Bakterie chronią nasze oczy

Na oczach też mamy mikrobiom. Równie ważny dla zdrowia, jak ten w jelitach (fot. Shutterstock/HQuality)

Nie da się ukryć, że od dekady trwa w naukach biomedycznych moda na biom. Badania nad drobnoustrojami, które wszędobylsko wypełniają nasze wnętrze i pokrywają naszą skórę należą do najszybciej rozwijających się dziś gałęzi medycyny. A probiotyki są jednymi z najchętniej kupowanych suplementów diety.

Bakterie wywołują raka żołądka, a nawet miażdżycę, Parkinsona i Alzheimera

Barry Marshall musiał sam siebie zakazić, by wykazać, że choroba wrzodowa żołądka nie jest wywoływana przez nadkwaśność ani stres, tylko w 90 proc....

zobacz więcej

Okazało się, że „dobre bakterie” są niezbędne dla naszego dobrostanu od narodzin po ostatnie tchnienie. Są najważniejszymi nauczycielami naszego układu odporności, chronią nas też bardziej bezpośrednio przed inwazją innych bakterii czy grzybów i wirusów, groźnych czy wręcz zabójczych dla nas.

Gdy po raz kolejny uwiadomimy sobie, że mamy komórek mikrobiomu w sobie i na sobie więcej dziesięciokrotnie niż naszych własnych ludzkich – i tylko ich mikre rozmiary sprawiają, że tego faktu nie widać – nic w tej sprawie nie powinno nas zadziwić.

Dlatego też wyniki uzyskane przez kilka niezależnych grup badawczych, głównie z USA, w ciągu ostatnich dwóch-trzech lat stwierdzające bez żadnej wątpliwości, że i nasze oko jest siedliskiem niewąskiego biomu, właściwie nie szokują. Aczkolwiek… Nawet przysłowiowa łza jest czysta.

Co więcej, jest to jedna z wydzielin naszego ciała wyposażonych w lizozym, czyli enzym uszkadzający ściany komórkowe bakterii, tym samym zaś hamujący wzrost tych drobnoustrojów.

Oko wydaje nam się krystalicznie czystym organem, a gdy ropieje, co niechybnie świadczy o jego zakażeniu i stanie zapalnym, cierpimy i leczymy się okładami, kroplami z antybiotykiem czy nawet sterydami. Stan jego kolonizacji bakteryjnej „tak na oko” uznalibyśmy zatem za coś raczej patologicznego. Mamy zatem prawo być zaskoczeni tymi wynikami badań.

Badania uczonych z University of Miami wykazały na przykład, że istnieje coś takiego, jak podstawowy mikrobiom oka, czyli zestaw kilku kluczowych dla jego zdrowia i prawidłowego funkcjonowania drobnoustrojów kolonizujących rogówkę.

Psy są w stanie wywęszyć raka płuc i to prawie na 100 procent

Trzy specjalnie wytrenowane psy rasy beagle za pomocą węchu wykrywały raka płuc z 97 proc. dokładnością. Naukowcy chcą wykorzystać tę umiejętność...

zobacz więcej

Skład gatunkowy i wzajemne relacje pomiędzy składowymi tego biomu zależy przede wszystkim od wieku, pochodzenia geograficznego i etnicznego, generalnego stanu zdrowia (np. choroby chroniczne, jak cukrzyca będą na niego wpływać, podobnie jak na mikrobiom skóry, pochwy czy jelit). Nie jest również bez znaczenia, czy człowiek, którego biom oka badamy, cierpi na jakieś nieprawidłowości procesu widzenia, zwłaszcza takie, które koryguje się szkłami kontaktowymi.

Jeśli zatem mamy w oku „dobre bakterie”, to należałoby się dwa razy zastanowić wkraplając sobie do oka antybiotyk czy zażywając go często doustnie. Te same bowiem ograniczenia bezmyślnej antybiotykoterapii dotyczą okulistyki, co medycyny ogólnej, jak twierdzi w swym tekście na łamach „The Conversation” specjalista, profesor okulistyki i immunologii na Uniwersytecie Pittsburskim, Tony St. Leger.

Okazuje się, że większość tzw. zaczerwienionych oczu, piekących i łzawiących, to infekcje wirusowe i alergie, na które antybiotyk nie będzie pomocny. Co więcej, uszkodzi naszego największego sprzymierzeńca w walce z owymi schorzeniami – biom żyjący na rogówce oka.

Z doświadczenia tego i innych okulistów wynika, że nawet infekcje bakteryjne rogówki mijają niczym przeziębienie, po 7-10 dniach bez żadnej antybiotykowej interwencji.

Piły krew już dinozaurów. Wiosna w pełni to szczyt aktywności kleszczy

Kleszcze piją krew od żywicieli trzy razy w ciągu całego swojego życia. Ofiary wyszukują dzięki niezwykle czułym zmysłom, reagującym m.in. na...

zobacz więcej

Czyli, jak by to ujęły nasze babcie, czasem wystarczy okład z rumianku. Zniszczenie zaś biomu może prowadzić do poważniejszych infekcji, reakcji autoimmunologicznych i alergicznych czy innych poważnych konsekwencji, tak w jelitach, jak w oku.

Biom bakteryjny oka jest ograniczony do czterech rodzajów bakterii, które są również składowymi mikrobiomu skóry. Są to gronkowce, paciorkowce, propionibakterie i rodzaj Diphteroides. 65 procent zdrowych ludzi jest też, na rogówce, nosicielami wirusa TTV (torque teno virus). To w porównaniu z biomem jelit czy skóry niewiele.

Dlatego naukowcy, którzy dopiero od niedawna w ogóle zaakceptowali koncept, że oko ma swój mikrobiom, chcieliby jakoś rosnącą wiedzę na temat tych bakterii wykorzystać w zapobieganiu i leczeniu chorób oka.

Słona dieta hamuje wzrost nowotworów

Słona dieta, w normalnych okolicznościach szkodliwa dla zdrowia, w przypadku mysich modeli choroby nowotworowej hamuje wzrost guzów, ponieważ...

zobacz więcej

Choroby narządu wzroku dają się skorelować z konkretnymi drobnoustrojami chorobotwórczymi. Np. wiele spośród zakaźnych zapaleń rogówki czy tzw. zespół Sjögrena (który tak na marginesie powinien się nazywać chorobą Mikulicza-Radeckiego, ale to jest na dłuższą opowieść nieco przypominającą historię choroby Crohna, która tak naprawdę jest chorobą Leśniowskiego) uszkadzający gruczoły łzowe ze względu na atak układu odporności na własny kolagen pacjenta.

Są one wywoływane przez drobnoustroje chorobotwórcze, jak pałeczka ropotwórcza (Pseudomonas aeruginosa). Rodzi się zatem pytanie, czy bakterie biomu oka, pojedynczo lub zespołowo, są w stanie bronić oko przed tymi zakażeniami.

Narodowy Instytut Oka USA w Bethesda (Maryland), jak opisuje prof. Leger, prowadził z jego udziałem badania nad bakterią należącą do biomu oka, zwaną Corynebacterium mastitidis.

Poprawiła się skuteczność leczenia większości nowotworów

Poprawiła się skuteczność leczenia większości najczęściej występujących nowotworów, nawet tych najbardziej zaawansowanych, z przerzutami - mówili...

zobacz więcej

Maczugowiec ten potrafi zmusić komórki naszego układu odporności, by uwalniały peptyd zabójczy dla innych, chorobotwórczych bakterii. Jest zatem żyjącym sobie szczęśliwie na naszej rogówce kolonistą, zdolnym bronić swego terytorium przed znacznie bardziej groźnymi dla nas intruzami.

Im więcej wiedzy na temat dobroczynnych i szkodliwych dla oka bakterii, tym większa szansa, by leki – np. krople z antybiotykami – odróżniały jedne od drugich. By terapia przypominała bardziej wkraplanie do oka snajperów, a nie nalot dywanowy dewastujący wszystko, także dobroczynny biom.

Poznanie tych czynników, które umożliwiają mikroorganizmom biomu oka kolonizację rogówki i kształtowanie dojrzałej odpowiedzi immunologicznej w tym organie może nam w przyszłości oszczędzić wiele bólu oczu cierpiących na „suchą rogówkę”, zaczerwienionych, załzawionych, podrażnianych przez światło, reagujących alergicznie.

Pieśnią przyszłości byłoby wykorzystanie takich dobrych bakterii, odpowiednio genetycznie zmodyfikowanych, by specyficznie i długo dostarczały do rogówki niezbędne leki. W tym wypadku bakteria należąca do mikrobiomu oka byłaby jednocześnie mikroskopijną fabryką farmaceutyczną.

źródło:
Zobacz więcej