„To, co robi Marek Falenta jest próbą opowiedzenia tej historii na nowo”

– Jego wiarygodność oceniam nisko. Niestety, oceniam nisko dlatego, że to jest zmiana kompletna narracji w stosunku do naszej wiedzy o aferze taśmowej. Próba uwikłania w tę aferę, jako czynnika sprawczego, Prawa i Sprawiedliwości – ona nie wytrzymuje krytyki – stwierdził w programie „Strefa starcia” dziennikarz śledczy i korespondent TVP w Niemczech Cezary Gmyz komentując ostatnie zachowania skazanego w aferze podsłuchowej biznesmena Marka Falenty.

„Falenta wykonuje nerwowe ruchy. To kompletnie niewiarygodne”

Marek Falenta zachowuje się jak desperat, starając się wykonywać jakieś nerwowe ruchy, ale jest to kompletnie niewiarygodne; dopóki nie ma dowodów,...

zobacz więcej

– Znam oczywiście Marka Falentę i robiłem z nim wywiady i nie siedzę w jego głowie, natomiast w całej tej sprawie czuję pewnego rodzaju dozę szaleństwa – stwierdził w programie „Strefa starcia” Cezary Gmyz. Jak dodał dziennikarz, skazany biznesmen pomówił go o współpracę z CBA „czemu Centralne Biuro Antykorupcyjne kategorycznie zaprzeczyło”.

W opinii Gmyza, zachowanie Falenty ma zmienić narrację wokół sprawy. – Tak naprawdę, to co robi Marek Falenta jest próbą opowiedzenia tej historii na nowo według scenariusza pisanego w „Gazecie Wyborczej” i w „Polityce”, m.in. piórem Rzeczkowskiego, którego to książka na dniach się ukazuje – oceni. Dziennikarz dodał, że uważa karę zasądzoną biznesmenowi za zbyt surową.

– Od początku całej tej sprawy mówiłem, że Markowi Falencie wymierzono niesprawiedliwy i okrutny rzeczywiście wyrok – 2,5 roku bezwzględnego więzienia, kiedy prokuratura żądała 1,5 roku w zawieszeniu – i uważałem, że szkody wynikające z opublikowania taśmy zostały z nawiązką zrównoważone poprzez to, że opinia publiczna mogła się dowiedzieć o tym, jak zdemoralizowana była ówczesna władza – zaznaczył.

Zdaniem Gmyza pożytki z ujawnienia nagrań, przewyższają szkodliwość społeczną samego czynu. – Szkodliwość społeczna czynu była znikoma. Ona oczywiście była dolegliwa dla bohaterów tej afery, ale przypomnijmy – to dzięki Markowi Falencie postawiona zarzuty m.in. w sprawie Ciechu – zauważył.

Dziennikarz zaznaczył również, że nie wierzy w upubliczniane obecnie przez biznesmena informacje dotyczące afery. – Jego wiarygodność oceniam nisko. Niestety oceniam nisko dlatego, że to jest zmiana kompletna narracji w stosunku do naszej wiedzy o aferze taśmowej. Próba uwikłania w tą aferę, jako czynnika sprawczego, Prawa i Sprawiedliwości – ona nie wytrzymuje krytyki – stwierdził.

Wcześniej Gmyz stwierdził, że książka, którą rzekomo miał napisać Marek Falenta o aferze i której „spis rozdziałów przesłał najważniejszym osobom w Polsce” tak naprawdę nie istnieje.

– Jeden z rozdziałów jest zatytułowany „Spotkanie z Jarosławem Kaczyńskim w Muzeum Powstania Warszawskiego”. Nie było takiego spotkania – owszem, Panowie byli na jednej imprezie i z daleka widział Marek Falenta Jarosława Kaczyńskiego, ale on nie zamienił z nim nawet pół słowa – przekonywał dziennikarz.

źródło:
Zobacz więcej