Został tylko mecz o brąz... Młodzi Polacy słabsi od Rosjan

Polska drużyna wciąż może wrócić z Chicago z medalem (fot. PAP/EPA/TANNEN MAURY)

„Momenty były”, ale to nie wystarczyło. Polacy wyrwali Rosji tylko jednego seta i nie zagrają w finale Ligi Narodów. Powodów do smutku jednak nie ma: kadra przyleciała do Chicago po naukę, a miejsce w najlepszej „czwórce” i tak trzeba uznać za wynik ponad stan. W niedzielny wieczór zagramy o brąz.

Szalony czarodziej z Belgii. „Piekielny tydzień” i czekoladki Heynena

Różnie o nim mówią – że wariat, że porywczy, że nieobliczalny... Sam przyznaje, że ma wiele twarzy, ale nade wszystko kocha wygrywać. I robi to....

zobacz więcej

Młodzi Polacy (do Chicago trener Vital Heynen zabrał drugi skład, reszta przygotowuje się w Zakopanem do turnieju olimpijskiego) rozpoczęli półfinał nieco sparaliżowani. Na sztywnych nogach nie byli w stanie dobiegać do piłek, za którymi we wcześniejszych fazach wręcz frunęli. Mieli problemy z przyjęciem zagrywki, precyzyjnym atakiem... Ze wszystkim, w mniejszym lub większym stopniu.

Rosjanie pierwszą partię wygrali łatwo, do 19. W drugiej szybko uciekli, zbudowali solidną przewagę, w pewnym momencie prowadząc nawet 14:8. Wydawało się, że jest już po wszystkim, że trzeba przygotowywać się do trzeciego seta, aż – wreszcie – biało-czerwona maszyna zaczęła funkcjonować. Bartosz Bednorz zaskoczył zagrywką, Norbert Huber imponował na środku, przewaga stopniała, losy się odwróciły.

Walczący z ogromnym poświęceniem o każdą piłkę Polacy doprowadzili do stanu 23:23. Nieomylni wcześniej rywale, z Jegorem Kliuką na czele, przestali trafiać, przestali rozstrzeliwać zagrywką, stracili pewność siebie i... drugą partię, ulegając w niej 24:26.

W trzecim secie gra długo toczyła się „punkt za punkt”. Jako pierwsi odskoczyli Polacy: prowadzenie 14:11 dało niespotykany wcześniej komfort, przyniosło też – niestety – lekkie rozluźnienie. Wtedy do pracy wziął się Wiktor Poletajew, którego seria zagrywek nie tylko przywróciła Rosjanom nadzieje, ale i pozwoliła objąć prowadzenie. Zawodziło przyjęcie: rywale celowali w Bartosza Kwolka, który nie zawsze był w stanie oddawać rozgrywającemu dokładną piłkę. Biało-czerwoni nie wytrzymali presji, grali słabo, przegrali 22:25.

Chciał być jak Spiderman, teraz podbija świat siatkówki

Jeśli ktoś martwił się o stan polskiej siatkówki, to już nie musi. Jakub Kochanowski, choć ma dopiero 21 lat, błyszczy na mistrzostwach świata i –...

zobacz więcej

Kropka nad „i”

Rosjanie, wyraźnie nakręceni udaną końcówką, dobrą grę kontynuowali również w czwartym secie. Prowadzili od samego początku, kontrolowali przebieg partii, kropkę nad „i” stawiając przy zagrywce Kliuki, gdy zdobyli pięć punktów z rzędu.

U Polaków, jak w pierwszym secie, zawodziło wszystko. Do małych podrywów zachęcał Karol Kłos, ale na nic świetna gra środkowego, gdy nie funkcjonowało przyjęcie, a ataki kończyliśmy obijając długie ręce Rosjan... Odrobinę nadziei w serca kibiców wlała końcówka: przy serwisie Łukasza Kaczmarka udało się zdobyć kilka punktów z rzędu, postraszyć rywali. Niestety, to nie wystarczyło do odwrócenia losów półfinału.


Siatkarze Heynena przegrali tę partię i cały mecz 1:3. To jednak nie koniec przygody z Chicago: czeka ich jeszcze spotkanie o trzecie miejsce. Zagrają w nim z przegranym starcia Brazylii z USA.

źródło:
Zobacz więcej