„Zablokowanie kandydatury budowanej na działaniach przeciw Polsce i Węgrom jest sukcesem”

To zwycięstwo Polski i całej Grupy Wyszehradzkiej – ocenia Zdzisław Krasnodębski (fot. Krystian Maj/KPRM)

Sukcesem Grupy Wyszehradzkiej jest zablokowanie najpoważniejszego kandydata, który wyrobił sobie pozycję polityczną na działaniach wobec Polski, Węgier i innych krajów Europy Środkowej, a którego chciały przeforsować największe kraje Unii. To pokazuje każdemu innemu europejskiemu politykowi, że musi być w takich sprawach dużo roztropniejszy – ocenił w rozmowie z portalem tvp.info eurodeputowany Zdzisław Krasnodębski.

Chirurgiczna precyzja Morawieckiego okazała się skuteczna w brukselskiej grze

Opozycja w Polsce po porzuceniu nadziei na Donalda Tuska zaczęła chłodzić szampana, czekając aż na przewodniczącego Komisji Europejskiej wybrany...

zobacz więcej

Polityk zwrócił uwagę na pewien paradoks: w głosowaniu nad kandydaturą Niemki, Ursuli von der Leyen, rząd Niemiec się wstrzymał. Wybór szefowej resortu obrony RFN oznacza, zdaniem naszego rozmówcy, że „dobiega końca dominacja Francji i Niemiec” – Okazało się, że nie da się tego gładko przeprowadzić, jak kiedyś, gdzie wystarczyła decyzja Niemiec i zgoda Francji. To też jest nowa rzecz – wskazał Krasnodębski.

Eurodeputowany zwrócił uwagę, że kandydatura Von der Leyen oznacza jeszcze jedno: próbę ustalenia procedury tzw. Spitzenkandidata. Słowem tym określa się w języku niemieckim lidera listy wyborczej, ale w kontekście europejskim oznaczało ono zwyczaj, zgodnie z którym Parlament Europejski akceptował kandydaturę wskazaną przez zwycięską w eurowyborach frakcję.

Takie rozwiązanie, niezapisane w traktatach, motywowano względami demokratycznymi. W ten sposób obsada stanowiska przewodniczącego KE byłaby legitymizowana wynikami głosowania. Zdaniem polityka PiS była to forma udawania, że „wybory do Parlamentu Europejskiego są wyborami paneuropejskimi, bo nie są”.

– Nie jest tak, że w Polsce nawet ci, którzy głosowali na Koalicję Europejską, głosowali tym samym na Manfreda Webera jako przewodniczącego KE. Podobnie było w innych krajach – wyjaśniał nasz rozmówca.

– Kolejną nowością jest otwartość procesu wyłaniania szefa Komisji Europejskiej i tarcia między instytucjami. Parlament miał tu inne zdanie niż Rada i wcale nie jestem przekonany, że w kolejnych etapach ten proces będzie przebiegał teraz bez kontrowersji i bez trudności – ocenił Zdzisław Krasnodębski.

źródło:
Zobacz więcej