Arabskie księżniczki i ich niebajkowe życie

Księżniczka Haya Al-Hussein i Szejk Mohammed bin Rashid al-Maktoum (fot. REUTERSLuke MacGregor)

Ucieczka dubajskiej księżnej Hai od jej męża emira Mohammada al Maktuma pokazuje, że łatwiej stworzyć architektoniczne pozory nowoczesności niż zreformować stosunki społeczne. Incydent ten nie jest zresztą pierwszym tego rodzaju. Jest jednak o tyle bardziej kłopotliwy, że Haja jest przyrodnią siostrą króla Jordanii.

Algieria i Sudan: Prodemokratyczna rewolucja wciąż trwa

Zarówno Algierczycy, jak i Sudańczycy nie zadowolili się rzuceniem na pożarcie dyktatorów, przeciwko którym kilka miesięcy temu rozpoczęli swoje...

zobacz więcej

Dubaj kojarzy się z nowoczesnością i otwartością. Taka percepcja tego miasta-księstwa jest w dużej mierze zasługą jego obecnego władcy Mohammada al Maktuma. Emir, pełniący również funkcję premiera Zjednoczonych Emiratów Arabskich (których Dubaj jest częścią), jest z całą pewnością człowiekiem światowym. Świetnie posługuje się językiem angielskim. W wieku 17 lat został wysłany na studia do Wielkiej Brytanii, gdzie spędził pięć lat.

Władca Dubaju wielokrotnie mówił też o swojej wizji rozwoju miasta. Znane powszechnie budowle, takie jak Burdż Chalifa czy Burdż al-Arab, powstały w dużej mierze dzięki niemu. I tu można by postawić kropkę, zwłaszcza że przytłaczającą większość z milionów niemuzułmanów odwiedzających Dubaj nigdy nie spotkało (i nie spotka) nic złego. Nie ma mowy o tym, by kobiety musiały zakrywać włosy tak jak w sąsiedniej Arabii Saudyjskiej, słowem – Dubaj sprawia wrażenie raju pełnego szczęścia i wolności.

Tyle że to niepełny obraz. Problem polega bowiem na tym, że Dubaj jeszcze nieco ponad 50 lat temu był (w co trudno dziś uwierzyć) zacofaną dziurą, której ówczesny władca (ojciec emira Mohammada) zachwycał się tym, że w Bagdadzie są ulice z prawdziwego zdarzenia. Rozwój Dubaju zaczął się dopiero w latach 70., po odkryciu ropy w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Mohammad był już wtedy młodym, ale dorosłym człowiekiem, pełniącym funkcję ministra obrony tego kraju.

Papież przybył do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Pielgrzymka pod znakiem dialogu z islamem

Papież Franciszek przybył w niedzielę wieczorem do stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA) Abu Zabi. Jego 27. zagraniczna pielgrzymka...

zobacz więcej

Łatwiej jest zmodernizować kraj, trudniej wykorzenić beduińską mentalność. Z całą pewnością Emiraty to nie Arabia Saudyjska, nie obowiązuje w nich np. zakaz symboli innych religii poza islamem i są tam nawet kościoły. Apostazja czy konwersja z islamu na inną religię jest jednak przestępstwem. Ponadto modernizacji nie towarzyszyło bynajmniej tworzenie jakiejkolwiek nawet namiastki demokratycznych instytucji.

Dubaj, podobnie jak i reszta emiratów tworzących ZEA, to monarchia absolutna, a dobre relacje emira z Zachodem powodują, że media raczej nie interesują się prawami człowieka w tym kraju. Chyba że są to media związane z sąsiednim Katarem, z którym ZEA ma obecnie stosunki wrogie. Ale w Katarze sytuacja jest podobna.

Według Freedom House ZEA mają status „nie wolny”, z oceną 6,5 (w skali 1-7, gdzie 7 oznacza najbardziej totalitarny reżim) i zagregowaną oceną 17 pkt. (od 1-100, gdzie z kolei 1 to najgorsza ocena), a w rankingu wolności wśród niepodległych państw znajduje się na miejscu 23. Oczywiście od końca.

Inny świat Haszymidów

Jordania również jest monarchią, w której to król sprawuje władzę, a parlament jest tylko ozdobnikiem. Zresztą, gdyby było inaczej, to konserwatywne społeczeństwo tego znacznie uboższego od ZEA kraju narzuciłoby swoje zasady wbrew liberalnym przekonaniom panującej dynastii Haszymidów.

Chrześcijanie w świecie islamu [OPINIA]

W najbliższą niedzielę radosne Alleluja oznajmi Zmartwychwstanie Chrystusa również w wielu krajach muzułmańskich. W niektórych jednak co najwyżej...

zobacz więcej

Różnicę między rodziną księżnej Hai a rodem panującym w Dubaju widać jednak dość wyraźnie. Haszymidzi zaczęli odgrywać ważną rolę w światowej polityce już w czasie I wojny światowej, a dziadek obecnego króla Abdullaha II (przyrodniego brata księżnej Hai), król Talal, był pierwszym członkiem tej rodziny studiującym w Wielkiej Brytanii (w latach 20.). Miał również tylko jedną żonę (w islamie można mieć cztery naraz).

Jego syn i następca król Husejn miał wprawdzie cztery, ale każde małżeństwo zostało zakończone przed rozpoczęciem następnego. Dwie spośród jego żon, w tym matka obecnego króla, nie pochodziły z muzułmańskich rodzin, a matka księżnej Hai, królowa Alia, zdobywała edukację w Wielkiej Brytanii i USA. Obecnie w całej jordańskiej rodzinie panującej, zarówno jeśli chodzi o jej męskich, jak i żeńskich członków, normą jest studiowanie w Wielkiej Brytanii. Kobiety nie noszą chust, a małżeństwa w zasadzie nie są aranżowane.

Urodzona w 1974 r. księżna Haja od 11. do 21. roku życia mieszkała w Wielkiej Brytanii, gdzie przeszła cały cykl edukacyjny od szkoły podstawowej dla dziewcząt do studiów w Oxfordzie. Później zajmowała się głównie jeździectwem, a za mąż – za starszego od siebie o ćwierć wieku emira Dubaju – wyszła w wieku 30 lat, co jest bardzo zaawansowanym wiekiem w tamtejszych warunkach.

Sprawa księżniczki Latify

O ile o jordańskiej rodzinie królewskiej wiadomo prawie wszystko, wiedza o życiu prywatnym emira Dubaju jest znacznie uboższa. Wiadomo jednak, że Haja była dopiero siódmą żoną emira. W islamie można mieć tylko cztery żony w jednym czasie, więc z częścią z nich musiał się w międzyczasie rozwieść. Wiadomo też na pewno, że główna żona władcy Dubaju, Hind bint Maktum, będąca zresztą jednocześnie jego kuzynką, wciąż pozostaje z nim w związku małżeńskim i jej syn, 37-letni Hamdan, jest następcą tronu. Mohammad al Maktum ma obecnie 23 dzieci, w tym dwie córki z księżną Hają.

Chybiona strategia antyirańska [OPINIA]

USA nakładając na Iran sankcję zakładają, że albo uda im się w ten sposób zmusić władze tego kraju do renegocjacji porozumienia w sprawie...

zobacz więcej

Kobiety w rodzinie władcy Dubaju – w przeciwieństwie do jordańskich księżniczek – nie studiują zagranicą, o ile w ogóle uzyskują jakąkolwiek edukację, gdyż w większości wypadków wiadomo tylko to, za kogo wyszły za mąż (zwykle są to ich dalsi kuzyni lub członkowie rodzin panujących w sąsiednich emiratach). Głośniej zrobiło się niedawno tylko o 33-letyniej księżniczce Latifie, która rok temu podjęła nieudaną próbę ucieczki z Dubaju.

Wcześniejszy publiczny wizerunek wciąż niezamężnej Latify pasował do PR-u emira. Księżniczka znana była głównie ze swojego zamiłowania do skoków spadochronowych w stylu swobodnego spadania. Podobnie jak większość członkiń rodziny emira Mohammada, nie zakrywała też chustą włosów i wyglądała na wolną, wyzwoloną kobietę, realizującą swoje pasje. Tyle że w lutym 2018 r. postanowiła nagle uciec od swojego ojca, podobno (wersja pomagającej jej w ucieczce fińskiej znajomej) dlatego, że jej życie przypominało „więzienie w złotej klatce”.

W ucieczce, której droga prowadziła przez Oman do Indii, pomagał były agent francuskich służb specjalnych Herve Jaubert, który nie ukrywał później w wywiadzie udzielonym BBC, że dostał za to spore wynagrodzenie (choć twierdził, że nie robił tego dla pieniędzy).

Władze ZEA sugerowały natomiast, że cała sprawa była intrygą Kataru, w której Latifę brutalnie wykorzystano. Ucieczka skończyła się niepowodzeniem po tym, jak u wybrzeży Indii jacht, którym uciekała księżniczka, został przechwycony przez indyjską straż przybrzeżną. Indie natychmiast przekazały uciekinierkę emirowi Dubaju. Nie ma się czemu dziwić, zważywszy na świetne relacje indyjsko-emirackie i fakt, że w ZEA pracuje 2,5 mln migrantów ekonomicznych z Indii.

Księżna Haja nagle zmienia zdanie

W grudniu 2018 r. księżniczka Latifa po raz ostatni była widziana publicznie. Miało to miejsce przy okazji spotkania z Mary Robinson, byłą prezydent Irlandii i komisarz ds. praw człowieka ONZ. Co ciekawe, zorganizowane zostało ono z inicjatywy księżnej Hai, która chciała przekonać Robinson (a za jej pośrednictwem międzynarodową opinię publiczną), że księżniczce nie dzieje się żadna krzywda, a wszystko było rodzinnym nieporozumieniem.

I udało się jej to. Ale pół roku później sama uciekła, bo podobno odkryła nowe fakty na temat Latify. Po 15 latach małżeństwa, pozostawiając swe córki w Dubaju, udała się do Niemiec, a następnie do Wielkiej Brytanii, gdzie – ukrywając się – ogłosiła, że jej życie jest w niebezpieczeństwie, a kobieta w Dubaju „nic nie znaczy”.

Rosyjska propaganda i żydowskie roszczenia [OPINIA]

Władimir Solowiew, znany z chamstwa rosyjski propagandysta żydowskiego pochodzenia, prowadzący jeden z politycznych talk-show w rosyjskiej...

zobacz więcej

Warto dodać, że Haja jako żona Mohammada al Maktuba nie pozostawała w cieniu i mocno udzielała się publicznie, zgodnie z PR-ową polityką emira.

Pobyt Hai w Wielkiej Brytanii i żądania jej wydania Emiratom mogą doprowadzić do poważnego kryzysu dyplomatycznego w sytuacji, gdy Emiraty są jednym z najważniejszych bliskowschodnich sojuszników Wielkiej Brytanii i USA. A trzeba pamiętać, jak napięta jest teraz sytuacja na Bliskim Wschodzie. Co więcej, również Jordania jest ścisłym sojusznikiem ZEA, wspiera m.in. interwencję emiracko-saudyjską w Jemenie, a około 250 tys. Jordańczyków pracuje w Emiratach.

Przypadki księżniczki Latify i księżnej Hai to prawdopodobnie nie pierwsza ucieczka w rodzinie emira Dubaju. Księżniczka Latifa w wideo nagranym przed ucieczką stwierdziła, że w 2000 r. porwana została jej starsza siostra, mająca wówczas 19 lat Szamsa. Udało jej się dostać do Londynu, ale tam została porwana przez emirackich agentów i sprowadzona z powrotem przed oblicze ojca. Latifa stwierdziła przy tym, że od tego czasu Szamsa jest uwięziona i szpikowana lekami tak, że znajduje się w stanie wegetatywnym.

Tragiczny los saudyjskich księżniczek

Nie są to jedyne skandale rodzinno-obyczajowe w rodzinach panujących w arabskich monarchiach absolutnych. Szczególnie obfituje w nie niezwykle rozbudowany, składający się z kilku tysięcy książąt i księżniczek dom Saudów. Są wśród nich osoby takie jak księżniczka Amira al-Tawil, mieszkająca w USA i prowadząca tam, po rozwodzie z księciem Walidem al-Talalem, wyzwolone życie celebrytki, działając jednocześnie na rzecz praw kobiet.

Ale w większości wypadków jedyną rolą saudyjskich członkiń rodziny królewskiej jest bycie żoną, urodzenie dzieci i ich wychowanie. Wybranków saudyjskie księżniczki nie wybierają sobie same; bardzo boleśnie przekonała się o tym księżniczka Miszal bint Fahd, skazana na śmierć w 1977 r. Był to finał jej nieszczęśliwej miłości do bratanka saudyjskiego ambasadora w Libanie, którego również stracono.

Jeśli komuś się wydaje, że przez cztery dekady dużo się mogło zmienić w Arabii Saudyjskiej pod tym względem, to bardzo się myli. W maju 2014 r. dwie córki ówczesnego króla Arabii Saudyjskiej Abdullaha – Sahar i Dżawahir – opublikowały wideo, na którym oskarżyły swojego ojca o to, że od 2001 r. więzi je i głodzi. To samo miało dotyczyć pozostałych dwóch sióstr tych księżniczek, tj. Haly i Mahy. Matka całej czwórki Alanud al-Fajez została wydana za Abdullaha, gdy miała 14 lat, oczywiście nie znając wcześniej swojego „wybranka”. W 1985 r. Abdullah przepędził Alanud i się z nią rozwiódł.

Tureccy ekstremiści w Polsce – czy poleje się krew? [OPINIA]

Na jednej z warszawskich uczelni działa grupa tureckich ekstremistów, powiązana z terrorystyczną organizacją Szare Wilki. Tą samą, w której działał...

zobacz więcej

Pięć lat później udało jej się uciec do Wielkiej Brytanii. Wtedy Abdullah, który wzorem swojego niezwykle płodnego ojca Abdulaziza pojął łącznie około 30 żon, postanowił się zemścić i uwięził wszystkie cztery córki (z innych żon ma ich znacznie więcej). Co ciekawe, ten sam Abdullah w 2005 r. dostał w Polsce Order Uśmiechu za swoją działalność na rzecz dzieci.

Władze saudyjskie zaprzeczały później, by księżniczkom działa się jakakolwiek krzywda, ale ich matka przez wiele miesięcy prowadziła protest pod ambasadą saudyjską w Londynie, a księżniczki publikowały kolejne nagrania z apelami o pomoc i krytyką swego ojca oraz w ogóle polityki Arabii Saudyjskiej.

W lutym 2015 r., tuż po śmierci Abdullaha, nagle wszystkie konta Alanud i jej córek w mediach społecznościowych zamilkły i słuch po nich zaginął. Księżniczki prawdopodobnie są w więzieniu, a ich matkę albo uciszono groźbą ich egzekucji, albo porwano lub zabito.

Próby ucieczki podejmowały też Saudyjki spoza królewskiego rodu. Duży rozgłos towarzyszył ucieczce 18-letniej Rahaf al-Kunun, która wykorzystała nieuwagę rodziny w czasie wakacji w Kuwejcie i w styczniu 2019 r. uciekła do Tajlandii. Na lotnisku zabarykadowała się i zaczęła wzywać pomocy przez Twittera, nie dopuszczając do wydania jej rodzinie, która niezwłocznie po nią przyleciała. Ostatecznie dziewczyna uzyskała azyl w Kanadzie.

Ale nie wszyscy mieli tyle szczęścia. Dina Ali Laslum próbowała uciec w kwietniu 2017 r., również z Kuwejtu. Jej celem była Australia, ale na Filipinach została zatrzymana i przekazana rodzinie, która już na lotnisku ją pobiła i siłą zabrała do saudyjskiego samolotu. W maju 2017 r. uciec próbowały natomiast siostry Aridż i Aszwak al-Harby, ale zostały zatrzymane w Turcji i deportowane z powrotem do Arabii Saudyjskiej (mimo że już wówczas relacje saudyjsko-tureckie były fatalne).

źródło:
Zobacz więcej