Sąd w Białymstoku podjął decyzję o marszu rodzin

„W ocenie miasta pierwszeństwo w organizacji ma Marsz Równości” (fot. arch.PAP/Stanisław Rozpędzik, zdjęcie ilustracyjne)

Sąd Okręgowy w Białymstoku zdecydował, że planowany na sobotę marsz rodzin i tradycji może przejść ulicami miasta. Wcześniej zgody nie wydał magistrat, uznając, że marsz odbywa się w tym samym czasie i częściowo na tej samej trasie co Marsz Równości i może to zagrażać bezpieczeństwu. Postanowienie sądu nie jest prawomocne.

„Prezydent Białegostoku stosuje podwójne standardy”. Chodzi o marsz LGBT

– Istnieje obawa, że prezydent Białegostoku faworyzuje LGBT, a przy tym ukrywa dowody lub być może ukrywają je urzędnicy, na jego polecenie – mówi...

zobacz więcej

W sobotę w Białymstoku ma się odbyć pierwszy Marsz Równości. Do Urzędu Miasta w Białymstoku wpłynęło kilkadziesiąt wniosków o pozwolenie na organizację w ten dzień innych manifestacji, pikiet i marszów, przy czym część tras i miejsc się pokrywa.

W ocenie miasta pierwszeństwo w organizacji ma Marsz Równości, którego wniosek wpłynął jako pierwszy, o kilka sekund wcześniej od drugiego, dotyczącego Marszu Rodzin w Obronie Tradycyjnych Wartości i Rodziny. Jego trasa częściowo pokrywa się z trasą Marszu Równości.

Organizatorzy drugiego marszu na rozprawie administracyjnej w białostockim magistracie nie wyrazili zgody na zmianę miejsca i czasu zgromadzenia. Urząd, w ocenie którego spotkanie dwóch marszów może zagrażać życiu i zdrowiu uczestników, nie wydał pozwolenia na organizację drugiego marszu.

Od tej decyzji odwołali się jego organizatorzy, którzy domagali się uchylenia decyzji władz miasta.

Sąd Okręgowy rozpatrzył tę sprawę i przychylił się do wniosku organizatorów marszu. Jak wyjaśniała sędzia Bogusława Zieleniewska-Masłowska, prezydent Białegostoku wydając decyzję 15 lipca zakazującą zgromadzenia, powołał się na to, że – jak cytowała tę decyzję sędzia – „biorąc pod uwagę odmienne wartości ideologiczne, a także nastawienie konfrontacyjne głoszone przez przedstawicieli obu zgromadzeń planowanych, w dniu 20 lipca b.r. nie ma możliwości odbycia obu zgromadzeń w sposób bezpieczny dla uczestników i istnieje wysokie prawdopodobieństwo zakłócenia przebiegu obu zgromadzeń mogących zagrażać życiu i zdrowiu oraz mieniu w znacznych rozmiarach”.

Sędzia mówiła, że sąd rozpoznając sprawę analizował przedstawione w tej sprawie dowody, jednym z nich jest protokół z rozprawy administracyjnej, w którym nie ma – jak podkreśliła – „nawet śladu informacji ze strony kogokolwiek, czy policji, czy straży, że nie są w stanie zabezpieczyć prawidłowego przebiegu tej demonstracji”. Dodała, że o zagrożeniu mówił tylko przedstawiciel miasta w sądzie, ale nie ma odzwierciedlenia tego w protokole.

Marszałek organizuje imprezę dla rodzin, ratusz się nie zgadza. Konflikt z LGBT w tle

Prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski nie zgadza się na przemarsz uczestników pikniku rodzinnego w tym mieście z kościoła i cerkwi na miejsce...

zobacz więcej

Zieleniewska-Masłowska uzasadniając orzeczenie, mówiła, że w demokratycznym kraju jest „swoboda publicznego, nieskrępowanego wyrażania poglądów i przekonań, i gromadzenia się w tym celu”, a organizowanie pokojowych zgromadzeń i uczestniczenie w nich zostało zaliczone do wolności konstytucyjnych.

Podkreśliła, że ograniczenie wolności zgromadzeń powinno być traktowane jako „absolutny wyjątek”. W opinii sądu każdy wniosek zakazujący musi być oparty i uzasadniony, nie może opierać się na przypuszczeniach lub spekulacjach. W ocenie sądu w tej sprawie jest brak dowodów na to, że zgromadzenie będzie zagrożeniem dla bezpieczeństwa.

Sędzia odniosła się też do kolejności zgłoszeń zgromadzeń. Podkreśliła, że o kolejności decydują zgodnie z ustawą minuty, a nie sekundy, zatem dwa zgromadzenia zostały zgłoszone w tym samym czasie. Wyjaśniła, że z ustawy nie wynika też, iż jest zakaz organizowania dwóch czy więcej zgromadzeń odmiennych światopoglądowo w tym samym miejscu i czasie.

Sędzia przekonywała, że trzeba wykazać zebranymi dowodami, iż nie ma możliwości odbycia dwóch marszów naraz. Stwierdziła również, że odmienne cele i hasła obu marszów nie są wystarczającą przesłanką do uznania, iż ich równoczesna organizacja stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego.

– Nie mogą te zagrożenia, o których mówimy, być tylko hipotetyczne, nie mogą wynikać z samego faktu, że (jeśli) są dwa zgromadzenia, to na pewno coś się wydarzy. Taka ewentualność hipotetyczna nie jest wystarczająca do wydania decyzji zakazującej – uzasadniała Zieleniewska-Masłowska.

Sąd Okręgowy rozpatrzył także wniosek organizatorów czuwania przy pomniku Bohaterów Białostocczyzny, który znajduje się w sąsiedztwie placu Niezależnego Zrzeszenia Studentów, skąd ma startować Marsz Równości. Miasto zakazało zgromadzenia przy pomniku, a sąd uchylił ten zakaz, powołując się na wolność zgromadzeń.

źródło:

Zobacz więcej