Nowe zarzuty dla osławionego lidera gangu obcinaczy palców

Wojciech S. przed sądem (fot. Rafał Pasztelański)

Zbyt mały okup za porwanego biznesmena miał być wystraczającym pretekstem do zabicia mokotowskiego gangstera, który wytypował ofiarę. Inny „mokotowiak” o mało co nie zginął, ponieważ podejrzewano, że w razie wpadki pójdzie na współpracę z policją i prokuraturą. Takie „wyroki” miał zdaniem śledczych z warszawskich „pezetów” wydać Wojciech S. ps. „Wojtas”, uważany za szefa gangu obcinaczy palców i lidera mafijnego komanda śmierci.

Przyjaciele z gangu spotkali się w sądzie. Po dwóch stronach barykady

– Trafił swój na swego. Rafał jest bezwzględny i twardy jak ja – tak Wojciech S. ps. Wojtas, członek gangu mokotowskiego, miał mówić przed dekadą o...

zobacz więcej

Wojciech S. uważany jest za jednego z najgroźniejszych polskich gangsterów. Zdaniem policji i prokuratury, to on dowodził tzw. komandem śmierci, które likwidowały konkurentów grupy mokotowskiej. „Wojtas” vel „Kierownik” odsiaduje już wieloletni wyrok, ale przed warszawskimi sądami toczą się sprawy, w których odpowiada m.in. za udział w zabójstwie czterech osób czy kierowanie porwaniami dla okupu.

Jedna ze spraw skończyła się wyrokiem dożywocia z możliwością odzyskania wolności po 40 latach, ale proces toczy się od nowa z powodu błędów proceduralnych. Wojciech S. nie przyznaje się do tych zbrodni. Twierdzi, że padł ofiarą pomówień.

W ostatnich dniach „Wojtas” został przewieziony pod silnym konwojem do siedziby Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej, gdzie usłyszał nowe zarzuty.

– Trzy dotyczą podżegania na przełomie 2002 i 2003 r. innych osób, w tym Rafała B. ps. „Bukaciak”, do udziału w zabójstwie dwóch członków tzw. grupy mokotowskiej. Czwarty zarzut dotyczy usiłowania zabójstwa jednego z członków tej grupy, do którego miało dojść również na przełomie 2002 i 2003 r. – informuje Prokuratura Krajowa.

Był specjalistą od mokrej roboty. „Wojtas” oskarżony o dwa zabójstwa

Wojciech S. ps. Wojtas vel Kierownik, uważany za szefa komanda śmierci gangu mokotowskiego i lidera „obcinaczy placów”, został oskarżony o udział w...

zobacz więcej

Przyjacielska przysługa?

Portalowi tvp.info udało się ustalić o co chodziło z „porządkami w gangu mokotowskim”. „Wojtasa” pogrążył Rafał B. ps. „Bukaciak”, były boss gangu konstancińskiego i jeden z liderów grupy „Szkatuły”. Skruszony miał być w latach 2001-03 w bardzo dobrej komitywie z „Wojtasem”. Obaj gangsterzy przypadli sobie do gustu.

– Trafił swój na swego. Rafał jest bezwzględny i twardy, jak ja – tak Wojtas miał zachwalać ambitnego gangstera z Konstancina.

I to pewnie dlatego Wojtas zwrócił się do Bukaciaka z propozycją zabicia Jacka W. ps. „Wór”, jednego z liczących się członków gangu mokotowskiego. O co poszło? O pieniądze. A dokładnie niewystarczającą ilość. Według prokuratury Jacek W. miał przekonać kompanów, że porwanie Wiesława L. przyniesie grupie co najmniej 200 tys. dolarów. I jesienią 2002 r. gangsterzy uprowadzili wytypowanego mężczyznę. Wiesław L. został podstępnie wciągnięty do furgonetki i wywieziony do wynajętego domu. Tam przez kilka tygodni porywacze znęcali się nad nim. Bili go i kopali po całym ciele oraz przypalali ogniem. Odcięli mu jeden z palców lewej dłoni, który następnie przesłali rodzinie. Domagali się 200 tys. dolarów, ale rodzina porwanego nie miała takich pieniędzy.

Wiesław L. był trzymany w niewoli przez ponad 40 dni. Został zwolniony, gdy bandyci dostali 100 tys. zł. W porwaniu mieli brać udział Wojciech S. ps. „Wojtas”, Tomasz R. ps. „Garbaty”, Marcin F., Robert P. i Robert M. Wojtas miał mieć pretensję do Wora, że ten błędnie oszacował możliwości rodziny porwanego. Miał się wściec, gdy wystawiający zaczął się jeszcze domagać „działki” z okupu. Obaj panowie mieli się nawet pobić na oczach kompanów.

Według Bukaciaka, Wojciech S. uznał, że z Worem trzeba zrobić porządek. Namawiał Rafała B., aby ten go zabił. Później do zabójstwa przekonywał zastępcę Bukaciaka – Łukasza A. ps. „Łuki” (obecnie jest świadkiem koronnym). Ten był bliski zrealizowania zadania. Uzbrojony pojechał pod pub, w którym miał być „Wór”. W lokalu znajdował się także wtajemniczony w sprawę Wojciech F., który miał wyprowadzić Jacka W. z lokalu. „Łuki” uznał jednak, że w tym rejonie kręci się zbyt wielu ludzi. „Wór” ocalał.

Ta śmierć wstrząsnęła nawet gangsterami. Zarzuty zabójstwa dla „Wojtasa” z „Mokotowa”

Prokuratura oskarżyła o handel narkotykami trzech mieszkańców Wielkopolski, którzy zaopatrywali w marihuanę gang Rafała B. ps. Bukaciak –...

zobacz więcej

W kręgu podejrzeń

Kolejną osobą, która miała podpaść Wojtasowi, był zdaniem prokuratury Wojciech Sz. I znowu do zabójstwa był nakłaniany Rafał B.

Czym podpadł Wojciech Sz.? Według wersji śledczych Wojciech S. miał się obawiać, że w razie zatrzymania Sz. przez policję może on zdecydować się na współpracę z organami ścigania. A miał on bardzo obszerną wiedzę o działalności gangu mokotowskiego.

– Był kierowcą Andrzeja H. ps. „Korek”, bossa „Mokotowa”. Trudno uwierzyć, aby taki człowiek pękł. Tym bardziej, że wówczas trwała wojna „Mokotowa” z bandą „Mutantów”, którzy dwa razy uprowadzili Sz. Trudno uwierzyć, że zlikwidowanie go byłoby pomysłem samego Wojciecha S. – mówi jeden z policjantów rozpracowujący gang mokotowski.

Śledczy nie chcieli ujawnić co o zleceniu mówił „Bukaciak”. Ani dlaczego Wojciech S. nabrał podejrzeń wobec kierowcy Korka. I dlaczego, gdy Bukaciak nie przyjął zlecenia, do zamachu na Sz. nie doszło. Z informacji portalu tvp.info wynika, że to wierchuszka gangu uznała, że trzeba dać Wojciechowi Sz. jeszcze jedną szansę.

Wojciech Sz. nie uniknął jednak zamachu. We wrześniu 2005 r., kiedy ćwiczył w fitness clubie Studio Sport przy ul. Koński Jar 6 dopadło go dwóch kilerów. Napastnicy ostrzelali Sz., celując w głowę, klatkę piersiową i brzuch. Z sześcioma kulami w ciele, gangster trafił do szpitala. Policja od samego początku podejrzewała, że zamachem stoją kompani Wojciecha Sz. Jako zleceniodawcę wskazywano Zbigniewa C. ps. „Daks”, który objął władzę nad „Mokotowem” po tym jak w 2004 r. aresztowano Andrzeja H. ps. Korek. Oficjalnie nikt nie usłyszał zarzutów za strzelaninę przy Końskim Jarze.

Wyrok dożywocia dla „Wojtasa” z Mokotowa uchylony. Proces ruszy od nowa

Stołeczny Sąd Apelacyjny uchylił wyrok dożywotniego więzienia dla domniemanego szefa gangu obcinaczy palców – Wojciecha S. ps. Wojtas vel...

zobacz więcej

200 podejrzanych

Poza Wojciechem S. funkcjonariusze CBŚP doprowadzili do prokuratury jeszcze osiem osób. – Według ustaleń śledczych te osoby, mogły prowadzić działalność przestępczą w latach 2013-16 i były powiązane z grupą Bukaciaka. Prokurator przedstawił im blisko 30 zarzutów dotyczących między innymi udziału w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze zbrojnym, nielegalnego posiadania broni palnej, rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia lub broni palnej, paserstwa, a także wprowadzenia do obrotu znacznych ilości narkotyków – poinformowało CBŚP.

Łącznie w tzw. sprawie Bukaciaka zarzuty usłyszało już blisko 200 osób. To członkowie m.in. gangu mokotowskiego, gangu Szkatuły czy grupy wołomińskiej. W czasie działań śledczych zabezpieczono około 40 sztuk broni palnej, trzy granaty i ponad 2 tys. sztuk amunicji, a także kilkadziesiąt kilogramów środków odurzających i substancji psychotropowych.

Rafał B. został prawomocnie skazany na 25 lat więzienia za zabójstwo dwóch gangsterów. Sąd uznał, że wnioskowana przez prokuratora kara 15 lat więzienia jest zbyt łagodna, nawet biorąc pod uwagę współpracę Bukaciaka ze śledczymi i ważną rolę, jaką odegrał w doprowadzeniu do procesu Wojciecha S. i jego kompanów.

źródło:
Zobacz więcej