RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Z bohatera walki z komuną „Fakt” zrobił stalinowskiego zbrodniarza. Wydawca: nic się nie stało

Janusz Fatyga został odznaczony między innymi Krzyżem Wolności i Solidarności oraz Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (fot. arch.PAP/Jacek Bednarczyk)
Janusz Fatyga został odznaczony między innymi Krzyżem Wolności i Solidarności oraz Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (fot. arch.PAP/Jacek Bednarczyk)

Do września Sąd Okręgowy w Krakowie odroczył proces wytoczony przez działacza opozycji antykomunistycznej Janusza Fatygę wydawcy dziennika „Fakt”. Na portalu internetowym tej gazety opublikowano zdjęcie Fatygi z czarnym prostokątem jak u przestępcy i podpisem, z którego wynika, że jest on stalinowskim sędzią oskarżonym przez Instytut Pamięci Narodowej o bezprawne pozbawienie wolności działaczy niepodległościowych.

Sąd: Niemiecka telewizja ma przeprosić za serial „Nasze matki, nasi ojcowie”

Krakowski sąd nakazał niemieckiej telewizji ZDF przeprosiny w związku z emisją serialu „Nasze matki, nasi ojcowie”. Przeprosiny mają ukazać się w...

zobacz więcej

Jak wynika z pozwu przeciw wydawcy portalu fakt24.pl, Janusz Fatyga dopiero w 2017 r. dowiedział się o publikacji od znajomych. Artykuł pt. „SKANDAL. Ogromne emerytury stalinowskich sędziów” w głównej mierze dotyczył Henryka Kostrzewy. To generał brygady Wojska Polskiego, naczelny prokurator wojskowy i zastępca prokuratora generalnego w latach 1984-1990. Był określany mianem zbrodniarza komunistycznego.

Mimo to zdjęcie główne, które zostało umieszczone tuż pod tytułem artykułu, przedstawiało Janusza Fatygę, dodatkowo z czarnym paskiem na oczach. Pod zdjęciem zamieszczono podpis, z którego wynika, że osoba na nim przedstawiona to właśnie Kostrzewa.

– Dla mojego klienta to zdarzenie było niezwykle bolesne. Człowieka, który był szykanowany w czasach PRL, który walczył o wolną i w pełni niepodległą Polskę, który za swoją wieloletnią walkę zapłacił ogromną cenę, pokazano jako stalinowskiego zbrodniarza, jak przestępcę: z czarnym paskiem na oczach. Jednocześnie pasek zakrywający oczy był na tyle wąski, że mój klient był całkowicie rozpoznawalny – powiedziała w rozmowie z portalem tvp.info dr Monika Brzozowska–Pasieka, pełnomocniczka Janusza Fatygi.

Jak dodała prawniczka, strona pozwana, czyli wydawca fakt24.pl, koncern Ringier Axel Springer, wniosła o oddalenie pozwu w całości. Niemiecki wydawca zakwestionował fakt naruszenia dóbr osobistych Janusza Fatygi, w tym wizerunku i godności.

Zmarł Grzegorz Ilka, działacz opozycji demokratycznej w PRL

Zmarł Grzegorz Ilka – działacz opozycji demokratycznej w okresie PRL. Był członkiem i działaczem Grupy Politycznej Robotnik, kolporterem...

zobacz więcej

– A to przecież był dla niego cios, tym bardziej, że jego środowisko, środowisko byłych opozycjonistów, zaczęło wątpić w niego i jego polityczną przeszłość – ujawniła Brzozowska–Pasieka.

– Mówimy o człowieku o nieposzlakowanej opinii; człowieku, który był represjonowany przez cały okres PRL i internowany w stanie wojennym; człowieku, który za swoją walkę został odznaczony wieloma medalami – wyliczała pełnomocniczka.

Janusz Fatyga otrzymał m.in. Krzyż Wolności i Solidarności oraz Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski.

– Zdaniem wydawcy portalu wizerunek został zanonimizowany i nie ma możliwości, by jakakolwiek osoba zidentyfikowała pana Janusza Fatygę. Ponadto nawet gdyby doszło do naruszenia dóbr osobistych, to i tak wydawca kwestionuje roszczenie o zamieszczenie przeprosin na głównej stronie portalu, ponieważ zdaniem pozwanych sam artykuł nie był publikowany na głównej stronie fakt24.pl – poinformowała pełnomocniczka powoda.

Opozycjoniści z okresu PRL otrzymali Krzyże Wolności i Solidarności

Prezes IPN Jarosław Szarek wręczył w środę w Warszawie kilkadziesiąt Krzyży Wolności i Solidarności zasłużonym działaczom opozycji...

zobacz więcej

Jak wyjaśnił naszemu portalowi sam poszkodowany, poczuł się głęboko dotknięty.

– Przedstawili mnie jako komunistycznego zbrodniarza. A muszę powiedzieć, że już od młodości komunizm i sowiecką dominację odbieram jako osobistą obrazę. Nie mogło mnie spotkać nic gorszego – powiedział portalowi tvp.info Janusz Fatyga.

Poszkodowany w młodości pracował w pionie kryminalnym MO. Przełożeni nalegali, by wstąpił do PZPR, ale nigdy się na to nie zgodził. Zlecano mu także inwigilację duchownych. Fatyga sabotował te zadania, za co w końcu zwolniono go z milicji.

Od 1977 r. działał w Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela, a następnie w Konfederacji Polski Niepodległej. Organizował NSZZ „Solidarność” w regionie łódzkim. W dniu wprowadzenia stanu wojennego został internowany, wypuszczono go dopiero po roku.

Był inwigilowany przez SB do 1990 r. Również w kolejnych dziesięcioleciach działał w środowiskach niepodległościowych. W 2013 r. przeniósł się z Łodzi do Krakowa.

„Fakt” musi przeprosić byłego wiceministra. „To początek skutecznej walki z fake newsami”

Dziennik „Fakt” ma przeprosić byłego wiceministra infrastruktury Jerzego Szmita i zapłacić 50 tys. zł na wskazany cel społeczny. Wkrótce po...

zobacz więcej

– Środowisko niepodległościowe tutaj mnie nie znało. Kontynuowałem działalność – i nagle ludzie zaczynają coś na mnie podejrzliwie patrzeć. Dopiero chyba Józef Wieczorek (dziennikarz – red.) zdobył się na odwagę i powiedział, co się stało – powiedział portalowi tvp.info poszkodowany.

Nasz rozmówca ocenił, że wydawca „Faktu” nie przyzna się do błędu. – Taki jest ich sposób działania. To już nie pierwszy raz. Chodzę nieraz na procesy i spotykałem się z czymś takim, że wykorzystują zdjęcia i całkiem niewinne osoby przedstawiają jako bandytów, prostytutki – mówił były działacz ROPCiO i KPN. Przypomniał, że to samo medium pod zdjęciem kobiety - żołnierza AK prowadzonej na rozstrzelanie zamieściło podpis informujący, że chodzi właśnie o prostytutkę.

– Świadkowie wskazywali, że zaczynali mieć wątpliwości co do pana Janusza Fatygi i jego roli w opozycji antykomunistycznej. A to wszystko przez to, że zdjęcie było dostępne przez bardzo długi czas w internecie, na niezwykle poczytnym portalu. Jeden ze świadków wskazywał, że zdjęcie znalazł w popularnej wyszukiwarce przypadkiem, szukając materiałów o stalinowskich zbrodniarzach – powiedziała dr Monika Brzozowska–Pasieka.

Janusz Fatyga próbował swoją sprawą zainteresować prokuraturę, ta jednak umorzyła postępowanie. Dlatego wystąpił na drogę sądową z żądaniem przeprosin i 50 tys. zł zadośćuczynienia.

– Porównując siłę rażenia, ilość wejść na stronę fakt24.pl, a także to, że zdjęcie przez długi czas było dostępne w internecie, zasądzenie tego świadczenia jest symboliczne – oceniła mec. Brzozowska-Pasieka.

Kolejna rozprawa odbędzie się 13 września.

źródło:
Zobacz więcej