Johnson: Wielka Brytania opuści Unię Europejską 31 października

Boris Johnson może zostać nowym premierem Wielkiej Brytanii (fot. PAP/EPA/ANDY RAIN)

Boris Johnson zapewnia, że Wielka Brytania opuści Unię Europejską 31 października. Faworyt w wyścigu do fotela brytyjskiego premiera zapowiedział, że tego dnia dojdzie do brexitu bez względu na to, czy umowa ze wspólnotą zostanie podpisana, czy też nie.

W wyścigu o schedę po premier May zostało już tylko dwóch polityków

Były minister spraw zagranicznych Boris Johnson i obecny szef dyplomacji Jeremy Hunt powalczą o głosy ok. 160 tys. członków Partii Konserwatywnej w...

zobacz więcej

Będący faworytem do objęcia stanowiska premiera Wielkiej Brytanii Boris Johnson przyznał w poniedziałek, że nie będzie w stanie uniknąć powrotu twardej granicy z Irlandią ani ceł w wymianie handlowej w razie opuszczenia przez Zjednoczone Królestwo Unii Europejskiej bez porozumienia. W ekskluzywnym wywiadzie dla telewizji BBC złagodził tym samym wcześniejsze wypowiedzi w tej sprawie, podkreślając, że „to zależy nie tylko od nas”. Dodał także, że „ani przez chwilę nie wierzy”, że może dojść do bezumownego wyjścia z Unii.

Jak tłumaczył, jeśli obejmie stanowisko szefa rządu to „zadba o to, aby mieć plan, który przekona naszych europejskich przyjaciół, że podchodzimy absolutnie poważnie do opuszczenia Unii i kluczem do tego jest pozostawienie nadających się do wykorzystania elementów porozumienia, które już jest martwe i zrealizowania tego”.

Były szef MSZ zaznaczył, że w celu wykonania postępu w negocjacjach i zrealizowania swojej obietnicy doprowadzenia do brexitu w terminie 31 października br. byłby skłonny m.in. do zachowania „kreatywnej niejasności” wokół tego, „kiedy i jak” Wielka Brytania zapłaciłaby wyceniane na 39 mld funtów pozostałości z rozliczeń finansowych ze Wspólnotą.

– Nie zapominajmy, że oni też mają obecnie europosłów Partii Brexitu, których niespecjalnie chcą utrzymywać. Chcą, żebyśmy wyszli i mają zachętę w postaci pieniędzy. Myślę, że polityka się znacząco zmieniła od 29 marca i po obu stronach kanału jest zupełnie inne zrozumienie niż wcześniej tego, co jest konieczne – ocenił.

Jednocześnie były szef dyplomacji zaznaczył, że „w realnym świecie brytyjski rząd nie narzuci żadnej kontroli lub twardej granicy w Irlandii Północnej i (...) nie będzie chciał nałożyć ceł na dobra importowane do Wielkiej Brytanii”, sugerując, że odpowiedzialność za to spoczywałaby po stronie Unii.

Irlandia nastawia się na twardy brexit

Brytyjski dziennik gospodarczy „Financial Times” ujawnił, że projekt irlandzkiego budżetu na 2020 roku oparty będzie o założenie, że Wielka...

zobacz więcej

Nocna kłótnia

W bardziej osobistym fragmencie wywiadu Johnson odmówił także po raz kolejny odniesienia się do ujawnionych w piątek rewelacji, dotyczących nocnej kłótni, do której doszło pomiędzy nim a jego 24 lata młodszą partnerką, Carrie Symonds, w wyniku czego zaniepokojeni sąsiedzi wezwali nawet patrol policji.

– W momencie, w którym zaczynasz mówić (publicznie) o swojej rodzinie czy ukochanych osobach, to wciągasz ich w debatę i to jest zwyczajnie niesprawiedliwe wobec nich – tłumaczył. – Myślę, że zasadniczo to, o czym ludzie chcą wiedzieć, to jest: o co chodzi z tym facetem? Czy on - jeśli chodzi o zaufanie i charakter, realizuje to wszystko, co zapowiada? To jest kluczowe – dodał.

Polityk był także pytany o częste kontrowersje, dotyczące jego wypowiedzi publicznych i był pytany m.in. o jego porównanie okrytych chustami muzułmanek do „przestępców napadających na bank”. – To co obiecuję to fakt, że będę politykiem, który zawsze broni tego, w co wierzy. Tak, co jakiś czas mogę powiedzieć rzeczy, które kogoś urażą i przepraszam za to, ale będę mówił to, co myślę, bo uważam, że ludzie mają prawo słyszeć to, co chodzi mi po głowie – wyjaśnił.

Rywalem Johnsona w walce o zastąpienie ustępującej premier Theresy May jest obecny minister spraw zagranicznych Jeremy Hunt, ale wszystkie sondaże wskazują na to, że to Johnson jest zdecydowanym faworytem do zwycięstwa.

Nowego premiera Wielkiej Brytanii i lidera Partii Konserwatywnej wybierze korespondencyjnie około 160 tys. członków ugrupowania, którzy powinni otrzymać karty do głosowania w pierwszym tygodniu lipca. Czas na oddawanie głosów upływa późnym popołudniem 22 lipca, a wyniki powinny zostać ogłoszone następnego dnia.

źródło:
Zobacz więcej