Prezydent nie będzie świętować 500-lecia chrześcijaństwa. „Nie czczę konkwistadorów”

Rodrigo Duterte nie chce świętować rocznicy „podporządkowania kraju kolonizatorom hiszpańskim” (fot. REUTERS/Erik De Castro)

Prezydent Filipin Rodrigo Duterte oznajmił, że nie widzi żadnego powodu, by obchodzić 500-lecie obecności chrześcijaństwa w tym kraju. Jubileusz przypada w 2021 roku. W wywiadzie telewizyjnym oświadczył, że nie wie, „dlaczego ma świętować rocznicę podporządkowania jego kraju kolonizatorom hiszpańskim, którzy wprowadzili tu nową wiarę”.

„Pozabijajcie bezużytecznych biskupów!”. Szokujące słowa prezydenta Filipin

– Ci wasi biskupi, pozabijajcie ich! Nie służą oni żadnemu celowi. Jedyne, co robią to krytykują! – oświadczył prezydent Filipin Rodrigo Duterte....

zobacz więcej

Pastor Apollo Quiboloya, dawny przyjaciel Duterte z czasów i założyciel sekty o nazwie Królestwo Jezusa Chrystusa, Imienia Ponad Wszelkie Imię, odwołując się do dawnej znajomości, zapytał prezydenta o ewentualny udział w przyszłych obchodach. – Czy ja będę czcił początek podporządkowania mego kraju, które trwało ponad 400 lat? Chyba zwariowałeś – odparł Duterte.

Za początek chrystianizacji dzisiejszych Filipin uważa się rok 1521, gdy do Cebu przybył portugalski podróżnik Ferdynand Magellan. Później cały archipelag przeszedł pod rządy Hiszpanii, która panowała tam do 1898. I to Hiszpanie nadali mu obecną nazwę dla uczczenia swego króla Filipa II.

– Teraz księża pytają o plan obchodów. Nie mam żadnych planów. Dlaczego miałbym obchodzić przybycie imperializmu do mojego kraju? – zapytał prezydent. – Przynieśli nową religię? Niech będzie. Ale nie musieli podporządkowywać mego kraju ani trzymać moich braci i sióstr pod jarzmem imperializmu przez 400 lat – przekonywał.

Duterte zapewnił, że katolicy mają swobodę świętowania rocznicy dotarcia chrześcijaństwa na Filipiny, nawet jeśli on uważa to za głupotę. Zaznaczył z przekąsem, że gdy Filipińczycy obchodzą rocznicę wyzwolenia spod zależności od Hiszpanii, „idą do kościoła i modlą się na kolanach”. Dodał, że jego rodacy „nigdy nic się nie nauczą i cokolwiek powie im ksiądz, odnoszą się do tego ze czcią. – Czciliśmy konkwistadorów, ale nie ja – podkreślił Duterte. Powtórzył, że „niczego nie będziemy świętować”, a wraz z nadejściem chrześcijaństwa „zaczęły się nasze bóle, konanie i smutek”.

Krwawa kampania prezydenta Filipin. „Zlecałem zabójstwa. Jaka jest moja wina?”

Prezydent Filipin Rodrigo Duterte przyznał się po raz pierwszy, że wyraził zgodę na pozasądowe zabójstwa w ramach kampanii antynarkotykowej...

zobacz więcej

Biskupi katoliccy nie zamierzają rezygnować z obchodów. Podkreślają, że Kościół nie narzuca nikomu świętowania. – Każdy jest mile widziany, aby to robić razem z nami – oświadczył biskup Balangi Ruperto Santos, dodając, że takie obchody są okazją do podziękowania Bogu za Jego opiekę nad krajem w ciągu tych 500 lat. – Chrześcijaństwo jest darem Bożym dla nas, jest Jego błogosławieństwem i zostaliśmy pobłogosławieni. I winni jesteśmy za to wdzięczność Bogu – powiedział hierarcha.

Z kolei bp Honesto Ongtioco z Cubao stwierdził, że Duterte ma prawo wygłaszać swe poglądy, dodając, że „nasza wiara jest ponad tym, co mówią i jak reagują ludzie”. Także bp Arturo Bastes z Sorsogon zapowiedział, że katolicy filipińscy będą obchodzić 500-lecie chrystianizacji kraju nawet bez Duterte.

74-letni obecnie Rodrigo Duterte, w przeszłości wieloletni burmistrz i wiceburmistrz Davao, pełni swój urząd od 30 czerwca 2016 i niemal od początku atakował Kościół – najliczniejsze wyznanie w tym wyspiarskim kraju - i jego przywódców. Hierarchowie krytykują jego sposób rządzenia krajem, zwłaszcza zachęty do samosądów na handlarzach narkotyków. Duterte zarzuca duchowieństwu, że lubi go krytykować i wykorzystuje do tego ambonę. Wyznał kiedyś, że ma własnego Boga, „wszechwiedzącego, który nie stworzył piekła ani nieba, nie stworzył istot ludzkich, aby wrzucać ich do piekła, ani aby cieszyli się niebem”.

źródło:
Zobacz więcej