Samuel Pereira: Koniec mitu. „Czarów” Donalda Tuska już nikt nie kupi

Polacy są podzieleni w ocenie byłego premiera, ale Donalda Tuska znamy wszyscy (fot. PAP/Paweł Supernak)

W dobrym rozumieniu relacji wyborca-politycy pomaga obraz rozszerzonej rodziny. Wyborca czasem patrzy na polską polityczną rodzinę i widzi profilową „matkę”, „ojca”, „dobrego wujka” itd. Donald Tusk to taki cwany kuzyn z zagranicy, znany z tego, że kombinuje, lawiruje, wzbudzając rozbawienie całej rodziny. Do czasu, bo później już nikt się na jego czary nie nabiera, a jego zachowanie zaczyna ludzi nudzić, a nawet denerwować.

„Ministerstwo finansów jak dziecko we mgle”. TVP Info ujawnia nagranie rozmowy Kulczyka z Kwiatkowskim

– Moim zdaniem kilka przyczyn się na to nałożyło. Jest intensyfikacja tych kołowrotków VAT-owskich i oni trochę to przespali. Według naszych analiz...

zobacz więcej

Polacy są podzieleni w ocenie byłego premiera, ale Donalda Tuska znamy wszyscy. Obok Jarosława Kaczyńskiego to najbardziej rozpoznawalny polski polityk. Znamy jego wady i zalety, ale też jego sposób zachowywania się, reagowania, obrony, a nawet cechy charakteru i gestykulację. O tym fakcie zapominają niektórzy zbyt podatni na „magię” Tuska politycy i dziennikarze. Wydaje im się, że skoro oni mają do niego słabość i każdy jego ruch wywołuje ich zachwyt, to tak samo musi na niego patrzeć wyborca.

Otóż nie; wyborca zna Tuska lepiej niż się Tuskowi i jego fanom wydaje. 12 lat temu dał się nabrać na jego „czary”, przez kolejne sześć lat słuchał jego bon motów, widział jego sztuczki i pozwolił się pierwszemu iluzjoniście RP uwieść. Ale to się skończyło. Zmierzch Donalda Tuska i jego ekipy zaczął się w 2013 r., co zauważali bardziej ogarnięci politycy ówczesnej władzy. Mówili o tym otwarcie „u Sowy”, co później dzięki kelnerom usłyszała cała Polska.

Warto pamiętać o tym kontekście, oceniając dzisiejszy wpływ Tuska na polską politykę i jego wpływ na odbiór wydarzeń z jego udziałem, zarówno jeśli chodzi o występy uliczne (marsz Koalicji Europejskiej prze eurowyborami), jak i wystąpienia przed komisjami śledczymi badającymi aferę Amber Gold oraz grabież VAT. Przy każdym takim przesłuchaniu Donald Tusk używa dokładnie tych samych zgranych sztuczek i zabiegów, ale ich skutek jest albo negatywny, albo żaden.

Paweł Graś u Sowy: Absolutnie nie opłaca się już produkcja narkotyków, teraz tylko VAT

Portal tvp.info dotarł do nagrania z września 2013 r., na którym Paweł Graś z kolegami rozmawiają o wzroście przestępstw podatkowych w Polsce....

zobacz więcej

Co zostaje w pamięci wyborcy po wystąpieniach byłego premiera? Przekaz o niemocy szefa rządu. Stwierdzenia takie jak: „materia [wyłudzeń VAT] była skomplikowana, szybka legislacja byłaby czymś karygodnym” oraz „nie zawsze urzędnicy pracują tak szybko, jak byśmy chcieli, nie zawsze legislacja idzie tak szybko, jak byśmy chcieli” – to kwintesencja samooceny premiera poprzedniej ekipy rządzącej. Dochodzi do tego przekonywanie wyborców, że gospodarka nie jest najważniejsza, tylko to żeby się uśmiechać.

Dokładnie taką linię obrony dla dokonań swojego rządu Donald Tusk przedstawił 3 maja, mówiąc, że „to nie »gospodarka, głupcze« decyduje o tym, czy ludzie są szczęśliwi, czy nie, ona ma znaczenie, ale decyduje coś istotniejszego, coś, co jest w okolicy serca, duszy”. Jak bardzo pasuje to do deklaracji złożonej na posiedzeniu komisji VAT-owskiej: „staraliśmy się w sposób adekwatny dzielić środki budżetowe. Wtedy faktycznie na wszystko było mało”.

Na pytanie dlaczego tak było, odpowiedzi w latach 2008-15 udzielało już wiele osób, ale oddajmy głos prezesowi Najwyższej Izby Kontroli (byłemu ministrowi w rządzie PO-PSL). W rozmowie z Janem Kulczykiem w czerwcu 2014 r. Krzysztof Kwiatkowski mówił tak:

– Na kolegium [NIK] analizujemy budżet państwa i przygotowujemy opinię dla Sejmu. 20 proc. zmniejszonych wpływów z podwyższonego podatku VAT. (…) Moim zdaniem kilka przyczyn się na to nałożyło. Jest intensyfikacja tych kołowrotków VAT-owskich i oni trochę to przespali. Według naszych analiz ewidentnie za wolno zaczęli reagować na te działania. (…) My mamy problem (…) trochę nasze ministerstwo finansów [jest] jak dziecko we mgle”.

Skąd taka szczerość wypowiedzi? Ano stąd, że ta deklaracja padła w rozmowie prywatnej i w założeniu rozmówców nigdy nie powinna ujrzeć światła dziennego.

Przedsiębiorcy alarmowali rząd PO-PSL ws. kradzieży VAT. Bez skutku. Portal tvp.info ujawnia dokumenty

Resort finansów, inne ministerstwa i urzędy centralne, a w końcu sami premierzy Donald Tusk i Ewa Kopacz otrzymywali w latach 2008 – 2015...

zobacz więcej

„Polska nie była przypadkiem szczególnym, jeśli chodzi o wyłudzenia VAT”?

To zdanie – wybite przez sprzyjające Tuskowi media – pokazuje, jak bardzo szef Rady Europejskiej rozmija się z nastrojami społecznymi. Jak można składać przed komisją przysięgę, że się będzie mówiło prawdę, a za chwilę przekonywać, że skala wyłudzeń VAT w Polsce „nie była szczególnym przypadkiem”? Przecież sam Paweł Graś (rzecznik i prawa ręka Tuska w rządzie) „u Sowy” mówił, że „absolutnie nie opłaca się już produkcja narkotyków, teraz tylko VAT”, na co jego rozmówca precyzował, że w Polsce 2013 „produkcja faktur jest lepsza”.

Jak ta rzeczywistość wpływała na los zwykłego Kowalskiego? Bardzo konkretnie, bo to przez szalejącą grabież podatku VAT doszło do podwyższenia wieku emerytalnego, brakowało pieniędzy dla lekarzy, nauczycieli, upadały legalnie działające firmy (o czym alarmowali rząd przedsiębiorcy), a o finansowaniu programów socjalnych czy prorozwojowych nie było nawet mowy.

To przecież Donald Tusk w lutym 2014 r. pytany o pomysł 500 zł na dziecko drwił, że „jeżeli ktoś wie, gdzie leżą zakopane w Polsce miliardy, które można porozdawać ludziom, to nie powinien z tym zwlekać, bo szkoda każdego dnia”. Teraz, gdy wyborcy zobaczyli, gdzie te „miliardy były zakopane”, Tusk staje przed komisją i wśród żartów i złośliwości mówi, że problem wyłudzeń VAT to nie był „przypadek szczególny”? Przecież to się w żaden sposób nie klei i nawet największy sympatyk byłego premiera może poczuć się potraktowany jak głupek z krótką pamięcią.

Donald Tusk tego już nie rozumie, próbuje starych sztuczek, dobrze sobie znanych sprzed lustra min i nerwowo gestykuluje. Aż przykro na to patrzeć, widzieć, jak bardzo były lider PO przespał moment, gdy stał się własną karykaturą.

źródło:
Zobacz więcej