Czy wyrok ws. Tomasza Arabskiego ma szersze znaczenie? Podobnie jak w sprawie Jerzego Owsiaka [OPINIA]

Były Szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Tomasz Arabski podczas przesłuchania przez sejmową komisję śledczą ds. Amber Gold (fot. arch PAP / Marcin Obara)

Czyżby w sądownictwie coś drgnęło? Skazany został Tomasz Arabski za zaniedbania w sprawie lotu do Smoleńska 10 kwietnia 2010 roku. Jerzego Owsiaka, któremu wydawało się, że jest bezkarny, sąd uznał za winnego naruszenia dobrego imienia swego śmiertelnego przeciwnika, blogera Piotra Wielguckiego, bardziej znanego pod pseudonimem „Matka Kurka”. Czy to powiew świeżego powietrza w sądownictwie? Chyba za wcześnie na takie radosne prognozy. Jednak pierwsze skowronki zmiany się pojawiły.

Spędził w celi 18 lat. Sąd Najwyższy wstrzymał wykonanie kary dożywocia

Sąd Najwyższy wstrzymał wykonanie kary wobec Arkadiusza Kraski, skazanego ponad 20 lat temu na dożywocie. Oznacza to, że skazany będzie mógł...

zobacz więcej

Te dwa wyroki kontrastują z praktyką sądową, jaką jest seryjne uniewinnianie Obywateli RP, którzy od wielu miesięcy mogą liczyć na całkowitą bezkarność. Zadymy, agresywne nieposłuszeństwo wobec próśb policji, przepychanki i blokowanie legalnych marszów patriotycznych to ich żywioł. Cieszą się zrozumieniem i sympatią sędziów w całej Polsce. Z powodów politycznych uchodzi im wszystko na sucho. Bo polityka w sądach jest ciągle widoczna.

Wydawało się, że sytuacja jest w miarę unormowana. W ostatnich trzech latach postawy sędziów wyklarowały się według dwubiegunowego podziału. Tych, którzy starają się rzetelnie wypełniać swoją rolę zgodnie z wymogami zawodu, dochowując wierności poczucia sprawiedliwości oraz tych, dla których priorytetem jest walka polityczna, a sala sądowa miejscem, gdzie sędziowie dają upust swoim poglądom, nie bacząc na kwestie dochowania sprawiedliwości.

Pod specjalną ochroną

W przypadku Obywateli RP przynajmniej sytuacja jest jasna. Sędziowie mają krytyczne, a niektórzy pewnie i wrogie, nastawienie wobec obecnej władzy, więc sprzyjają wszystkim, którzy przeciwko tej władzy występują. Jak się popularnie mówi, rozpościerają nad nimi parasol ochronny.

Przykładów specjalnej ochrony Obywateli RP jest bez liku. Dosłownie przedwczoraj białostocki sąd okręgowy (sędzia Krzysztof Kamiński) prawomocnie uniewinnił dziesięcioro Obywateli RP od zarzutu policji o zakłócanie marszu – jak pisze „Gazeta Wyborcza” – „nacjonalistów” w Hajnówce. Tym samym sąd w Białymstoku utrzymał w mocy wyrok uniewinniający sądu poprzedniej instancji. Ukarania domagał się komendant policji z Hajnówki. Wszyscy uniewinnieni zakłócali III Hajnowski Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych, w ramach którego działacze i sympatycy ONR, Marszu Niepodległości, Narodowej Hajnówki, Młodzieży Wszechpolskiej czy Patriotycznej Jagiellonii przeszli przez centrum Hajnówki 24 lutego 2018 r. Dwójka blokujących marsz odmówiła policjantom wylegitymowania się. Sąd nie dopatrzył się w tym niczego nagannego.

Niepełnosprawny musiał czołgać się podczas rozprawy. Jest postępowanie dyscyplinarne

O wszczęciu postępowania dyscyplinarnego przeciwko sędziom Sądu Okręgowego w Łodzi w związku z poniżającym traktowaniem niepełnosprawnego...

zobacz więcej

Półtora miesiąca wcześniej Sąd Okręgowy we Wrocławiu (sędzia Krzysztof Głowacki) prawomocnie uniewinnił ośmioro członków Obywateli RP oraz Strajku Kobiet, w tym znaną zawodową manifestantkę antyrządową Martę Lempart, którzy zablokowali marsz Niepodległości 11 listopada 2017, nazywany przez sąd i media mainstreamowe marszem „narodowców”.

W Warszawie „hurtowo” uniewinnia zadymiarzy antyrządowych protestów sędzia Krzysztof Chmielewski. Między innymi niejakiego Konrada Korzeniowskiego, zadymiarza „profesjonalistę”, który 27 kwietnia 2018 r. brał udział w awanturze pod siedzibą Krajowej Rady Sądownictwa. Blokował wjazd do budynku Rady, krzyczał na ulicy, ignorował polecenia policjantów.

Niezrozumiały sadyzm

Okazuje się jednak, że sędziami są ludzie, których decyzje mają znamiona barbarzyństwa. Trudno uwierzyć, że tego rodzaju postępowanie jest w ogóle możliwe. Podczas rozprawy 24 lutego 2017 roku sędzia Joanna K. z Sądu Okręgowego w Łodzi wydała oskarżonemu polecenie dotarcia do stołu sędziowskiego.

Oskarżony, będący osobą niepełnosprawną, świeżo po amputacji nogi, próbował zejść z ławki. Wprawdzie udało mu się zsunąć na podłogę, ale nie było mowy, aby stanął o własnych siłach. Widząc to, pracownik medyczny przebywający na sali w czasie całej rozprawy oraz policjant podeszli do oskarżonego, aby pomóc mu wykonać polecenie sędzi. Jednak Joanna K. zabroniła im udzielenie pomocy mówiąc, żeby się zatrzymali. Następnie dorzuciła: „Poradzi sobie sam”. Oskarżony, dosłownie (bez żadnej literackiej przesady) przeczołgał się przez całą salę do stołu sędziowskiego, a następnie, wracając na swoje miejsce, przemieszczał się, również czołgając się po podłodze. Wyglądało to strasznie – mówią świadkowie tej sceny.

Sędzia Joanna K. oraz jej koleżanka, siedząca za stołem sędziowskim, sędzia Agnieszka S., będą odpowiadać przed Sądem Dyscyplinarnym „za uchybienia godności urzędu”. Agnieszka S. widziała co się dzieje. Była pełnoprawnym członkiem składu orzekającego. W żaden sposób nie próbowała jednak przerwać poniżania oskarżonego.

Jestem ogromnie ciekaw, jaki werdykt wyda w tej sprawie Sąd Dyscyplinarny.

80 zarzutów dla byłej kierowniczki w sądzie. Podejrzana o defraudację depozytów

Gdańska prokuratura postawiła byłej kierowniczce sekretariatu Sądu Rejonowego w Działdowie 80 zarzutów związanych m.in. z podrobieniem dokumentów i...

zobacz więcej

Czy ja znam Arabskiego…

Można się spierać, czy wyrok w sprawie Tomasza Arabskiego oddaje właściwie stopień jego przewiny. 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata. Ważna wydaje się ocena sądu, szczególnie zadowalająca bliskich ofiar smoleńskich. Oto te słowa.

„Tomasza Arabskiego uznaje się za winnego tego, że w okresie od 16 marca 2010 r. do 10 kwietnia 2010 r. w Warszawie, będąc szefem KPRM, nie dopełnił ciążących na nim obowiązków z tytułu koordynatora odpowiedzialnego za organizowanie lotów polskich wojskowych statków powietrznych.”

I dalej: „W zawiązku z planowaną na 10 kwietnia 2010 r. wizytą zagraniczną prezydenta RP oraz towarzyszących mu osób na terytorium Rosji dopuścił na wykorzystanie specjalnego transportu lotniczego, wiedząc, że w Smoleńsku nie ma lotniska, na którym dopuszczone byłoby wykonanie operacji lądowania, czym spowodował rzeczywiste niebezpieczeństwo.”

Wydaje się, że wyrok skazujący ma pomijany powszechnie walor. Dotyczy najbliższego w tamtym okresie współpracownika i powiernika ówczesnego premiera Donald Tuska. To nadaje mu dodatkową rangę.

Czy ukaranie przez sąd Jerzego Owsiaka można traktować jako sygnał, że przestaje obowiązywać zasada „świętych krów”?

źródło:
Zobacz więcej