Naiwni inwestorzy zapełniali konto oszustów na Wyspach Marshalla

Śledczy rozpracowali kolejny gang oszustów (fot. Policja.pl)

Co najmniej 2 mln zł stracili klienci platformy inwestycyjnej fxonus.com, której pracownicy mieli ich zapewniać o znacznych zyskach na rynku Forex. W rzeczywistości pieniądze trafiały do spółki z siedzibą na Wyspach Marshalla i na rachunek czeskiego banku, skąd były transferowany do spółek założonych przez oszustów.

„Łowcy jeleni”. Oszuści z rynku FOREX zatrzymani przez CBŚP

Kolejnych 12 osób, które dokonywały oszustw finansowych za pomocą platform inwestycyjnych na rynku FOREX, zatrzymali funkcjonariusze CBŚP –...

zobacz więcej

W ostatnich dniach stołeczni policjanci ujęli szefa polskiego oddziału spółki zarządzającej platformą fxonus.com. Wpadło także sześciu podwładnych „prezesa”. Zatrzymań dokonali funkcjonariusze Wydziału ds. Walki z Przestępczością Gospodarczą, którzy pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Warszawie zajmują się oszustwami na rynku Forex.

Wszystkim podejrzanym przedstawiono zarzuty „udziału w zorganizowanej grupie przestępczej mającej na celu popełnianie przestępstw oszustwa oraz prowadzenie działalności w zakresie obrotu instrumentami finansowymi bez wymaganego zezwolenia, a także popełnienia szeregu oszustw na łączną kwotę prawie 1,9 mln zł na szkodę 45 inwestorów”.

Za przekrętem stała polska spółka współdziałająca z rzekomym brokerem z siedzibą na Wyspach Marshalla. Oficjalnie zajmowała się doradztwem inwestycyjnym polegającym na rekomendowaniu klientom odpowiednich transakcji na rynku Forex. Za kontakt z klientami odpowiedzialnych było kilkudziesięciu sprzedawców, którzy telefonicznie naciągali na kolejne „inwestycje”.

Okłamywali klientów

– Sprzedawcy byli podzieleni na zespoły zarządzane przez menadżerów, którzy udzielali im instruktażu, o czym i w jaki sposób mają rozmawiać z klientami. Przekazywali klientom nieprawdziwe informacje o braku lub minimalnym stopniu ryzyka inwestycyjnego, gwarancji zachowania wniesionego kapitału początkowego i możliwości wycofania go w każdej chwili, a także o legalności prowadzonej działalności, w tym o posiadaniu stosownych zezwoleń. Ich rolą było zmanipulowanie klienta, tak by dokonał wpłaty środków. W większości sprzedawcy nie mieli wiedzy w zakresie inwestycji na rynku kapitałowym, tym bardziej w zakresie inwestycji w instrumenty finansowe wysokiego ryzyka – tłumaczy prok. Mirosława Chyr z Prokuratury Okręgowej w Warszawie

– Środki finansowe przekazywane przez klientów trafiały, za pośrednictwem instytucji płatniczej na rachunek podmiotu z Wysp Marshalla, prowadzonego przez czeski bank skąd były transferowane do innych spółek. Środki te w zasadniczej części nie służyły do wykonywania żadnych inwestycji na rynku kapitałowym – wskazuje prokurator.

Prezes polskiej spółki trafił do aresztu, ale sąd zgodził się, żeby mógł odzyskać wolność po wpłaceniu 150 tys. zł poręczenia majątkowego. Wobec jego podwładnych zastosowano dozór policji, zakaz opuszczania kraju i poręczenia majątkowe w kwotach od 10 do 50 tys. zł.

Rynek Forex miał być narzędziem do szybkiego zdobycia fortuny. Związane z nim platformy inwestycyjne oferowały nawet kilkudziesięcioprocentowe zyski. Szybko jednak okazywało się, że zyski osiągają tylko ludzie związani ze spółkami działającymi na rynkach Forex, zaś inwestowanie było jednym, wielkim oszustwem. Według raportu Najwyższej Izby Kontroli, od początku 2012 do połowy 2016 roku straty polskich firm na tym rynku wyniosły 2,1 mld zł.

źródło:
Zobacz więcej