„Nikt nigdy tak po prostu nie wchodził do redakcji”. Pięć lat od akcji ABW w redakcji „Wprost”

W czasie przeszukania funkcjonariusze siłą próbowali przejąć laptop redaktora naczelnego „Wprost” Sylwestra Latkowskiego (fot. arch.PAP/Radek Pietruszka)

Dokładnie pięć lat temu, 18 czerwca 2014 r., funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego dwukrotnie weszli do redakcji tygodnika „Wprost”. Żądali wydania nośników z nagraniami rozmów, m.in. ówczesnego prezesa Narodowego Banku Polski Marka Belki i ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza, zarejestrowanych w restauracjach Sowa i Przyjaciele oraz Amber Room. Jak ocenił wtedy Sylwester Latkowski, redaktor naczelny tygodnika, „nikt nigdy tak po prostu nie wchodził do redakcji”.

Posłowie PO za komisją śledczą ws. afery taśmowej. W Sejmie głosowali przeciw

Posłowie opozycji domagają się powołania komisji śledczej w sprawie Marka Falenty i afery taśmowej. – „Komisja śledcza musi powstać i wyjaśnić...

zobacz więcej

Po raz pierwszy tego dnia do redakcji „Wprost” przyszło trzech funkcjonariuszy ABW wraz z prokuratorskim „postanowieniu o wydaniu rzeczy”. Prokuratura Okręgowa w Warszawie, na której polecenia działało ABW, żądała w nim od redaktora naczelnego tygodnika oraz kilku dziennikarzy „dobrowolnego wydania rzeczy w postaci nośników zawierających treści rozmów prowadzonych podczas spotkań w restauracji Sowa i Przyjaciele oraz w restauracji w Amber Room w Pałacyku Sobańskich w Warszawie”. Nagrania – w ocenie prokuratury – miały stanowić dowód przestępstwa.

Redakcja „Wprost” odmówiła wydania nośników, oceniając działania służb jako „wywieranie presji” na dziennikarzy. W związku z tym przed godz. 20 tego samego dnia ABW – w obecności policji i prokuratora – ponownie weszło do redakcji tygodnika w celu jej przeszukania. Doszło m.in. do próby przejęcia siłą laptopa redaktora naczelnego Sylwestra Latkowskiego, któremu – jak utrzymywał – wykręcano palce. – Użyto w stosunku do mnie przemocy, rzucili się na mnie funkcjonariusze – powiedział Latkowski po przeszukaniu.

ABW zaprzeczało później, aby miało dojść do przekroczenia uprawnień funkcjonariuszy. Zdaniem Agencji przeprowadzone na polecenie prokuratury działania były „zgodne z prawem i zasadami bezpieczeństwa”.

Jak tłumaczył Sylwester Latkowski, wydanie nośników służbom było niemożliwe bez decyzji niezależnego sądu, który mógłby uchylić swoim postanowieniem tajemnicę dziennikarską.

„Wprost” postanowił złożyć zażalenie na działania funkcjonariuszy. W ocenie tygodnika powinni oni byli odstąpić od żądania wydania materiałów z podsłuchów po usłyszeniu, że są chronione tajemnicą dziennikarską. Sąd jednak prawomocnie oddalił zażalenie.

Ostatecznie kilka dni później Latkowski przekazał nośniki z nagraniami śledczym – po upewnieniu się, że nagrania nie zawierają informacji mogących zdradzić tożsamość informatora, który zastrzegł wcześniej anonimowość.

źródło:
Zobacz więcej