Poświęcił życie, by ratować dzieci porwane przez fale

35-letni Johnny Lee Vann Jr natychmiast ruszył dzieciom na pomoc (fot. Pexels/FB)

Tragedia u wybrzeży amerykańskiego stanu Północna Karolina. 35-letni Johnny Lee Vann Jr poniósł śmierć, ratując dwójkę dzieci porwanych przez falę.

Tragedia na moście. Ojciec poświęcił życie, żeby ratować tonącego syna

32-letni mężczyzna zginął bohaterską śmiercią, ratując syna, który spadł z mostu w amerykańskim stanie Minnesota. Trzylatka udało się uratować.

zobacz więcej

Do zdarzenia doszło w niedzielę po południu w kurorcie Wrightsville Beach. Vann ruszył dzieciom na ratunek, gdy zobaczył, że fala zmiotła je z pomostu.

– Zobaczył, że grozi im niebezpieczeństwo i natychmiast pobiegł. Zrzucił koszulkę i wskoczył do wody. Każdy ojciec by się tak zachowaj w takiej sytuacji – opowiadała lokalnej stacji WRAL wdowa Dawn Vann.

Mężczyzna uratował jedno z dzieci, ale gdy wrócił po drugie, miał kłopoty. Kpt. Jason Bishop z policji w Wrightsville Beach poinformował, że 35-latek przez około pół minuty przebywał pod wodą, zanim on i drugie z dzieci zostało wyciągnięte na brzeg.

Cała trójka została zabrana do szpitala w Durham. Dzieci przeżyły, ale mimo reanimacji lekarzom nie udało się uratować ich ojca. – Prosto z kościoła poszliśmy na plażę. Poszliśmy się zrelaksować, a spotkała nas tragedia – mówiła wdowa.

Telewizja ABC zwróciła uwagę, że pomosty w miejscowości nie mają tablic ostrzegawczych, choć podczas przypływów mogą stanowić śmiertelne zagrożenie.


źródło:
Zobacz więcej