RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Amerykańskie LNG rozbija rosyjski monopol. Polska hubem dla całego Trójmorza [OPINIA]

Prezydent RP Andrzej Duda i minister energii USA Rick Perry podczas spotkania w gazoporcie Sabine Pass (fot. PAP/Leszek Szymański)
Prezydent RP Andrzej Duda i minister energii USA Rick Perry podczas spotkania w gazoporcie Sabine Pass (fot. PAP/Leszek Szymański)

Efektem wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w USA jest nie tylko wzmocnienie amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce, ale także zacieśnienie współpracy energetycznej. Zwiększenie importu LNG to nie tylko znakomita wiadomość dla naszej gospodarki, ale także krajów regionu. Otwiera się bowiem perspektywa mocnego osłabienia wpływów energetycznych Rosji w całym rejonie Trójmorza.

Andrzej Duda: Rozmowy z Donaldem Trumpem to nie jest bicie piany

Bardzo konkretnie rozmawia mi się na temat polskich spraw i wspólnych interesów z panem prezydentem Donaldem Trumpem; to nie jest tzw. bicie piany:...

zobacz więcej

Polska wchodzi na kolejne etapy procesu zrzucania rosyjskiego monopolu energetycznego, który przez lata krępował rozwój naszego kraju i uzależniał nas od mniejszych i większych nacisków płynących z Kremla. W trakcie wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w USA, spółka PGNiG poinformowała, że zakontraktowała 1,5 mln ton LNG rocznie więcej przez 20 lat od firmy Venture Global z planowanego terminala eksportowego Plaquemines LNG.

Z terminali eksportowych zlokalizowanych w Luizjanie nad Zatoką Meksykańską od 2022 i 2023 roku spółka będzie odbierać rok rocznie łącznie 3,5 mln ton gazu LNG, co odpowiada ok. 4,73 mld m sześc. gazu ziemnego po regazyfikacji. Oznacza to, że od 2022 roku będziemy odbierać od USA ok. 9,5 mld m sześc. LNG, czyli prawie tyle samo, co obecnie importujemy z Rosji, na mocy obowiązującego do końca 2022 roku, bardzo niekorzystnego dla nas – pod względem politycznym i ekonomicznym – kontraktu jamalskiego. Wiele wskazuje na to, że za trzy lata zakończymy ostatecznie biznes gazowy z Moskwą.

Obecny podczas podpisywania umowy sekretarz energii USA Rick Perry podkreślał, że współpraca w zakresie energetycznym wzmacnia sojusz polsko-amerykański i zaznaczył, że prawdziwe bezpieczeństwo energetyczne osiąga się poprzez dywersyfikację źródeł. – Pod kierownictwem prezydenta Trumpa nasze dwa narody rozpoczęły strategiczny dialog energetyczny między USA a Polską, który wzmacnia i wspiera partnerstwa takie jak to. Oczekujemy jeszcze więcej w nadchodzących miesiącach i latach – powiedział Rick Perry.

Z kolei prezes PGNiG Piotr Woźniak ocenił, że „zwiększenie portfela LNG” jest szczególnie ważne dla naszego kraju w kontekście roku 2022, gdy wygaśnie kontakt jamalski. Zwracał przy tym uwagę, że udało się wynegocjować konkurencyjne warunki umowy. Chociaż informacje dotyczące ceny surowca, jak i pozostałych szczegółów podpisanego dokumentu pozostają tajemnicą, to jednak wiele wskazuje, że kwoty te są o wiele niższe niż te, które Polska do tej pory płaciła Rosjanom.

Jak pisze redaktor naczelny BiznesAlert.pl Wojciech Jakóbik, wskazują na to słowa samego prezydenta Donalda Trumpa, który podczas konferencji prasowej z udziałem prezydenta Andrzeja Dudy powiedział, że „w ciągu ostatnich lat Polska sygnowała umowy na 25 mld dolarów z amerykańskimi firmami, zamawiając ponad 6 mld m sześc. amerykańskiego LNG. Nasze kraje podpisały dziś kolejny kontrakt na 2 mld m sześc. za 8 miliardów dolarów”. Wojciech Jakóbik zwrócił uwagę, że aneks do umowy PGNiG-Venture Global LNG zakłada, że Polska ma odbierać przez 20 lat dodatkowe 1,5 mln ton LNG rocznie, czyli 30 mln ton w dwie dekady, co przekłada się na około 40 mld m sześc. gazu ziemnego po regazyfikacji, za co zapłacimy 8 mld dolarów.

„Proporcjonalnie za 4000 m sześc. zapłacimy 800 dolarów, a za 1000 m sześć. – 200 dolarów. Do tego można doliczyć transport oraz regazyfikację szacowane na 40-50 dolarów. Uzyskujemy 250 dolarów za 1000 m sześc. To kwota porównywalna z poziomami giełd europejskich, a przy wzroście cen ropy naftowej, być może istotnie niższa. Z pewnością jest niższa od kontraktu jamalskiego szacowanego na powyżej 300 dolarów za 1000 m sześc.” – wyliczył Wojciech Jakóbik. Oznacza to, że współpraca z USA to nie tylko kwestia zwiększenia bezpieczeństwa, zacieśnianie sojuszu, ale także dobry biznes.

PGNiG kupi w USA więcej skroplonego gazu

Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo kupi więcej skroplonego gazu ziemnego (LNG) w USA. Polska spółka zakontraktowała 1,5 mln ton LNG rocznie...

zobacz więcej

O tym, jak wiele nasz kraj zyskuje dzięki współpracy energetycznej z USA, mówił w piątek prezydent Andrzej Duda, który odwiedził terminal LNG Sabine Pass w Zatoce Meksykańskiej. Polski przywódca podkreślił, że nasz kraj chce się stać „silnym hubem”, jeśli chodzi o dostarczanie gazu ziemnego do Europy, przede wszystkim do Europy Środkowej.

– To bezpieczeństwo energetyczne jest potrzebne nie tylko w Polsce, ale jest potrzebne w całym obszarze pomiędzy Bałtykiem, Adriatykiem i Morzem Czarnym, w obszarze nad którym niepodzielnie jeszcze do niedawna panował rosyjski Gazprom. Po doświadczeniach Ukrainy, po tym, jak Rosjanie potrafili nagle przerwać dostawy tego niezwykle potrzebnego, niezbędnego surowca, wszyscy wyciągnęliśmy tragiczną lekcję – powiedział Andrzej Duda. Dodał, że Polska w najbliższych latach będzie rozbudowywać sieć połączeń gazowych, interkonektory łączące nasz kraj z państwami regionu.

Na szerszy kontekst zwiększania przez nasz kraj dostaw LNG z USA zwracał również uwagę w rozmowie z PAP politolog Przemysław Żurawski vel Gajewski. – Należy pamiętać, że w ramach Trójmorza ma być zbudowany rurociąg od Polski do Chorwacji, na wyspie Krk ma powstać terminal LNG podobny do tego, jaki mamy w Świnoujściu. To uniezależni kraje tej części Europy od gazu z Rosji – wyjaśnił politolog. – Inwestycje uderzające w interesy Rosji muszą być chronione wojskowo. Wszystko pasuje – i nam, i im – dodał. – Trzeba też zauważyć, że od razu poparcie dla porozumień Polska-USA wyraziła Litwa. Zyskując poparcie potężnego sojusznika sami przyciągamy do współpracy mniejsze państwa regionu – podkreślił Przemysław Żurawski vel Gajewski.

Rząd PiS od samego początku swojego istnienia działa na rzecz wzmocnienia suwerenności energetycznej od Rosji. Ogromnym sukcesem okazało się otwarcie w 2015 roku gazoportu im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Świnoujściu, do którego trafiają statki transportujące skroplony gaz ziemny. Pod koniec kwietnia zapadła decyzja o realizacji programu rozbudowy terminala, poprzez: zwiększenie mocy regazyfikacyjnych z 5 do 7,5 mln metrów sześciennych, budowę drugiego nabrzeża przeznaczonego dla mniejszych jednostek pływających, postawienie trzeciego zbiornika na LNG o pojemności 180 tys. metrów sześciennych, a także skonstruowanie bocznicy kolejowej do przeładunku gazu skroplonego na cysterny kolejowe i kontenery ISO.

Prezydent Duda: Gaz z USA to też kwestia bezpieczeństwa Europy Środkowej

Potrzebujemy dywersyfikacji źródeł dostaw gazu; bezpieczeństwo energetyczne jest potrzebne nie tylko w Polsce, ale w całym obszarze pomiędzy...

zobacz więcej

Sukces polskiego terminala został doceniony przez Komisję Europejską, w efekcie jego rozbudowa będzie dofinansowana ze środków unijnych. KE wskazuje, że jest on największym obiektem skroplonego gazu ziemnego w Europie Północnej i Europie Środkowo-Wschodniej i nie tylko zwiększa bezpieczeństwo energetyczne Polski, ale prowadzi do rzeczywistej dywersyfikacji źródeł dostaw gazu także dla krajów sąsiedzkich.

KE chwaliła również rząd w Warszawie za inne elementy programu dywersyfikacji, jak budowę gazociągu Baltic Pipe, który również może liczyć na unijne dofinansowanie. Obie inicjatywy polskiego rządu zostały umieszczone na europejskiej liście projektów wspólnego zainteresowania (PCI), na której znajdują się projekty, mające szczególne znaczenie dla zwiększenia bezpieczeństwa i dywersyfikacji dostaw gazu ziemnego w Europie.

Po roku 2022 Baltic Pipe ma umożliwić przesył gazu z Morza Północnego na rynek polski i dalej do krajów bałtyckich, a także do użytkowników końcowych w krajach sąsiednich. Gazociąg ten umożliwi również dostawę gazu z Polski na rynek duński i szwedzki, w tym importowanego LNG.

Polska nie tylko prowadzi politykę dywersyfikacyjną, która jest chwalona zarówno przez UE, USA, jak i kraje regionu, ale także jest jednym z głównych przeciwników budowy Nord Stream 2. Niemiecko-rosyjski gazociąg jest bowiem sprzeczny z założeniami unijnej solidarności, stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa krajów Europy Środkowo-Wschodniej, uzależnia Niemcy od dostaw z Rosji – co może wpłynąć na jeszcze bardziej prorosyjską postawę Berlina niż do tej pory – a także osłabia pozycję Ukrainy wobec tego kraju i umożliwia zdobywanie dodatkowych środków ludziom powiązanym z Władimirem Putinem.

Nord Stream 2 omija Ukrainę, co powoduje dużą stratę dla jej budżetu, gdyż nie będzie już mogła czerpać zysków z opłat transportowych, a także zwiększa nacisk polityczny Kremla wobec Kijowa. Moskwa grozi bowiem, że po jego wybudowaniu, nie będzie już musiała przesyłać surowca przez ukraińskie terytorium. Postawa krytyczna Polski wobec tej inicjatywy zyskuje wsparcie Waszyngtonu, który wielokrotnie ostrzegał przed uzależnianiem się Niemiec od dostaw z Rosji, a także groził nałożeniem sankcji na zachodnie firmy uczestniczące w tym projekcie. Berlin wciąż jednak pozostaje głuchy na apele swoich sojuszników i pogłębia, pomimo sankcji unijnych i amerykańskich nałożonych na Rosję za jej agresywną postawę wobec Ukrainy, współpracę gospodarczą z Moskwą. To zaś w jeszcze większym stopniu wskazuje na potrzebę intensyfikacji sojuszu polsko-amerykańskiego.

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia.

źródło:
Zobacz więcej