Boni: Tusk przegrał razem z opozycją. Siła Kaczyńskiego okazała się większa niż siła Schetyny

Grzegorz Schetyna nie ma zdaniem Michała Boniego tej siły przekonywania, co Jarosław Kaczyński (fot. PAP/Paweł Supernak)

– Tusk razem z opozycją przegrał wybory europejskie – ocenił były eurodeputowany Platformy Obywatelskiej Michał Boni. Jego zdaniem Koalicja Europejska „pomysł na kampanię przejęła od PiS-u”, co się nie sprawdziło. Powód: siła przekonywania „Kaczyńskiego okazała się większa niż siła Schetyny”.

Senator Rulewski o Platformie: Obiecano mi partię środka. Nie ma jej

W kategoriach wartościowania przemian Koalicja Europejska jest dla mnie nie do przyjęcia; nie może być zwycięstwa za wszelką cenę – mówi w...

zobacz więcej

– Przyjęliśmy narzucony nam przez PiS styl prowadzenia kampanii. Jarosław Kaczyński jako główna twarz kampanii i cotygodniowe konwencje programowe Zjednoczonej Prawicy. Po naszej stronie uznaliśmy, że musimy to odwzorować, więc postawiliśmy na konwencje i wystąpienia polityków (nawet nie kandydatów!) – wyjaśnił Michał Boni portalowi gazeta.pl.

– Niestety to się nie sprawdziło, bo jeśli chodzi o przekonywanie społeczeństwa, siła Kaczyńskiego okazała się większa niż siła Schetyny. Co więcej, ich konwencje miały dużą moc, a nasze były zwyczajnie słabsze. Marketingowo, organizacyjnie, programowo – ocenił polityk PO, dokonując analizy przyczyn porażki Koalicji Europejskiej w majowych wyborach do PE. Jego zdaniem porażka ta jest również porażką Donalda Tuska, który „przegrał razem z opozycją”.

Michał Boni był posłem do Parlamentu Europejskiego w poprzedniej kadencji. W majowych wyborach ubiegał się o reelekcję z okręgu warszawskiego, jednak jej nie uzyskał, mimo że Koalicja Europejska zdobyła w tym okręgu aż trzy mandaty. Jak jego zdaniem wyglądała kampania w stołecznym okręgu?

– Każdy szedł swoją drogą i dochodziło do tak kuriozalnych sytuacji, jak ta w Warszawie, gdzie lider naszej listy (Włodzimierz Cimoszewicz – red.) w kampanii dosłownie nie kiwnął palcem – wskazał Boni; mimo to uważa, że KE „nie była tak szeroka, jak mogła być”, ponieważ „część podmiotów lewicowych startowała osobno, a ruchy obywatelskie praktycznie w ogóle były poza koalicją”.

Mianem „skandalu” określił były eurodeputowany frekwencję na przedwyborczym opozycyjnym marszu „Polska w Europie”, który odbył się 18 maja, w ostatnią sobotę przed ciszą wyborczą, w Warszawie. Boni przyznał, że na manifestację przyszło 8 do 10 tys. osób. Przed wyborami warszawski ratusz szacował frekwencję na 45 tys.

Boni skarżył się również na cenzurę w opozycji. – Dzisiaj nie ma u nas możliwości poważnej, szczerej dyskusji na trudne tematy. Wszystko jest wyreżyserowane, a każdy kto z tego scenariusza się wyłamie, szybko dostaje łatkę pożytecznego idioty PiS-u lub zdrajcy opozycji. Cenzurą i autocenzurą w obawie przed tym, że jak coś powiemy, to zaszkodzimy walce z PiS-em, zabijamy nasz potencjał działania – mówił.

źródło:
Zobacz więcej