Ukręciła lody za prawie ćwierć miliona złotych. Kulki szły bez paragonów

Właścicielkę przyłapano na gorącym uczynku (fot. Shutterstock/Zivica Kerkez)

Sprzedawczyni lodów spod Białegostoku wpadła, bo nie wydawała paragonów. Funkcjonariusze KAS udowodnili jej, że nie zarejestrowała transakcji za łączną kwotę 230 tys. zł. – 45-latka dostała maksymalny mandat i musiała niezwłocznie zapłacić zaległy podatek, czyli ponad 40 tys. zł – mówi portalowi tvp asp. Maciej Czarnecki z Izby Administracji Skarbowej w Białymstoku.

Gazowy interes. Ze stacji wyparowało prawie 40 tys. litrów LPG

34 tys. litrów LPG oraz ponad 350 butli z gazem propan-butan sprzedała na lewo jedna ze stacji autogazu w woj. mazowieckim. Na trop gazu ...

zobacz więcej

Funkcjonariusze z Podlaskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Białymstoku wytropili nieuczciwą sprzedawczynię w budce z lodami pod Białymstokiem. 45-latka prowadziła działalność sezonowo i przez ostatnie kilka lat sprzedawała lody, nie wydając paragonów. Ustalono, że w sumie nie zaewidencjonowała przychodu w łącznej kwocie prawie ćwierć miliona złotych.

Właścicielkę przyłapano na gorącym uczynku. Kiedy celnicy wkroczyli do jej budki, zaskoczona kobieta przyznała się do winy. – Nałożono na nią maksymalny mandat – 4,5 tys. zł – mówi nam asp. Maciej Czarnecki z Izby Administracji Skarbowej w Białymstoku. Przy mundurowych złożyła korektę deklaracji i wpłaciła zaległy podatek w łącznej kwocie ponad 40 tys. zł.

Celnicy przypominają, że najczęściej, kiedy nie dostajemy paragonu, wartość podatku VAT z reguły i tak jest pobierana od konsumenta.

– To klient ostatecznie płaci podatek w cenie towaru lub usługi, jednak nie trafia on do budżetu, lecz do kieszeni nieuczciwego sprzedawcy – wyjaśnia Czarnecki i dodaje, że paragon jest także dokumentem ułatwiającym złożenie reklamacji.

źródło:
Zobacz więcej