Starsza pani skarży się, że wraz z wnukami została wyrzucona z autobusu. O północy

Podróżni mieli bilety, ale kierowca zamknął im drzwi przed nosem i odjechał – mówi nasza czytelniczka (fot. archiwum prywatne)

– Mama ma ponad 70 lat. O mało nie zemdlała. Dzieci miałyby same wzywać karetkę? A gdyby ich ktoś okradł, pobił? – mówi w rozmowie z portalem tvp.info córka pani Urszuli, pasażerki autobusu Flixbus, która twierdzi, że około północy kierowca wyrzucił ją z pojazdu w czeskiej Pradze. Razem z nią miało wysiąść dwoje wnuków w wieku 11 i 12 lat.

Pasażer zmarł w nieklimatyzowanym pociągu, inni mdleli. 9 godzin opóźnienia

Około 9 godzin opóźnienia miał pociąg TLK Gwarek, który jechał wczoraj z Katowic do Słupska. Rano w Pleszewie skład miał postój wskutek śmierci...

zobacz więcej

Jak informuje nasza rozmówczyni – córka pasażerki, pani Aga, do zdarzenia doszło podczas podróży z Warszawy do Monachium. Flixbus miał sprzedać bilety na tę trasę i je skontrolować przy wejściu na pokład, ale zgodnie z planem podróży, w Pradze podróżni mieli się przesiąść do innego autobusu.

Wsiadając do pojazdu trójka pasażerów ponownie okazała bilety. Jak zapewnia pani Aga, mieli je wydrukowane, a także zarejestrowane na dwóch smartfonach; dzieci miały przy sobie paszporty.

– Nie było więc żadnych wątpliwości, że to ci sami pasażerowie. Ale w tym momencie okazuje się, że mamie w autobusie z Warszawy ukradziono torebkę, w której miała swój dowód osobisty i pieniądze. Nie może więc pokazać dowodu. Kierowca każe jej zostać na dworcu – opowiada portalowi tvp.info córka pasażerki.

– Mama dzwoni do mnie ledwo oddychając. Jest w szoku, bo w jednej chwili zorientowała się, że padła ofiara kradzieży, nie ma pieniędzy ani dokumentów, ma dzieci pod opieką i właśnie jest wyrzucana z autobusu o północy na dworcu w obcym kraju. To w tym wieku wystarczy, żeby stało się coś poważniejszego. I w momencie, gdy mama bierze telefon, on zamyka drzwi i odjeżdża – mówi pani Aga.

Nasza informatorka opowiada, że natychmiast zadzwoniła na infolinię przewoźnika. Niemiecką, ponieważ bilety dla rodziny kupowała w Niemczech.

– Jest kilka minut po północy, mama potrzebuje lekarza, poza tym wiadomo, jak niebezpiecznie może być w nocy na dworcach. Dziewczyna, która odbiera telefon na infolinii prawie nie rozumie po niemiecku. Okazuje się, że jest Gruzinką i płynnie mówi chyba tylko w języku ojczystym. Po kilkukrotnym powtórzeniu przeze mnie, o co chodzi, jest w stanie wydukać: „ojoj, to źle…”. Totalna niekompetencja, brak przeszkolenia, kwalifikacji, nawet językowych. Proszę o kontakt z kierowcą i jego powrót. W tym momencie pewnie jeszcze nie wyjechał z Pragi. Nic, zero reakcji – żaliła się rozmówczyni portalu tvp.info.

Pożar autobusu z polskimi uczniami. „Kazałem dzieciom uciekać”

Na autostradzie D46 przed Prościejowem w czeskich Morawach zapalił się polski autobus, wiozący dzieci na wycieczkę do Chorwacji. Strażacy...

zobacz więcej

Pani Urszuli – mówi dalej jej córka – po zażyciu lekarstw, które miała przy sobie, udało się dotrzeć z wnukami na komisariat. Prascy policjanci natychmiast zajęli się rodziną, udostępnili zamknięte pomieszczenie, w którym seniorka i dzieci spędzili noc na fotelach. Rano w polskim konsulacie pasażerka wyrobiła sobie nowe dokumenty.

W tym czasie – relacjonuje pani Aga – pod jej wpisem na stronie Flixbusa pojawił się komentarz podpisany przez „Emmę z Flixbusa”, która informowała, że ma nadzieję, że „babcia szczęśliwie dotarła do domu” i że „koledzy sprawdzą, czy należy się jej zwrot za bilet”, jeśli wypełni formularz.



Po załatwieniu formalności w Pradze babcia z wnukami udała się w dalszą podróż pociągiem. Do celu, zamiast wczesnym rankiem, dotarła wieczorem, po 30 godzinach podróży.

Pani Aga zwraca uwagę, że firma oferuje przewóz dzieci powyżej 12 roku życia bez opiekunów. – Przestrzegam przed wiarą w marketing Flixbusa. Dziecko czy osoba starsza może w analogicznej sytuacji stracić przez nich zdrowie czy życie. Naprawdę odradzam podróż z nimi wszystkim rodzinom – mówi wzburzona. We wpisie na stronie Flixbusa zapowiedziała podjęcie kroków prawnych wobec przewoźnika. Za narażenie bliskich na niebezpieczeństwo. Postępowanie kierowcy określiła mianem „kryminalnego”.

Jak wynika z przekazanych przez naszą czytelniczkę informacji, firma nie zainteresowała się losem trójki pasażerów i nie zaproponowała żadnej pomocy. W poniedziałek, w godzinach popołudniowych, po otrzymaniu informacji o sprawie portal tvp.info poprosił o odniesienie się do niej rzecznika prasowego Flixbusa w Polsce. Do wieczora nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

źródło:
Zobacz więcej