Historyk o ataku Onetu na Julię Przyłębską: SZSP było fikcją, na papierze była tam większość studentów

Portal tvp.info rozmawiał z prof. Wojciechem Polakiem z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu (fot. arch.PAP/Tytus Żmijewski)

– Z przynależności do Socjalistycznego Związku Studentów Polskich dla zdecydowanej większości studentów nic nie wynikało. Na początku studiów wypełniano ankietę, formalnie większość tam należała, nie przykładając do tego większej wagi. Osób takich, jak prezes Przyłębska, które przynależały wyłącznie na papierze, było mnóstwo. Onet szuka dziury w całym – powiedział w rozmowie z portalem tvp.info prof. Wojciech Polak z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. – Na tej zasadzie do Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej należało dziesiątki milionów członków – dodaje.

NSA: Prezes Trybunału Konstytucyjnego nie musi ujawniać kalendarza spotkań

Prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska nie musi ujawniać swojego kalendarza spotkań; nie stanowi on informacji publicznej - orzekł...

zobacz więcej

W artykule Andrzeja Stankiewicza, który ukazał się na portalu onet.pl, w odniesieniu do prezes TK Julii Przyłębskiej pada zarzut, że działała w SZSP. Pojawiają tam określenia takie jak „uczelniana przybudówka partii komunistycznej”, „młodzieżówka komunistów”. Czym właściwie był Socjalistyczny Związek Studentów Polskich?

Ocena przynależności do SZSP jest dziś dość skomplikowana. SZSP powstał przede wszystkim na bazie istniejącego wcześniej Zrzeszenia Studentów Polskich. Do 1973 r. ZSP nie było jakąś szczególnie niezależną organizacją, ale gdzieniegdzie studenci potrafili działać w niej w sposób autonomiczny, robić pożyteczne rzeczy. Zapisywano się tam dość powszechnie, nie było przymiotnika „socjalistyczny”, więc nikt sobie tego źle nie kojarzył. Później przekształcono to w SZSP. SZSP można porównać do związków pracowniczych w PRL – podległych partii, masowych, ale w rzeczywistości nie wymagających od swoich członków aktywnego zaangażowania po stronie systemu. Dopiero w 1980 r. powstał NZS, i on stał się autentyczną organizacją studencką, którą rozwiązał po wprowadzeniu stanu wojennego Jaruzelski. Dla celów propagandowych pozwolono wtedy SZSP na powrót przekształcić w ZSP, choć mało kto już się tam zapisywał.

Zanim powstała „Solidarność”, większa część pracowników przecież należała do tych zależnych od PZPR związków zawodowych. Z tej przynależności nie wynikało nic pożytecznego (poza możliwością kupna tańszych ziemniaków na zimę). Te związki były totalną fikcją, ale prawie wszyscy do nich należeli. Dopiero kiedy powstała „S”, ludzie masowo występowali z nich. Podobnie było z SZSP. Dla zdecydowanej większości studentów niewiele z tego wynikało, w zasadzie nic. Na początku studiów wypełniano ankietę o przynależności, wielu o tym zupełnie zapominało. Formalnie większość tam należała, nie przykładając do tego większej wagi. W tej liczbie znajdowali się również zaangażowani członkowie, aktywiści, dla których członkostwo w organizacji stanowiło przedsionek do kariery partyjnej. Dotyczyło to jednak elit, nie ogółu.

Przyłębska: TK nie tylko prawidłowo działa, ale też zapewnia ochronę wolności

– Wbrew podnoszonym zarzutom Trybunał nie tylko prawidłowo działa, ale również zapewnia swym orzecznictwem należytą ochronę wolności i praw...

zobacz więcej

Czy można mówić, że członkowie SZSP służyli systemowi komunistycznemu?

Mówienie o członkach związku w charakterze aktywnych działaczy systemu ma rację bytu w przypadku faktycznych aktywistów. Osób takich, jak prezes Przyłębska, które przynależały wyłącznie na papierze, było mnóstwo – w takim przypadku jest to szukanie dziury w całym. Na tej zasadzie w szkołach dzieci masowo zapisywano do Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. Jeśli traktować to formalnie, to większość Polaków tam należało, bo zapisywano ich masowo w piątej klasie szkoły podstawowej. Prawie nikt nie miał świadomości przynależności, nikt tam nie płacił składek, nikt do tego nie przywiązywał wagi, ale formalnie TPPR mógłby zapewne wykazać, że ma dziesiątki milionów członków.

źródło:
Zobacz więcej