Niemiecka grabież a wpis Babilonu na listę UNESCO

Fakt, że ruiny Babilonu znalazły się na liście dopiero teraz to „zasługa” grabieży, przede wszystkim niemieckich. Na zdjęciu – Muzeum Pergamońskie w Berlinie (fot. Shutterstock/pio3)

Kilka dni temu UNESCO na swojej najnowszej sesji wpisało 29 obiektów na Listę Światowego Dziedzictwa, w tym znajdujący się w Iraku Babilon. Jest to dopiero szósty obiekt z tego kraju na liście UNESCO, choć przecież Mezopotamia to kolebka ludzkiej cywilizacji. Niestety to „zasługa” grabieży, przede wszystkim niemieckich.

Archeolodzy odkryli pozostałości osady z czasów, gdy powstawała Bruksela

Archeolodzy badający teren budowy w centrum stolicy Belgii odkryli pozostałości zabudowań osady z X wieku oraz starsze artefakty, pochodzące z VII...

zobacz więcej

Babilon na tureckiej tacy oddany Berlinowi

Na początku XX w. osmański sułtan, rezydujący w oddalonym od Babilonu o 2 tys. km Stambule, uznał, że Brytyjczycy za bardzo się szarogęszą na obrzeżach jego imperium i postanowił zbliżyć się do Niemiec. Rezultatem był udział Imperium Osmańskiego po stronie Niemiec w I wojnie światowej i wspólna przegrana, której z kolei konsekwencją był rozpad Imperium znad Bosforu. Zanim to jednak nastąpiło, sojusz osmańsko-niemiecki przyniósł jeszcze jeden efekt: grabież Babilonu.

Pierwsze badania archeologiczne w Babilonie miały miejsce już na przełomie XV i XVI w., jednak była to tzw. archeologia niedestrukcyjna, czyli badania powierzchniowe, bez prowadzenia istotnych wykopalisk. Dopiero jednak w XIX w. europejscy, głownie brytyjscy, a następnie niemieccy archeolodzy bardziej zainteresowali się tym miejscem.

XIX w. był w ogóle stuleciem archeologicznej inwazji Europejczyków na Bliski Wschód, w tym na Irak. I często przyświecały im inne cele niż dzisiejszym archeologom. Choć wielu z ówczesnych wielkich odkrywców zyskało światową sławę i do dziś ich nazwiska otoczone są szacunkiem, to w ostatnich latach zaczęło się pojawiać coraz więcej skaz na tych wizerunkach.

Zdaniem Alego al-Ibadiego, doktora archeologii Uniwersytetu Warszawskiego, który pochodzi z Iraku, ówczesnych archeologów europejskich interesowały tylko duże artefakty. – Szukali reliefów, posągów byków i innych dużych obiektów, a resztę wyrzucali – mówi dr Ibadi dodając, że w ten sposób zniszczony został tzw. kontekst pierwotny odkrytych obiektów. – Dla archeologa znaczenie ma nie tylko sam obiekt jako taki, ale również jego położenie, które daje nam wiedzę na temat obyczajów, religii czy życia codziennego ludzi z tamtego okresu – tłumaczy Ibadi.

XIX-wieczni archeolodzy: odkrywcy, grabieżcy, niszczyciele

Problem w tym, że to zupełnie nie interesowało ówczesnych archeologów. Szukali oni po prostu skarbów (w szerokim tego słowa rozumieniu), które mogliby wywieźć i nie zależało im na poznawaniu prawdy o życiu ludzi sprzed kilku tysięcy lat. Skoro nie mogliby zabrać pozostałości ulic czy fundamentów domów, nie zwracali uwagi na takie „detale”.

Dziś żmudna praca archeologów służy odtwarzaniu kolejnych warstw takiego obiektu, co daje bezcenną wiedzę o ewolucji miasta od najstarszej epoki.

Sensacja na rynku aukcyjnym. Pod młotek idzie skrzydlaty geniusz

Nowojorski dom aukcyjny Christie's zapowiada na środę licytację płaskorzeźby z irackiego Nimrud. Zabytki asyryjskie na rynku to rzadkość. Eksperci...

zobacz więcej

Zainteresowanie XIX-wiecznych odkrywców archeologicznych tym, co mówią cegły i kamienie, często było na poziomie miejscowych chłopów, którzy widzieli w nich tylko materiał budowlany. Różnica jest jednak taka, że miejscowi chłopi byli niepiśmiennymi ignorantami, którzy bezimiennie zniknęli z tego świata. Europejscy odkrywcy byli natomiast wykształceni, a według dość rozpowszechnionej opinii ich grabieże „uratowały” te zabytki.

Pomijając już wspomniany przez dr Ibadiego kontekst pierwotny, który został zatracony przez wywózkę, warto przypomnieć jak wyglądało to „ratowanie”. Henryk Schliemann, niemiecki archeolog – amator i odkrywca Troi, szedł przez poszczególne warstwy tego miasta niczym destrukcyjne tsunami, gdyż kierowała nim jego idea fix: odkrycie Troi znanej z Iliady Homera. Pomijając fakt, że to co odkrył, nie było tą Troją, której tak zawzięcie szukał, to co zniszczył po drodze, często z premedytacją, bo mu nie pasowało do wizji, zostało bezpowrotnie stracone.

Jego rodak Karl Sester w tym samym mniej więcej czasie prowadził badania na górze Nemrut w Górnej Mezopotamii, gdzie znajdowały się olbrzymie posągi z okresu seleucydzkiego. Opętany manią dotarcia do wnętrza domniemanego grobowca, który miał być otoczony posągami na szczycie góry, Sester po prostu użył dynamitu. Zamiast odkryć wejście, porozwalał jedynie posągi.

Spóźnione zainteresowanie Irakijczyków

Faktem jest, że miejscowa ludność nie interesowała się wówczas starożytną spuścizną zamieszkiwanych przez siebie ziem, chyba że miały one związek z islamem. Tylko że w Europie przez niemal tysiąc lat również zainteresowanie starożytnymi ruinami było znikome. Pierwsze poważniejsze wykopaliska zaczęły być prowadzone w połowie XVIII w.

Irakijczycy, tak jak w ogóle mieszkańcy Bliskiego Wschodu, po prostu nie znali wartości tej spuścizny. Świadomość ta zaczęła się jednak pojawiać już na początku XX w. – Powstawały wtedy spontanicznie straże, które chroniły takie zabytki jak Ur czy Ktezyfon przed rozbiórką na budulec – mówi Ali al-Ibadi.

Polscy archeolodzy odkryli unikatową łaźnię Majów

Unikatową łaźnię parową, wykutą w skale, odkryli polscy archeolodzy na terenie starożytnego miasta Majów w Nakum w Gwatemali. Ma ona ponad 2,5 tys....

zobacz więcej

Ibadi przyznaje, że sam był kiedyś bliski konkluzji, że to dobrze, iż pochodzące z Babilonu freski, posągi byków i brama Isztar trafiły do berlińskiego muzeum. Jeszcze w 2008 r. widział, jak Babilon jest zaniedbany, a przy najcenniejszej pozostałej tam wciąż rzeźbie, czyli neobabilońskim lwie, wypasane są owce. Wspomina, że inny archeolog iracki podsumował to smutną konkluzją, mówiąc: niech nasze zabytki zostaną u ludzi, którzy je doceniają.

Warto jednak pamiętać, że w 2008 r. Irak pogrążony był w chaosie, a pięć lat wcześniej, gdy wkraczały tam wojska amerykańskie, zasoby Muzeum Narodowego w Bagdadzie zostały rozgrabione i USA nie zrobiły wówczas nic, by to powstrzymać. Tak Zachód był zatroskany o to dziedzictwo i świadomy jego wartości?

Niektórzy zresztą sugerują, że Amerykanie nawet uczestniczyli w rozkradaniu tego, co pozostało w rękach irackich po epoce archeologów-grabieżców. Muzeum Bagdadzkie zdołało jednak odzyskać wiele z ukradzionych w 2003 r. artefaktów, a dziś, na nowo otwarte, jest perłą irackiej stolicy, która wkrótce może zacząć przyciągać tłumy turystów z całego świata.

Destrukcja dokonana przez Państwo Islamskie

Inne podejście do ochrony zabytków i promowania spuścizny przedislamskiej Mezopotamii to dziś w dużej mierze zasługa nowego ministra kultury Iraku Abdulamira al-Hamdaniego, który jest zresztą również archeologiem. Jednak ta zmiana podejścia ewoluowała przez cały XX w., a gdy szyickie oddziały w 2016 r. wyzwalały starożytną Hatrę, pierwszy iracki obiekt wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa, to zrobiły wszystko, by walki nie spowodowały dodatkowych zniszczeń.
B Widziałem to na własne oczy, bo byłem w Hatrze trzy dni po odbiciu jej z rąk terrorystów Państwa Islamskiego. W środku wojny z Państwem Islamskim spotkałem też Irakijczyków zwiedzających słynny ejwan sali tronowej sasanidzkiego pałacu zimowego w Ktezyfonie. I ani tam, ani w Samarze, również wpisanej na Listę Światowego Dziedzictwa, nie widziałem Europejczyków strzegących tych zabytków w trosce o ich przetrwanie. Samarrę skutecznie broniły za to odsądzane często od czci i wiary milicje szyickie.

Polscy archeolodzy odkryli najstarszą świątynię w rejonie Zatoki Perskiej

Najstarsza świątynia w rejonie Zatoki Perskiej ma ponad 7 tys. lat. Odkrył ją właśnie polsko-kuwejcki zespół archeologów w Kuwejcie. Ta budowla to...

zobacz więcej

Trudno zatem zgodzić się z tezą, że grabieże cokolwiek uratowały. Póki babilońskie zabytki leżały zakopane w ziemi, były bezpieczne, a z perspektywy ludzkości nic by się nie stało, gdyby zostały odkopane kilkadziesiąt lat później, gdy Irakijczycy też zrozumieli ich wartość. Co więcej, nie doszłoby wówczas do zniszczenia tego, co nie interesowało takich archeologów jak Robert Koldewey. To właśnie on wywiózł najcenniejsze obiekty z Babilonu do Niemiec.

Ratunek czy rabunek?

Na wyobraźnię podziałały obrazy destrukcji dokonanej przez Państwo Islamskie. Jednak na słynnym filmie przedstawiającym demolowanie posągów w mosulskim muzeum widoczne były nie oryginalne rzeźby, a jedynie gipsowe kopie. Oczywiście Państwo Islamskie dokonało bardzo wielu zniszczeń, które mogłem zobaczyć na własne oczy w Hatrze (skute twarze płaskorzeźb i rozwalone posągi), jednakże przede wszystkim starało się sprzedawać to, co znalazło się w jego rękach. A kupcy byli i to przede wszystkim pochodzący z Zachodu.

Zniszczenia dokonane przez Państwo Islamskie były zresztą sytuacją wyjątkową, jeśli nie liczyć spalenia mauzoleum imama Husejna w Karbali przez saudyjskich dzikusów na pocz. XIX w. Ponadto wandalizm spowodowany aktywnością Państwa Islamskiego nie objął całego Iraku, w tym właśnie Babilonu. Czy to się zatem podoba nam, czy nie, największe szkody poczynione zostały przez takich ludzi jak Koldewey, a sugestia, że coś uratowali jest bezpodstawna. Przed kim uratowali? Przed tymi chłopami, którym sami pozwalali brać nieobchodzące ich cegły?

W jednym z muzeów w Europie widziałem skalne reliefy brutalnie wyrąbane ze skały. Pochodziły bodajże z Syrii. Zostały w ten sposób „uratowane”. Tyle, że te reliefy na Bliskim Wschodzie, które uniknęły takiego „ratunku”, nie zostały bynajmniej przez nikogo zniszczone. Ratunek i rabunek różnią się w końcu tylko jedną literą.

Egipscy archeolodzy odkryli nieznany grobowiec. Fascynujące zdjęcia

Na królewskim cmentarzysku z czasów Średniego Państwa (ok. 2050-1760 r. p.n.e.) w Egipcie archeolodzy odsłonili wejście do nieznanego elitarnego...

zobacz więcej

Babilon wciąż nieznany

Wpisanie Babilonu na Listę Światowego Dziedzictwa u niektórych wywołało zdziwienie. Faktem jest bowiem to, że po niemieckiej grabieży niewiele spektakularnych, a zarazem oryginalnych obiektów tam pozostało. Większość z tego, co widać gołym okiem, to rekonstrukcja dokonana na rozkaz Saddama Husajna i archeolodzy nie mają wątpliwości, że ona również miała negatywny wpływ na zachowanie wielu bezcennych dla archeologa, ale niewidocznych dla laika elementów.

Dr Ibadi zwraca jednak uwagę na to, że dotychczas odkryto tylko niewielką część słynnej babilońskiej stolicy. – To miasto zajmowało ogromny obszar i rozwijało się przez co najmniej 4,5 tys. lat – podkreśla Ibadi dodając, że już w opowieści o Gilgameszu mowa jest o materiałach budowlanych sprowadzanych przez tego sumeryjskiego władcę i herosa do swojego miasta Uruk właśnie z Babilonu.

Wciąż nieodkryte pozostaje też miejsce pawilonu słynnego Hammurabiego. Sama stella, na której wykuł swój kodeks została wprawdzie odnaleziona, ale w Iranie. – Grabieże zdarzały się też w starożytności” – śmieje się dr Ibadi. Chodzi o to, że w XII w. p. n. e. elamicki król Szutruk-Nahhunte I najechał na Babilon i ukradł wiele zabytków, w tym właśnie liczący sobie wówczas już 600 lat Kodeks Hammurabiego. Królestwo Elamu znajduje się na terenie dzisiejszego Iranu (ale sama stella została w XIX w. wywieziona przez Francuzów do Luwru – zapewne w celach „ratowniczych”).

Tylko sześć wpisów z kolebki cywilizacji

Gdy wybuchła wojna Iraku z Iranem, Saddam Husajn postanowił upomnieć się o skradzione ponad 3 tys. lat wcześniej i wywiezione na teren dzisiejszego Iranu zabytki. – To był absurd – przyznaje dr Ibadi. Absurdalne jednak nie były starania Iraku o zwrot Bramy Isztar i innych zabytków wywiezionych do Niemiec. Irak nie tylko jednak przegrał tę batalię, ale w dodatku zapłacił za nią dodatkową cenę. Było nią blokowanie wpisów innych irackich obiektów na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Podziemny skarb, o którym będzie głośno #PolskaToWiecej

Pradawni górnicy z okolic Gór Świętokrzyskich drążyli podziemne korytarze, zanim jeszcze w Egipcie powstały pierwsze piramidy. Pozostawione przez...

zobacz więcej

Może bowiem zaskakiwać, nawet mimo tak dużych grabieży dokonanych przez „archeologów-odkrywców”, że w kolebce ludzkiej cywilizacji, jaką jest niewątpliwie Mezopotamia (a więc dzisiejszy Irak), w 1985 r. dokonano pierwszego wpisu na Listę UNESCO, a kolejnego dopiero w 2003 r., podczas gdy rejestr ten prowadzony jest od 1978 r. i co roku uzupełniany.

Babilon jest dopiero szóstym wpisem na tę listę. Dla porównania w Polsce jest 16 obiektów na nią wpisanych, w Turcji – 18, a w Iranie aż 24. Niestety, jednym z głównych powodów takiego stanu rzeczy było wieloletnie blokowanie irackich wpisów w związku z roszczeniami podnoszonymi przez ten kraj w odniesieniu do zabytków zrabowanych w okresie osmańskim.

Poza Babilonem na liście UNESCO, poza wspomnianą wcześniej Hatrą (pustynna stolica jednego z pierwszych arabskich królestw, istniejącego od II w. p.n.e. do III w n.e. i słynąca z eklektycznych rzeźb) i Samarrą (unikalna architektura abbasydzka z IX w.), jest też zamieszkana od czasów neolitycznych cytadela w Irbilu, staroasyryjska stolica Aszur i tzw. Ahwar południowego Iraku, składający się z mokradeł w widłach Tygrysu i Eufratu oraz archeologicznych wykopalisk na terenie trzech sumeryjskich miast: Ur, Uruk i Eridu. Na liście oczekującej jest 11 kolejnych obiektów, w tym ruiny miasta Nippur, założonego 5000 lat p.n.e. i istniejącego do ok. 800 r. n.e.

Dr Ali al-Ibadi przekonany jest, że w Babilonie może być odkrytych jeszcze wiele rzeczy, ale potrzeba do tego pieniędzy. – Przeszkodą są m.in. wody gruntowe – wyjaśnia. Niestety wydaje się, że skoro nie ma już szans na „ratunek” w stylu XIX-wiecznym, to i ochota na kosztowne wykopaliska jest też mniejsza. Takie jest to nasze zainteresowanie archeologiczną wiedzą o starożytności.

źródło:
Zobacz więcej