RAPORT

Wojna na Ukrainie

Wygrywamy bitwę o niezależność energetyczną. Rosjanom pozostaje czarny PR [OPINIA]

Baltic Pipe jest opłacalny zarówno politycznie jak i ekonomicznie (fot. Sean Gallup/Getty Images)
Baltic Pipe jest opłacalny zarówno politycznie jak i ekonomicznie (fot. Sean Gallup/Getty Images)

W regionie Morza Bałtyckiego trwa gazowy wyścig między Warszawą a Moskwą. Podczas gdy realizacja polsko-duńskiego projektu Baltic Pipe przebiega zgodnie z harmonogramem, niemiecko-rosyjska rura – Nord Stream 2 – natrafia na kolejne przeszkody. To świetna wiadomość zarówno dla naszego kraju jak i całego regionu. Projekty dywersyfikacyjne nad Wisłą dają bowiem nadzieją na wzmocnienie bezpieczeństwa dla całej Europy Środkowo-Wschodniej. To zaś wzbudza wściekłość Kremla, któremu pozostaje jedynie szerzenie uderzającej w nie propagandy.

Gazociąg Baltic Pipe: Są już raporty o oddziaływaniu na środowisko

Strategiczna dla polskiej gospodarki spółka Gaz-System złożyła raporty o oddziaływaniu na środowisko projektu Baltic Pipe. Sprawozdania zawierają...

zobacz więcej

Wybór wykonawcy gazociągu Baltic Pipe nastąpi na przełomie roku, a późną wiosną rozpoczną się prace konstrukcyjne – poinformował ostatnio pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski. Minister podkreślił, że projekt przebiega zgodnie z harmonogramem, ryzyka dla inwestycji nie stanowi upadek rządu duńskiego premiera Larsa Lokke Rasmussena po przegranych wyborach parlamentarnych. Budowa Baltic Pipe jest akceptowana przez wszystkie środowiska tamtejszej sceny politycznej i nie stanowiła elementu sporu przedwyborczego. Dobre informacje płyną również ze Szwecji, gdyż etapy prowadzące do wydawania kolejnych pozwoleń na budowę tej inicjatywy wyprzedzają harmonogram.

Jego realizacja jest zaś kluczowa, gdyż magistrala między złożami na Norweskim Szelfie Kontynentalnym, poprzez duński system gazowy, aż do polskiego wybrzeża Bałtyku – ma być oddana 1 października 2022 r. To właśnie w 2022 r. kończy się bardzo niekorzystny dla naszego kraju kontrakt na dostawy gazu z Rosji. Dzięki przepustowości 10 mld m sześc. gazu rocznie Baltic Pipe zapewni 60 proc. naszego zapotrzebowania na ten surowiec. Inwestycja ta umożliwi nie tylko przesyłanie gazu bezpośrednio ze złóż zlokalizowanych w Norwegii na rynki w Danii i Polsce, ale także do odbiorców w sąsiednich krajach. W ten sposób staje się ona jedna z najważniejszych inwestycji w ramach realizacji projektu Trójmorza. Dla Polski jest zaś elementem kluczowym, gdyż łącznie z dostawami poprzez gazoport w Świnoujściu do naszego kraju będzie mogło trafiać 16-17 mld m sześc. gazu z kierunków innych niż wschodni.

Baltic Pipe składa się w sumie z pięciu komponentów: gazociągu na dnie Morza Północnego, pomiędzy norweskim a duńskim systemem przesyłowym gazu, rozbudowy istniejącego duńskiego systemu przesyłowego, tłoczni gazu w Danii, która jest zlokalizowana we wschodniej części Zelandii, gazociągu na dnie Morza Bałtyckiego pomiędzy duńskim a polskim systemem przesyłowym gazu, a także rozbudowy istniejącego systemu przesyłowego w naszym kraju.

Jeśli chodzi o ten ostatni podpunkt, to w tym i zeszłym miesiącu doszło na tym odcinku do przyspieszenia prac. W piątek miało miejsce podpisanie przez wojewodę zachodniopomorskiego Tomasza Hinca decyzji o ustaleniu lokalizacji dla budowy infrastruktury do obsługi Baltic Pipe – czyli m.in. o budowę i eksploatację gazociągu od węzła Płoty do tłoczni Goleniów, a także gazociągu od terminala Konarzewo do węzła Płoty. Inwestycja będzie polegała na zaprojektowaniu, budowie, a także eksploatacji gazociągu od węzła Płoty do tłoczni Goleniów oraz gazociągu od terminala Konarzewo do węzła Płoty. Inwestorem jest operator gazociągów przesyłowych Gaz-System.

14 czerwca wojewoda lubuski wydał zaś dwie ostatnie decyzje lokalizacyjne dla budowy gazociągu Goleniów-Lwówek. Operator systemu przesyłowego Gaz-System poinformował, że wraz z wcześniejszymi – majowymi decyzjami wojewody wielopolskiego i zachodniopomorskiego – obecne decyzje stanowią komplet dokumentów związanych z realizacją tego przedsięwzięcia. Budowa gazociągu Goleniów-Lwówek to jeden z pięciu projektów realizowanych w ramach inwestycji Baltic Pipe na terenie Polski i zostanie wybudowany wzdłuż obecnie istniejącego gazociągu relacji Szczecin - Lwówek.

Baltic Pipe pozytywnie wpłynie na odbiorców z Europy Środkowo-Wschodniej

Gazociąg Baltic Pipe będzie miał liczne pozytywne efekty dla odbiorców gazu w Polsce, ale i w Europie Środkowo-Wschodniej – przekonywali...

zobacz więcej

Celem nowego gazociągu będzie zapewnienie możliwość odbioru większej ilości gazu pochodzącego z Baltic Pipe i terminalu LNG w Świnoujściu. W efekcie stanie się on istotnym elementem korytarza gazowego Północ-Południe. W ramach realizacji polsko-duńskiego projektu na terenie naszego kraju dojdzie również do budowy tłoczni gazu w Gustorzynie i rozbudowy tłoczni gazu w Odolanowie.

Projekt Blatic Pipe jest nie tylko opłacalny politycznie – gdyż uniezależnia nas od nacisków ze strony Kremla – ale także ekonomicznie. Jak wyliczał w swojej analizie w portalu BiznesAlert.pl. Bartłomiej Sawicki, w przypadku Polski, oszczędności wynikające z rezygnacji z umowy z Gazpromem w perspektywie 20 lat, mogą sięgnąć nawet kilku miliardów euro.

Z wyliczeń Urzędu Regulacji Energetyki (URE) wynika, że projekt ten będzie generować pozytywne skutki netto zarówno w Polsce jak i w Danii, a także w Szwecji. – Wskaźniki efektywności ekonomicznej mają pokazywać, że ekonomiczna wartość bieżąca projektu ma osiągnąć na poziomie ogólnym, wartość dodatnią wskaźnika ENPV (ekonomiczna wartość bieżąca projektu) w wysokości 1,013 mld euro – podkreśla Bartłomiej Sawicki. – Głównym beneficjentem korzyści wynikających z realizacji projektu ma być Polska, co przekłada się na 67 proc. ogólnego ENPV. To wartość 682 mln euro. Korzyści ma osiągnąć także Dania, co zostało wyrażone 28 proc. ogólnego ENPV w wysokości 281 mln euro. Wśród beneficjentów znalazła się także Szwecja, poprzez 5 proc. ogólnego ENPV o wartości 50 mln euro – dodaje.

W kwietniu Gaz System podpisał w Brukseli umowę na dofinansowanie budowy gazociągu Baltic Pipe, a wsparcie z kasy UE ma wynieść blisko 215 mln euro. Komisja ogłaszając swoją decyzję przyznała, że połączenie to będzie kluczowe dla bezpieczeństwa dostaw i integracji rynku energetycznego w całym regionie. Premier Mateusz Morawiecki powiedział wtedy dziennikarzom w Brukseli, że jest to przełomowa dla Polski inwestycja.

- To jest coś strategicznie przełomowego, bo nie tylko mamy do czynienia dzisiaj z momentem, w którym możemy powiedzieć, że za trzy lata gazociąg bałtycki powstanie. Dziękuje naszym partnerom duńskim, partnerom norweskim, z którymi dobra, profesjonalna współpraca doprowadziła nas do tego momentu. A to spowoduje, że nasze bezpieczeństwo gazowe będzie w zupełnie innym miejscu niż było 4-5 lat temu za czasów naszych poprzedników. Za czasów naszych poprzedników, kiedy próbowano podpisać umowę z Gazpromem na 25 lat – podkreślał premier.

O tym, jak wielkim zagrożeniem dla dominacji Moskwy na europejskim rynku energetycznym są polskie inwestycje – terminal LNG w Świnoujściu, wzmocnienie współpracy energetycznej z USA po ostatniej wizycie prezydenta Andrzeja Dudy w Waszyngtonie i prace nad Baltic Pipe – świadczą kolejne publikacje rosyjskich mediów szkalujące polską politykę dywersyfikacyjną.

Amerykańskie LNG rozbija rosyjski monopol. Polska hubem dla całego Trójmorza [OPINIA]

Efektem wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w USA jest nie tylko wzmocnienie amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce, ale także zacieśnienie...

zobacz więcej

Starają się one umniejszyć polskie sukcesy, manipulują w swoich publikacjach danymi, jak choćby tymi dotyczącymi importu przez nasz kraj gazu. Piotr Stępiński z BiznesAlert.pl. zwracał uwagę, że rosyjska agencja RIA Novosti przekonywała ostatnio, że dzięki gazociągowi Baltic Pipe i umowom z Amerykanami Polska ma importować co najmniej 14,73 mld m sześc. surowca. – Wynik obliczeń Rosjan może zdumiewać, ponieważ na mocy wcześniej podpisanych umów z amerykańskimi firmami PGNiG zakontraktowało ok. 7,4 mld m sześc. Jeżeli doliczymy do tego planowaną przepustowość Baltic Pipe, a więc 10 mld m sześc. to mówimy o wolumenie 17,4 mld m sześc., czyli mniej więcej o tylu, ile obecnie wynosi zużycie gazu w Polsce. Choć RIA twierdzi, że zużywamy ok. 15 mld m sześc. – podkreśla Piotr Stępiński.

Jeżeli do tego doliczymy umowę z Qatargasem i wydobyciem własnym, to okazuje się, że Polska może dysponować 24,1 mld m sześc. surowca. To zaś oznacza, że nadwyżki mogłyby być odsprzedawane i tym samym Polska zmieniłaby się z importera w eksportera paliwa, co pozwoliłoby na realizację planów stania się przez nasz kraj centrum handlu gazem - hubem. Rosjanie twierdzą jednak, że jest to nie do zrealizowania, gdyż Warszawa nie znajdzie nabywców na LNG w regionie i będzie musiała sprzedawać gaz taniej niż Amerykanie. Realizujące politykę Kremla media przekonują, że Polska nie wytrzyma konkurencji gazociągu Turkish Stream, który ma być, według nich, bardziej atrakcyjny dla państw regionu.

O tym jednak, że jest to zwykła manipulacja świadczy m.in. fakt, że Rosja uzależniała przesył gazu drugą nitką Turkish Streamu od „żelaznych gwarancji” Unii Europejskiej na zakup surowca. Takich jednak nie otrzymała. Moskiewska propaganda wciąż przekonuje, że oferuje najtańszy gaz i o wiele bardziej konkurencyjny cenowo od sprowadzanego z USA. To jednak jest bardzo dalekie od rzeczywistości - o czym świadczą m.in. wypowiedzi przedstawicieli PGNiG jak i Ministerstwa Energii.

Dla Kremla realizacja zarówno tego gazociągu, jak i przede wszystkim niemiecko-rosyjskiego Nord Stream 2 jest sprawą kluczową, zarówno jeśli chodzi o kwestie ekonomiczne jak i polityczne. Rosjanie są wściekli na Danię za to, że kraj ten wciąż nie udzielił zgody na budowę rury na swoich wodach terytorialnych. Spółka Nord Stream 2 AG czeka na trzeci wniosek o zgodę na budowę spornego gazociągu na wodach duńskich. Po zakończeniu sporu terytorialnego z Polską pojawiła się bowiem możliwość poprowadzenia magistrali po nowym szlaku, który władze w Kopenhadze uznają za konieczny do zbadania. Nord Stream 2 AG przyznaje już w dokumentach, że zakończenie budowy gazociągu może opóźnić się z końca 2019 r. nawet do drugiej połowy 2020 r.

To zaś sprawia, że możemy się spodziewać intensyfikacji propagandy rosyjskiej wymierzonej w polskie projekty dywersyfikacyjne. Szczególnie czujnym należy być w stosunku do publikacje w polskich mediach, które mogą posługiwać się bliźniaczą co kremlowska argumentacją.

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej