Zakopał psa żywcem, bo myślał, że nie żyje. Policja zatrzymała właściciela

Suczka była tak przerażona, że nie chciała nawet pić wody, kórą jej przyniesiono (Fot. Policja podkarpacka)

Policjanci zatrzymali 55-letniego właściciela psa, którego znaleziono w lesie. Zwierzę zakopał tam żywcem. Mężczyzna był pijany. Wstępnie wyjaśnił, że zakopał psa, bo został potrącony przez samochód i sądził, że nie żyje. Jednak, jak udało nam się ustalić, pies nie miał żadnych obrażeń. – Już zgłaszają się chętni, którzy chcą go przygarnąć – mówi portalowi tvp.info Janina Wójtowicz, zastępczyni wójta gminy Majdan Królewski.

Pies zakopany żywcem w lesie. „Odgłosy przypominały płacz dziecka”

Zakopanego żywcem psa odkrył mężczyzna, który spacerował razem z wnukami po lesie. Przechodząc w pobliżu przystanku kolejowego w Hucie Komorowskiej...

zobacz więcej

55-latka z gminy Majdan Królewski zatrzymano rano w domu. – Udało się to tak szybko dzięki reakcji mieszkańców – wyjaśnia nam podkomisarz Jolanta Skubisz-Tęcza z KPP Kolbuszowa. W chwili zatrzymania mężczyzna miał 2,5 promila alkoholu w organizmie. Przyznał, że suczka należy do niego. Wyjaśnił, że została potrącona, a on, myśląc, że nie żyje, zakopał ją w lesie.

Kiedy psa usłyszał przypadkowy spacerowicz, około 50-centymetrowy dołek, w którym siedział, był już częściowo rozkopany przez zwierzę.

– Pies był przerażony. Nie chciał nawet pić wody, którą mu podano – wyjaśnia policjantka. Zwierzę o własnych siłach weszło do policyjnego kojca.

Trafiło do przytuliska przy urzędzie gminy Majdan Królewski. – Lekarz weterynarz ocenił, że nie ma urazów i dochodzi do siebie – opowiada nam Janina Wójtowicz, zastępca wójta gminy Majdan Królewski.

Po kilkunastu godzinach spędzonych w przytulisku jest także w lepszej formie psychicznej. A do jego adopcji już ustawia się kolejka chętnych. – Pierwszy w kolejności jest pan, który go znalazł – wyjaśnia wójt.

55-latek trzeźwieje w celi. Zostanie przesłuchany i usłyszy zarzuty.

źródło:
Zobacz więcej