy 3,5 GW. Rząd liczy na zmniejszenie do tego czasu udziału węgla w miksie energetycznym do poniżej 60 proc. Teraz wynosi on prawie 80 proc.

Eksperci zwracają uwagę, że do 2030 r. Morze Bałtyckie stanie się największym obszarem farm wiatrowych na świecie, co jest ogromną szansą również dla Polski. Jeśli uda się uzyskać do tego roku zakładane moce, nasz kraj stanie się jednym z najważniejszych graczy w europejskim sektorze offshore, co przełoży się nie tylko na wsparcie dla rozwoju gospodarczego kraju, ale również na zwiększanie innowacyjności przemysłu morskiego, stalowego i stoczni.

Sześć reaktorów w Polsce w ciągu 20 lat. „Szukamy partnera”

W 2040-2045 r. około 20 proc. zapotrzebowania czy produkcji energii w Polsce będzie pochodziło z atomu – powiedział we wtorek w Polskim Radiu...

zobacz więcej

– Często można usłyszeć, że farmy wiatrowe na morzu to rozwiązanie dobre, ale zbyt kosztowne. Nie możemy dłużej tak mówić. Ta technologia jest już opłacalna. Koszt jest najważniejszym argumentem za farmami wiatrowymi na morzu. Zszedł on tak nisko, że offshore jest teraz opłacalny. Niedługo może się okazać, że to nieposiadanie tej technologii będzie nieopłacalne – przekonywała Monika Morawiecka.

O tym, jak wzrasta rola OZE w Polsce, świadczą dane przedstawione przez Ministerstwo Energii, z których wynika, że w tym roku moce wszystkich OZE w naszym kraju wzrosną do prawie 14 GW, a w przyszłym roku powinny wyprodukować ok. 35 TWh energii elektrycznej. Będzie to oznaczać udział źródeł odnawialnych na poziomie 19,23 proc., czyli trochę wyższym niż postawione Polsce unijne cele.

Morzem Bałtyckim w kontekście stawiania na nim farm wiatrowych, jako pierwsza zainteresowała się Dania. Dziś zajmuje ona czwarte miejsce na świecie pod względem pozyskiwania energii z tego źródła. Przed nią są Wielka Brytania, Niemcy i Chiny. Duńczycy czerpią z farm morskich prawie połowę potrzebnej dla ich kraju energii.

Eksperci zwracają uwagę, że Morze Bałtyckie doskonale nadaje się do rozwoju na nim energetyki wiatrowej, gdyż są tam silne i stabilne prądy wiatrowe, a także panują lepsze warunki niż na choćby Morzu Północnym. Dodatkowymi atutami są też płytkie wody i krótka odległość od brzegu. W rejonie tym pozyskuje się z morskiej energii wiatrowej 1,5 GW, co stanowi 12 proc. obecnych europejskich mocy morskich.

Powstanie największa farma wiatrowa w Polsce

Zlokalizowana na Pomorzu farma Potęgowo składać się będzie z 81 turbin wiatrowych. Dzięki temu projektowi emisje mają zostać zredukowane o ponad...

zobacz więcej

Morskie elektrownie wiatrowe na całym świecie produkują łącznie 23 GW mocy. Do 2030 r. mają, według Globalnej Rady Energetyki Wiatrowej (GWEC), uzyskiwać do 190 GW. Jak przekonuje Karin Ohlenforst, dyrektor ds. wywiadu rynkowego w GWEC, liczne państwa przygotowują do pozyskiwania energii z tego źródła.

– Pływające instalacje offshorowe są technologicznym przełomem, który może jeszcze bardziej zwiększyć poziom pozyskiwanych mocy z morskich wiatraków w nadchodzących latach – podkreślała Karin Ohlenforst. Offshore staje się coraz bardziej konkurencyjny cenowo, jest coraz bardziej popularny w Azji, a pierwsza duża instalacja tego typu w Stanach Zjednoczonych pojawi się między 2021 a 2023 r., zwiększając do 2025 r. całkowitą moc zainstalowaną dzięki morskim elektrowniom wiatrowym do 2GW.

Na rosnącą opłacalność finansową OZE wskazuje również Międzynarodowa Agencja Odnawialnych Źródeł Energii (IRENA), która w dorocznym raporcie o kosztach produkcji tych źródeł energii ocenia, że wiatraki na lądzie i fotowoltaika wkrótce będą produkować prąd taniej niż jakiekolwiek źródła na paliwa kopalne i to bez żadnego wsparcia. Zwraca również uwagę na spadek kosztów produkcji energii na morzu.

W zeszłym roku krajach członkowskich w budowę farm wiatrowych zainwestowano 27 mld euro, co ma pozwolić na uzyskanie mocy 26,7 GW, z czego 14,2 GW przypadnie na farmy morskie. Europejskie zrzeszenie branży wiatrakowej WindEurope podaje, że koszt budowy morskiej farmy wiatrowej, w przeliczeniu na 1 MW wynosi średnio 2,5 mln euro, co oznacza duży spadek ceny, gdyż trzy lata temu było to 4,5 mln euro.

Polskie farmy wiatrowe na Bałtyku. „Gigawaty energii”

– Morskie farmy wiatrowe o mocy nawet 10 GW mocy mogą powstać w latach 2025-30 blisko polskiego Wybrzeża – powiedział w Kopenhadze pełnomocnik...

zobacz więcej

Jak zwraca uwagę ekspert portalu BiznesAlert Bartłomiej Sawicki, nie ma obecnie ryzyka, że budowa farm morskich nie zostanie zrealizowana tak, jak wcześniej nie doszło do zapowiadanej rewolucji łupkowej. Istnieją jednak obawy, że możemy nie w pełni wykorzystać drzemiący na Bałtyku potencjał. Problemem są skomplikowane biurokratyczne procedury opóźniające całe przedsięwzięcie.

Na polskim obszarze Bałtyku realizowanych jest w tej chwili 13 projektów, które dysponują decyzją lokalizacyjną na tworzenie tzw. sztucznych wysp. Łączna moc tych projektów może wynieść 7,1 GW. To tylko o 1,6 GW mniej niż moc generowana na koniec zeszłego roku w wyniku spalania węgla brunatnego.

„Podczas ostatniego Bałtyckiego Forum Przemysłu Energetyki Morskiej wyliczono liczbę procedur administracyjnych, pozwalających na budowę farmy. Począwszy od pomysłu do jej realizacji trzeba łącznie uzyskać 75 pozwoleń, opinii, zezwoleń lub podjąć działania związane z całą procedurą. Inwestor musi zaznajomić się z ośmioma ustawami oraz 15 rozporządzeniami. Do tego należy doliczyć 19 uzgodnień i opinii poza trybem Kodeksu Postępowania Administracyjnego” – zwracał uwagę Bartłomiej Sawicki. Stąd też apel branży o specustawę, która miałaby znacząco ułatwić proces powstawania farm na Bałtyku.

Z informacji Ministerstwa Energii przekazanych „Dziennikowi Gazecie Prawnej” wynika, że trwają w nim na ten temat „prace koncepcyjne i analityczne”. Resort przyznał, że prowadzi szerokie konsultacje z przedstawicielami rządów m.in. Wielkiej Brytanii i Danii w celu poznania uwarunkowań prawnych morskiej energetyki wiatrowej i „najlepszych praktyk oraz najbardziej optymalnych warunków rozwoju tego sektora energetyki odnawialnej”.

Zmian prawnych potrzebują też pozostałe branże inwestujące w OZE. W czasie II czytania projektu poświęconej im ustawy zgłoszono jedynie jedną poprawę o charakterze techniczno-redakcyjnym. Komisja energii poparła poprawkę, a cały projekt ustawy ma być głosowany jeszcze na tym posiedzeniu Sejmu. Celem nowelizacji jest przyspieszenie inwestycji w OZE, by nasz kraj wypełnił założenia udziału energii ze źródeł odnawialnych na koniec 2020 r.

Dlatego w projekcie przewiduje się przeprowadzenie jeszcze w tym roku aukcji, które mają m.in. doprowadzić do budowy 2500 MW nowych mocy w energetyce wiatrowej.

Można mieć nadzieję, że działania rządu wpłyną na przyspieszenie prac nad farmami morskimi, by niedługo można było mówić o Polsce jako o wiatrakowej potędze.

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia.

źródło:
Zobacz więcej